Reklama

Reklama

Justin Bieber współwinny tragedii?

Kolega tragicznie zmarłego paparazzo rzuca oskarżenia w stronę młodego gwiazdora.

Przypomnijmy, że śledzący Justina Biebera fotograf Chris Guerra zginął w wyniku potrącenia przez samochód. Mężczyzna próbował zrobić zdjęcie należącego do piosenkarza ferrari. Prawdopodobnie nie wiedział, że kanadyjskiego gwiazdora... nie było w środku.

Oba samochody ścigały się do momentu, gdy policja zatrzymała kierowcę ferrari. Wtedy ze swojego pojazdu wyskoczył paparazzo i zaczął robić zdjęcia - stojąc na ulicy.

Chwilę później fotograf został potrącony przez przejeżdżający samochód. Obrażenia okazały się śmiertelne. Mężczyzna zmarł.

Anonimowy kolega Chrisa Guerra twierdzi w rozmowie z portalem TMZ, że Justin Bieber jest współodpowiedzialny za śmierć paprazzo.

Reklama

Będący fotoreporterem rozmówca serwisu przekonuje, że piosenkarz znany jest z nierozważnej i ryzykownej jazdy samochodem. Tym samym zdjęcie upominanego przez policję Justina Biebera jest łakomym kąskiem dla każdego paparazzo.

Kolega zmarłego fotografa rzucił również poważne oskarżenie w stronę gwiazdora. Ponoć Chris Guerra był pewny, że feralnego dnia wokalista palił marihuanę, o czym fotoreporter opowiedział swojemu koledze. Z tego powodu zmarły był w stanie zaryzykować zdrowie, by tylko zdobyć zdjęcia rzekomo naćpanego gwiazdora prowadzącego samochód.

Wreszcie rozmówca TMZ odniósł się do słów Miley Cyrus, która zarzuciła fotoreporterom, że "zachowują się jak głupcy, zagrażając bezpieczeństwu innych ludzi".

"Chrześcijanie, których ja znam, nie kopią zmarłych" - stwierdził.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje