Justyna Steczkowska wspomina dwa najtrudniejsze okresy w życiu. "Cały czas jest to podszyte strachem"
Justyna Steczkowska jest gościnią w najnowszym odcinku podkastu Magdy Mołek, zatytułowanym "W moim stylu". Artystka powróciła pamięcią do radosnych, jak i smutniejszych chwil ze swojego życia - wspomniała o dwóch momentach, które szczególnie były dla niej trudne.

Przypomnijmy, że w 2011 roku Maciej Myszkowski, mąż Justyny Steczkowskiej, usłyszał dramatyczną diagnozę - rak prostaty. Wokalistka na pewien czas zawiesiła karierę, aby być przy nim w najtrudniejszych momentach. Po wygranej walce z chorobą, Maciej zaangażował się w działania promujące profilaktykę zdrowotną. W podkaście "W moim stylu" artystka opowiedziała ze łzami w oczach również o drugim okresie, który nie był dla niej łatwy - nawiązała do choroby swojej mamy.
Justyna Steczkowska o mamie i mężu. "Chcąc wesprzeć drugiego człowieka, robisz wszystko"
"Były dwa takie momenty. Choroba męża, bo to nie choruje tylko człowiek, ale też cały dom. Chcąc wesprzeć drugiego człowieka, robisz wszystko. (...) To jest zawsze trudna droga, bo to się dzieje i wiesz, że to zależy od wielu czynności. Wszyscy się starają, ale cały czas jest to podszyte strachem, że to się może nie udać" - wyznała Magdzie Mołek Justyna Steczkowska.
Zobacz również:
"Drugi to opieka nad moją mamą. (...) Jak ktoś się opiekuje osobą starszą, to rozumie, że opieka to jest fizyczna praca i powiązana z psychiką. Jeśli jest to jeszcze twój rodzic, to jest podwójnie trudne, bo widzisz, jak nie masz wpływu na to, jak starość przychodzi do ciebie tak znienacka i nagle zabiera ci twoją mamę w tak potwornie szybkim tempie, że nie jesteś w stanie tego zatrzymać" - opowiedziała wokalistka, powstrzymując łzy.
"Było mi ciężko fizycznie mamą się opiekować, grać koncerty, jeszcze mieć dom na głowie. (...) My mieliśmy jakąś pomoc w ciągu dnia. Ta pomoc nie mogła tego robić sama, to musiałyśmy robić razem - przewrócić, umyć ciało, zrobić wszystkie takie fizjologiczne czynności za osobę. To jest po prostu trudne" - dodała Justyna Steczkowska. "W takiej niemocy zadałam sobie pytanie, (...) czy robisz to z miłości, czy z obowiązku. Bo jeśli z obowiązku, to będziesz tylko sfrustrowana. Ja wtedy usiadłam sama przed sobą i poczułam, że ja to naprawdę robię z miłości. (...) Cały ten stres czy ból odpłynął, że to nie jest jakiś mój obowiązek. (...) To było trudne, ale stało się gdzieś tam piękne" - wytłumaczyła gwiazda.








