Nowy klip Dawida Podsiadło do utworu "Na błysk", inspirowany filmem "Zakochany bez pamięci" oraz osobistymi doświadczeniami wokalisty, już w pierwszej dobie od publikacji przyciągnął dużą uwagę fanów. Szybko jednak obok pozytywnych opinii pojawiły się też głosy krytyki. Internauci zaczęli wytykać, że część ujęć wygląda na przetworzoną przy pomocy AI, a sam temat błyskawicznie przerodził się w medialną aferę.
Informacja o wykorzystaniu sztucznej inteligencji pojawiła się w opisie twórców klipu. W komentarzach nie jednak brakowało rozczarowania i mocnych słów. Niektórzy pisali, że taki ruch nie pasuje do wizerunku Podsiadły, inni sugerowali, że artysta sięga po narzędzia, które uderzają w twórców i budzą poważne wątpliwości etyczne.
"Dziś używasz AI w produkcji teledysku, a jutro AI będzie śpiewać za ciebie, Dawid. Kręcisz bat na samego siebie i innych artystów", "Ciebie Dawid też można zastąpić AI. Strasznie przykra sprawa", "AI Slop w teledysku odbiera bardzo dużo utworowi", "ostatni artysta po którym bym się czegoś takiego spodziewała", "Mając taki budżet, wyprzedając stadiony i używać w teledysku ai, to trzeba być totalnie odklejonym. Taki artysta, a robi coś takiego, żenada to mało powiedziane" - czytamy w komentarzach pod teledyskiem opublikowanym na YouTube.
Zobacz również:
Dawid Podsiadło reaguje na krytykę wokół klipu AI
Wokalista postanowił szybko odnieść się do zamieszania. W relacjach opublikowanych w mediach społecznościowych wyjaśnił, że AI nie odpowiadało za stworzenie całego teledysku, a jedynie posłużyło jako jedno z narzędzi w końcowej obróbce materiału. Jak tłumaczył, po zakończeniu montażu wykorzystano je wyłącznie do dodania wybranych efektów zgodnych z wcześniej przygotowaną koncepcją artystyczną.
Podsiadło podkreślił też, że nad teledyskiem pracowało około 40 osób, a zdjęcia realizowano przez miesiąc w różnych częściach Warszawy. Zaznaczył również, że udział AI był ograniczony, a znaczną część efektu wizualnego budowano w bardziej tradycyjny sposób, między innymi przy użyciu estetyki VHS. Jednocześnie przyznał, że rozumie, iż nie wszystkim taki zabieg musi się podobać.

W komentarzach na Instagramie zauważyć można jednak, że tłumaczenia nie przekonały internautów i osób pracujących w branży kreatywnej: "Jestem artystką VFX i shoty z Twojego teledysku mogły być stworzone przez ARTYSTÓW, KTÓRZY TRACĄ PRACĘ PRZEZ TAKICH JAK TY", "na story pokazałeś zdjęcia przed użyciem AI i po. Czy bańki mydlane musiały być dodane przez AI, bo to tak niesamowicie trudna kaskaderka żeby wydmuchać prawdziwe?" - czytamy.










![Michał Wiraszko o Jarocin Festiwal: "Dobry festiwal na złe czasy" [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N1A8DH0IML5YD-C401.webp)
