Igor Herbut dał się poznać szerszej publiczności w "Must Be the Music". Już podczas przesłuchań, na które zgłosił się z kuzynem Adamem Horoszczakiem, nie próbował ukrywać swojej tożsamości. Muzycy wykonali utwory po łemkowsku, ukraińsku i angielsku. Dopiero później dołączyli do nich pozostali członkowie zespołu LemON.
Nazwa grupy również nie była przypadkowa. Pierwsza część nawiązuje do Łemków, druga pochodzi od angielskiego "turn on", czyli "włącz". Po zwycięstwie w programie formacja szybko trafiła na listy przebojów z piosenkami "Napraw", "Będę z tobą" czy "Scarlett". Herbut zadbał jednak o to, by obok radiowych singli na albumach znalazło się także miejsce dla języka, w którym dorastał.
W domu Igora Herbuta mówiło się po łemkowsku
Wokalista urodził się w Przemkowie na Dolnym Śląsku. Jego rodzina trafiła na zachód Polski w następstwie akcji "Wisła". Dziadkowie Herbuta, mimo przymusowego opuszczenia rodzinnych stron, zachowali tradycje i przekazali je dzieciom oraz wnukom.
Herbut wychowywał się więc w domu, w którym rozmawiano po łemkowsku, śpiewano tradycyjne pieśni i uczestniczono w watach oraz prawosławnych świętach. Z polskim stykał się przede wszystkim poza domem - w przedszkolu, telewizji i podczas zabaw z rówieśnikami.
"Czuję się Łemkiem i tylko Łemkiem. Pierwszym moim językiem był łemkowski. W domu mówiło się po łemkowsku, jeździło się do łemkowskich rodzin, na łemkowskie watry, na łemkowskie święta" - opowiadał muzyk.
Dziś członkowie jego rodziny swobodnie posługują się obydwoma językami. Gdy w rozmowie uczestniczy ktoś, kto nie zna łemkowskiego, naturalnie przechodzą na polski.
Łemkowskie śpiewy wpłynęły na styl Herbuta
Muzyka była obecna w rodzinnym domu wokalisty na długo przed jego telewizyjnym debiutem. Mama Herbuta uczy języka łemkowskiego, prowadzi zespół ludowy i gra na instrumentach. Jego ojciec śpiewa oraz gra na gitarze, a muzykalna jest również dalsza część rodziny.
Herbut wspominał, że wśród Łemków naturalne jest wielogłosowe śpiewanie. Wystarczy jedna linia melodyczna, aby kolejne osoby dołożyły do niej drugi lub trzeci głos. W dzieciństwie był przekonany, że taką umiejętność ma właściwie każdy.
Wpływ tych doświadczeń słychać w nagraniach LemON. Nie chodzi wyłącznie o teksty pisane po łemkowsku - wokalista wskazuje również na sposób prowadzenia głosu, zaśpiewy, melancholijne partie skrzypiec oraz brzmienie bębnów.
"Moje pochodzenie jest słyszalne nie tylko w słowach moich piosenek, ale także w muzyce, w zaśpiewach, których używam, i w sposobie wyrażania emocji" - podkreślał.
Łemkowyna wracała także jako miejsce pracy. Materiał na album "Tu" powstawał w starej chacie w Śnietnicy, skąd pochodził dziadek muzyka. Jedna z późniejszych wizyt w tej miejscowości stała się inspiracją do napisania utworu "Ro".
Herbut przyznaje, że dziś nie myśli już po łemkowsku tak często jak dawniej. Nadal jednak wraca do języka w piosenkach i próbuje przekazać rodzinne tradycje synowi. Zaangażował się też w powstanie "Hołosu" - pierwszej łemkowskiej opery, w której wystąpił jako narrator.











