Głośna awantura między Usherem a Justinem Bieberem. "Sytuacja była o krok od bójki"
Ekskluzywne przyjęcie po Oscarach, organizowane co roku przez Beyoncé i Jaya-Z, miało być świętem największych gwiazd. Tym razem mówi się jednak o niepokojących kulisach. Według medialnych doniesień w centrum zamieszania znaleźli się Justin Bieber i Usher, których relacja od lat budzi ogromne emocje.

Do sytuacji miało dojść 15 marca w legendarnym Chateau Marmont w West Hollywood. Na miejscu nie brakowało największych nazwisk - od Michaela B. Jordana i Ryana Cooglera, przez Emmę Stone i Timothée Chalameta, aż po Taylor Swift. Wśród gości pojawił się także Justin Bieber z żoną Hailey.
Jak informuje TMZ, to właśnie tam Usher miał podejść do swojego dawnego podopiecznego "z energią i złością". Chwilę później między artystami wywiązała się gwałtowna wymiana zdań. Część relacji sugerowała nawet, że "sytuacja była o krok od bójki".
Inne źródła tonują jednak nastroje: "To nie była prawdziwa bójka, ale starcie było bardzo ostre i ton rozmowy znacznie się podniósł".
Na miejscu nie interweniowały służby, a dokładny powód konfliktu pozostaje nieznany.
Historia, która połączyła ich na lata
Relacja Ushera i Justina Biebera sięga początków kariery kanadyjskiego wokalisty. To właśnie gwiazdor R&B, wspólnie ze Scooterem Braunem, pomógł mu zaistnieć w branży i podpisać pierwszy poważny kontrakt. Przez lata uchodzili za duet niemal nierozłączny, a Usher często określał młodszego kolegę mianem "brata".
Z czasem jednak ich drogi zaczęły się rozchodzić. Według medialnych doniesień Bieber w ostatnich latach coraz wyraźniej dystansował się od osób związanych z jego przeszłością, co mogło odbić się także na tej relacji.
Cień Super Bowl i niewypowiedziane napięcia
W tle pojawiają się również wcześniejsze sytuacje, które mogły wpłynąć na obecne relacje. Jedną z nich była odmowa Biebera dotycząca występu podczas Super Bowl Halftime Show w 2024 roku, którego gwiazdą był Usher. Artysta odniósł się do tego publicznie, starając się nie zaogniać sytuacji:
"Szanuję to i rozumiem, że chce teraz opowiedzieć inną historię. Rozmawialiśmy krótko i zrobimy coś razem w przyszłości. Nie ma między nami żadnej złej krwi".
W tym samym wywiadzie dodał:
"On jeszcze wystąpi na Super Bowl. Powiem to wprost - w przyszłości. Ma karierę, która na to zasługuje".
Choć obie strony nie skomentowały zajścia z oscarowej nocy, sprawa błyskawicznie obiegła media i rozpaliła fanów. Tym bardziej że chodzi o jedną z najważniejszych relacji w historii współczesnego popu.









