"Gnarly" od pierwszych chwil budziło skrajne emocje. Piosenka wyraźnie różniła się od wcześniejszych nagrań KATSEYE, a jej nietypowa konstrukcja i powtarzający się refren dla wielu słuchaczy okazały się trudne do przyjęcia. W mediach społecznościowych szybko zaroiło się od opinii, że grupa poszła w niewłaściwym kierunku.
Z czasem ton dyskusji zaczął się jednak zmieniać. Utwór zdobywał coraz większą popularność, pojawiał się w kolejnych nagraniach internautów i ostatecznie został pierwszym singlem KATSEYE notowanym na Billboard Hot 100. Dotarł tam do 82. miejsca.
KATSEYE nie żałują wydania "Gnarly"
Członkinie zespołu wróciły do tamtych wydarzeń w podcaście "Nicky at Night". Jak przyznały, początkowe przyjęcie utworu było dla nich ważną lekcją. Zamiast dopasowywać muzykę do oczekiwań każdego odbiorcy, postanowiły bronić własnych decyzji.
Sophia wskazała przy tym Lady Gagę jako przykład artystki, która od lat nie boi się ryzyka ani niezrozumienia ze strony publiczności.
"Kiedy wypuściłyśmy coś, a wszyscy pytali: 'Dlaczego w ogóle to wydałyście?', zrozumiałyśmy, że właśnie na tym polega sztuka. Tworzysz coś na tyle wyrazistego, że wywołuje reakcję" - tłumaczyła.
KATSEYE zależy na piosenkach, o których dyskutuje się dłużej niż przez kilka dni. Lara przyznała wprost, że muzyka grupy ma przede wszystkim zostawać w pamięci. Historia "Gnarly" pokazała, że pierwsza reakcja słuchaczy nie zawsze przesądza o dalszych losach utworu.
Krytyka zmieniła podejście zespołu
Dla grupy znaczenie miała nie tylko późniejsza popularność singla, lecz także sposób, w jaki słuchacze stopniowo zmieniali zdanie. Lara uważa, że zamieszanie wokół piosenki przygotowało KATSEYE na podobne sytuacje w przyszłości.
"Myślę, że kontrowersje związane z 'Gnarly' nauczyły nas takiego podejścia na resztę kariery" - stwierdziła.
Zespół nie chce więc traktować negatywnych komentarzy jako sygnału do natychmiastowej zmiany kierunku. Artystki wolą sprawdzać nowe pomysły, nawet jeśli część publiczności nie zaakceptuje ich od razu.
"Hootie Fruitti" również podzieliło słuchaczy
Podobne emocje towarzyszą najnowszemu singlowi KATSEYE. "Hootie Fruitti", promujące EP-kę "WILD", jednych przekonało taneczną energią i refrenem napisanym z myślą o koncertach. Inni zarzucają piosence powtarzalność i mało pomysłowy tekst. Jeszcze więcej dyskusji wywołał teledysk - część internautów uznała stylizacje oraz choreografię za przesadnie seksualizujące członkinie grupy. Także wykonanie utworu w porannym programie "Today" spotkało się z krytyką widzów, którzy zwracali uwagę na obecność dzieci w publiczności. W obronie zespołu stanęła natomiast Cardi B. Raperka przekonywała podczas transmisji na Instagramie, że jej oraz jej dzieciom nowa piosenka bardzo się podoba.











