Irena Santor to znana polska wokalistka, posiadająca nieskazitelną technikę wokalną. Polacy od lat nazywają ją "pierwszą damą polskiej piosenki", a krytycy uznają jej głos za jeden z najczystszych w kraju. Artystka wykonuje szeroko pojęty pop tradycyjny, a do jej największych przebojów należą m.in. "Embarras", "Już nie ma dzikich plaż" czy "Tych lat nie odda nikt".
Kariera artystki wystartowała w latach 50. dzięki Zespołowi Pieśni i Tańca "Mazowsze". Po kilku latach koncertowania z grupą w przeróżnych zakątkach świata, Santor postanowiła rozpocząć karierę solową, która trwa do dziś.
W 2017 r., jako pierwsza piosenkarka w Polsce, została uhonorowana tytułem doktora honoris causa za swoje osiągnięcia artystyczne. W 2021 r. ogłosiła zakończenie kariery zawodowej, lecz niedawno zdecydowała się powrócić na scenę. Wraz z początkiem 2025 r. zorganizowała serię koncertów z okazji swoich 90. urodzin.
Irena Santor to legenda polskiej sceny. Wspomniała, jak wyglądały początki drogi na szczyt
W jednym z ostatnich wywiadów Irena Santor powróciła wspomnieniami do samego początku swojej drogi na szczyt. Okazuje się, że gdy trafiła do Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze" niewiele wiedziała o muzyce. "Nagle jakby ktoś mi otworzył drzwi do sezamu" - podkreśliła na łamach "Twojego Stylu".
Irena Santor w "Mazowszu" nauczyła się podstaw techniki wokalnej i zaczęła na poważnie rozwijać swoją pasję do muzyki. Edukację artystyczną połączyła następnie z doświadczeniem scenicznym, które zdobywała, jeżdżąc w trasy z zespołem. W ten sposób stworzyła podbudowę pod swoją karierę solową.
Opuściła zespół "Mazowsze", gdy miała 25 lat. Tak rozpoczęła się solowa kariera Ireny Santor
Gdy miała 25 lat opuściła zespół "Mazowsze". W ostatniej rozmowie wyjaśniła, co kierowało nią, gdy podejmowała tak trudną decyzję. "Uświadomiłam sobie, że nie można całe życie śpiewać jednej piosenki 'Przeleciał ptaszek'. W dodatku wyszłam za mąż za Stanisława Santora, skrzypka, koncertmistrza Orkiestry Polskiego Radia. Przyjeżdżał do 'Mazowsza' na chałtury, bo wyjeżdżaliśmy z orkiestrą za granicę, co wtedy prywatnie było trudne" - opowiedziała.
"Otóż jestem osobą spontaniczną wbrew temu, co można o mnie myśleć. I mam taką cechę, że jeżeli ktoś mi nadepnie na odcisk, mówię: 'dziękuję, było miło, i idę w swoją stronę'. Tak się zdarzyło w 'Mazowszu'. Pewnego dnia z powodów, o których mówić nie będziemy, odeszłam" - dodała gwiazda.
Niedługo później Irena Santor rozpoczęła swoją wielką karierę solową. Jej talent docenił Władysław Szpilman, który w Polskim Radiu zlecił nagranie utworu "Maleńki znak". Gdy sama zainteresowana pierwszy raz usłyszała swoją piosenkę w rozgłośni nie mogła uwierzyć. "Myślałam, że śnię" - wspomina.
Irena Santor zdecydowała się zakończyć karierę. Po kilku latach powróciła na scenę
Wielka kariera artystki rozwijała się latami, aż w pewnym momencie zdrowie przeszkodziło Irenie Santor w dalszym koncertowaniu. Nadwyrężone struny głosowe zmusiły wokalistkę do przerwania kariery scenicznej. Kilka lat temu postanowiła usunąć się w cień, lecz - jak się później okazało - nie na długo.
Inspiracją dla artystki do powrotu na scenę byli m.in. artyści rockowi. W niedawnym wywiadzie przyznała, że największe wrażenie robią na niej członkowie Lady Pank, którzy, pomimo upływu lat, wciąż dzielą się z fanami potężną energią podczas koncertów.
"Niedawno byłam na koncercie Lady Pank. Panasewicz śpiewa od 45 lat. Jak on to robi? Przecież to rock, wiem, z czym to się je. Struny głosowe zdarte, tryb życia nie do końca higieniczny" - podkreśliła Santor.
"Od Panasewicza mogłabym się nauczyć, jak śpiewać tyle lat i nie zniszczyć sobie głosu. Bo jednak w pewnym momencie musiałam spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie szczerze: 'Irenko, struny głosowe prześpiewane. Koniec z występowaniem'" - dodała.
Choć dziś kariera Ireny Santor nie jest tak intensywna, jak lata temu, a grafik koncertowy nie pęka w szwach, artystka cieszy się z tego, że jest w stanie dalej śpiewać dla swoich fanów. Sama przyznaje, że swoje kultowe piosenki "podarowała młodym artystom w posagu".
"Za każdym razem, gdy stoję na scenie, cieszę się, że mogę jeszcze raz usłyszeć swoje piosenki. Dlatego tak długo żyję! Trwam dzięki muzyce" - podsumowała legendarna wokalistka.











