Joey Fatone szczerze o traktowaniu członków *NSYNC. "To jest jakiś żart"
Joey Fatone pierwszy raz opowiedział o sytuacji, która sprawiła, iż poczuł się nieswojo jako członek kultowej grupy *NSYNC. Jak się okazuje, nie wini wcale swojego kolegi po fachu - Justina Timberlake'a, który zdecydował się opuścić boysband w celu rozwijania solowej kariery.

Boysband *NSYNC do 2002 roku tworzyli: Lance Bass, Justin Timberlake, Chris Kirkpatrick, JC Chasez oraz Joey Fatone. Choć grupa nie przetrwała, stale pojawia się w ważnych zestawieniach największych popkulturowych zjawisk. Teraz okazuje się, że sposób, w jaki menedżerowie rozstali się z resztą zespołu, pozostawił u Fatone'a spory niesmak.
Joey Fatone nie ma pretensji do Justina Timberlake'a. Wszystko zwala na menadżerów
Fenomen boysbandów i popowych grup zapoczątkował miłość do muzyki rozrywkowej wielu fanów na całym świecie. To właśnie między innymi płyta "No Strings Attached" z 2000 roku przyniosła grupie globalny sukces. Na okładce albumu widzimy członków *NSYNC, z Justinem Timberlakiem na czele, podpiętych pod sznurki niby kukiełki w dziecięcym teatrzyku. I rzeczywiście, patrząc na ostatnie wywiady gwiazdorów, chłopaki takowymi kukiełkami byli - patrząc na początki ich kariery, głośne fanki, masę skandali i nieprzychylny kontrakt z menedżerem Lou Pearlmanem.
Joey Fatone przyznał teraz, że największe rozczarowanie przeżył podczas występu Justina Timberlake'a na gali MTV Awards w 2002 roku. Jak twierdzi wokalista, członkowie *NSYNC zostali zepchnięci na dalszy plan, a ich rola ograniczyła się jedynie do wprowadzenia Timberlake'a na scenę. Fatone jasno mówi, iż menadżerowie grupy skupili się wtedy wyłącznie na promocji solowego materiału Timberlake'a, nie informując pozostałych członków boysbandu o swoich planach promocyjnych.
"Kiedy Justin występował na gali MTV Awards - i było to jego pierwsze solo - a my go wprowadzaliśmy na scenę, pomyślałem wtedy tylko: 'To jest jakiś żart'" - zdradził i dodał, że nie miał żalu do Justina Timberlake'a za odejście z boysbandu, tylko nie podobały mu się działania zespołu menadżerskiego, który "odstawił na bok" resztę grupy bez konkretnych informacji.
Zobacz również:
Lance Bass z *NSYNC: "Nigdy nie lubiłem Diddy'ego"
W rozmowie z Andym Cohenem w 2024 roku podczas programu "Watch What Happens Live" Lance Bass zdradził, że w 2002 roku, podczas jednego z ostatnich koncertów grupy *NSYNC, przypadkowo usłyszał rozmowę między Diddym a Justinem Timberlakiem. Według relacji wokalisty, Combs przekonywał idola nastolatek, aby ten opuścił zespół, skupił się na sobie i zaczął myśleć o solowej karierze. Gdy Lance Bass usłyszał te słowa, zaczął zupełnie inaczej postrzegać producenta.
"Na naszym ostatnim koncercie w Orlando usłyszałem, jak mówił do Justina [Timberlake'a]: 'Musisz zostawić tych frajerów. Musisz iść solo'. Od tamtej pory przestałem go lubić" - wyznał Bass. Oburzenie piosenkarza podsycił fakt, że całe wydarzenie odbyło się na backstage'u jego własnego koncertu. "Co to miało być?" - dodał podczas rozmowy w programie.









