Reklama

Krzysztof Krawczyk ćpał i pił

Legendarny wokalista o eksperymentach z niedozwolonymi środkami, uzależnieniu od leków i nadużywaniu alkoholu.

Marihuana, LSD, grzybki halucynogenne, leki psychotropowe czy alkohol to tylko część używek, które nie są obce gwiazdorowi polskiej sceny muzycznej. Na szczęście dzięki wsparciu ukochanej żony Krzysztof Krawczyk (62. l.) nie stoczył się na dno jak niejeden ćpun - pisze "Super Express".

Reklama

Na początku lat 80. Krzysztof koncertował w Stanach Zjednoczonych. To tam zaczął próbować różnych używek.

"Brałem wszystko oprócz heroiny. Paliłem trawkę. Próbowałem też grzybków halucynogennych i LSD. Dzięki Bogu bałem się po tym wychodzić na scenę" - wspomina piosenkarz.

To jednak nie były jedyne grzechy Krzysztofa Krawczyka. W połowie lat 80. piosenkarz silnie uzależnił się od leków.

"Na mojej drodze pojawił się lekarz, który sam był lekomanem. Powiedział mi wtedy, że da mi zastrzyk, po którym będę wręcz skakał po scenie. Na moje problemy ze snem też mi dawał odpowiednie tabletki. I tak powoli zacząłem nosić przy sobie torbę pełną leków, które nie były dostępne bez recepty" - wyznaje "Super Expressowi" piosenkarz.

Super Express

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: piosenkarz | Krawczyk | Krzysztof Krawczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje