W latach 60. Irena Santor miała już ugruntowaną pozycję na polskiej scenie. Publiczność pokochała ją za elegancki repertuar i charakterystyczną wrażliwość, którą wnosiła do wykonywanych utworów. Nic więc dziwnego, że gdy Piotr Figiel przedstawił jej nową kompozycję, reakcja wokalistki była daleka od entuzjazmu.
Kompozytor od początku nie miał wątpliwości. Uważał, że właśnie Santor powinna zaprezentować utwór podczas festiwalu w Opolu. Sama zainteresowana nie podzielała jednak jego przekonania. Piosenka wydawała jej się zbyt odmienna od tego, co śpiewała dotychczas.
Nie bez znaczenia był również termin. Do opolskiego konkursu pozostawało zaledwie kilkanaście dni, a artystka nie była przekonana, czy w tak krótkim czasie uda się odpowiednio przygotować nowy materiał.
Była gotowa powiedzieć stanowcze "nie"
Po latach Irena Santor wróciła pamięcią do tamtych wydarzeń. Jak wspominała, nie spodobało jej się nie tylko samo nagranie, ale także pewność, z jaką Piotr Figiel próbował przekonać ją do zmiany repertuarowych przyzwyczajeń.
"Byłam urażona. Jak to on podważa cały mój dotychczasowy dorobek? (...) Zostawił mnie z nutami i z silnym postanowieniem, że nie będę tego śpiewać" - opowiadała po latach.
Wokalistka pojawiła się nawet na próbie z zamiarem definitywnego zamknięcia sprawy. Chciała odmówić i wrócić do repertuaru, w którym czuła się najlepiej.
Kilka dźwięków wystarczyło
Wszystko zmieniło się w chwili, gdy zabrzmiała orkiestra. Rozbudowany wstęp i partia fortepianu sprawiły, że artystka spojrzała na kompozycję zupełnie inaczej.
"Kiedy nadszedł dzień spotkania z orkiestrą, postanowiłam, że pójdę i po prostu powiem: 'nie'. Ale kiedy zaczęli grać ten rozbudowany wstęp, kiedy usłyszałam następującą po nim frazę fortepianu, zmieniłam zdanie" - wspominała.
Jeszcze niedawno nie chciała słyszeć o wykonaniu utworu, a chwilę później była już gotowa zabrać go do Opola.
Opole okazało się początkiem wielkiego sukcesu
Ryzyko opłaciło się błyskawicznie. Podczas Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1966 roku "Powrócisz tu" zrobiło ogromne wrażenie zarówno na publiczności, jak i jurorach. Piosenka przyniosła Santor zwycięstwo w kategorii "Premiery" oraz nagrodę za "Przebój sezonu".
Z czasem utwór urósł do rangi jednego z najważniejszych nagrań w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Dla wielu słuchaczy właśnie od niego zaczyna się opowieść o fenomenie Ireny Santor.











