Historia miłości Maryli Rodowicz i Daniela Olbrychskiego. "Oboje byliśmy na granicy szaleństwa"
W latach 70. ich związek elektryzował Polskę. Burzliwy romans Maryli Rodowicz i Daniela Olbrychskiego był pełen pasji, szaleńczych przygód i dramatów, które dziś brzmią jak scenariusz filmowy. Jednak nawet wielka miłość nie była w stanie przetrwać presji kariery i zawiłości życia osobistego.

Spotkali się w 1973 roku na bankiecie po koncercie Maryli Rodowicz. Daniel Olbrychski, wtedy wciąż w związku małżeńskim, był oczarowany nie tylko urodą piosenkarki, ale i jej temperamentem. Maryla miała wówczas czerwone Porsche 914 - auto, które w PRL-u było symbolem luksusu. To właśnie wspólne pasje - konie i samochody - natychmiast ich połączyły.
Maryla wspomina w filmie "Maryla. Tak kochałam":
"Daniel jeździł konno i robił niezwykłe sztuczki. Kiedyś wparował do pomieszczenia, w którym się przebierałam. Pachniał koniem i potem. Pocałował mnie. Byłam trafiona. To była wielka miłość, wielka namiętność. Oboje byliśmy na granicy szaleństwa. Czasem wsiadaliśmy na konie i gnaliśmy 120 km do Drohiczyna, łąkami, bezdrożami".
Burzliwe emocje Rodowicz i Olbrychskiego
Ich związek od początku balansował na krawędzi. Olbrychski pozostawał w małżeństwie, a jego żona nie była skłonna zgodzić się na rozwód. Mimo to aktor rezygnował z ról filmowych i wyjazdów zagranicznych, by być blisko Maryli. Jak przyznaje:
"Uważałem, że Maryla jest kimś absolutnie wyjątkowym. Zrezygnowałem z ról i wyjazdów, by być przy niej. Jeździłem z nią na występy i nosiłem za nią gitarę. To wtedy sprawiało mi największą przyjemność".
Dla Maryli życie na scenie było równie ważne co uczucie do Olbrychskiego. Piosenkarka intensywnie koncertowała, zdobywając uznanie w kraju i za granicą. Jej nieustanna obecność na scenie i wyjazdy stopniowo oddalały parę od siebie.
"Z czasem przestało nam się układać. Nie byłam szczęśliwa. Każdy artysta jest chimeryczny. Wszystko musi się kręcić wokół niego. Musi być najważniejszą osobą, a w tym związku były dwie gwiazdy. To był początek końca" - wspomina Rodowicz.
Zdrada i koniec relacji
Do dramatycznego zakończenia ich relacji przyczynił się krótki romans Maryli Rodowicz z Andrzejem Jaroszewiczem, synem ówczesnego premiera. Olbrychski nie mógł się pogodzić z tym, że ktoś inny staje na drodze jego miłości. Wspomina:
"Furtka na posesję była zamknięta, więc przeskoczyłem przez parkan. Gdy wszedłem do środka, Jaroszewicz dostał w dziób".
Rozstanie było bolesne. Olbrychski wynajął pokój w hotelu, by dochodzić do siebie po dramatycznych wydarzeniach. Po latach opisał te chwile:
"Miałem wrażenie, że mam gangrenę w nodze i że zaraz umrę, więc bez znieczulenia się tej nogi pozbawiłem".
Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski pozostali przyjaciółmi
Mimo trudnego zakończenia, Maryla i Daniel utrzymują dziś serdeczne relacje. Każde z nich stworzyło własną rodzinę - Rodowicz ma troje dzieci z dwóch związków, Olbrychski wychowuje córkę z poprzedniego związku i pozostaje w małżeństwie z Krystyną Demską-Olbrychską.
Romans z lat 70. pozostaje jednak symbolem gorącej, młodzieńczej pasji i szaleństwa PRL-u. Olbrychski podsumowuje:
"Maryla za dużo pracowała, nie umiała się ochronić. Może potem wyciągnęła z tego wnioski, bo urodziła Krzysztofowi Jasińskiemu fantastyczną pareczkę: Jasia i Kaśkę. Wydaje mi się, że to są bardzo udane dzieci. Byłem przekonany, że to jest na całe życie."









