Film o Michaelu Jacksonie nie wszystkim przypadł do gustu. "Największa klapa w historii"
Światowa premiera filmu "Michael", skupiającego się na spuściźnie legendarnego króla popu, miała miejsce 22 kwietnia br., zaś premiera w Polsce zaplanowana jest na piątek, 24 kwietnia. Do sieci napływają pierwsze reakcje fanów oraz recenzje krytyków i, jak słusznie zauważają internauci, większość z nich nie jest przychylna.

Film o królu muzyki popularnej, Michaelu Jacksonie, miał trafić do kin 18 kwietnia 2025 roku, a później datę premiery przeniesiono na 3 października zeszłego roku. "Michael", bo właśnie tak zatytułowano fabularny film o życiu gwiazdora, na duży ekran trafia jednak dopiero teraz. Jakie zbiera recenzje?
Na "Michaela" nie przyszła nawet córka króla popu. Od początku nie wspierała projektu
Autorem scenariusza do biograficznej produkcji "Michael" jest John Logan, a jednym z producentów jest Graham King, który pracował nad kultowym filmem "Bohemian Rhapsody". Jak wspominali sami twórcy, filmowa biografia króla popu "mierzy się z jego skomplikowanym życiem prywatnym i karierą jednej z największych światowych gwiazd rozrywki", co udowadnia, że fani i widzowie filmu od nowa poznają kreatywny geniusz Jacksona, jak i kolejny raz zaznajamiają się z zawirowaniami w jego życiu osobistym.
Zobacz również:
Samego Jacksona zagrał jego 29-letni bratanek, Jaafar Jackson - podobnie jak sławny wujek, sztuką, tańcem i śpiewem zajmuje się od dziecka. Premiera produkcji, którą wyreżyserował Antoine Fuqua, miała miejsce w Berlinie 10 kwietnia br. Przed berlińską premierą opinia publiczna zastanawiała się, czy w wydarzeniu weźmie udział córka Jacksona, która dzieliła się nieprzychylnymi opiniami w kontekście produkcji filmu. Na premierze finalnie zabrakło sióstr muzyka - Janet i LaToyi, a przede wszystkim jego córki, Paris.
"Michael" już w kinach. "Jeden z najgorszych filmów 2026 roku"
Głośna premiera filmu zgromadziła wielką widownię, a co za tym idzie, wiele opinii oraz recenzji, które teraz zaczynają zalewać internet. Jak się okazuje, nie wszystkim produkcja o Michaelu Jacksonie przypadła do gustu.
"Film naszpikowany wszystkimi banałami typowymi dla filmów muzycznych, niemal niemą obsadą drugoplanową i Michaelem, który tworzy jedynie niekończącą się uśmiechniętą, nijaką postać, jest frustrująco płytki" - pisze Peter Bradshaw w serwisie The Guardian.
"Ten przesłodzony film biograficzny o kontrowersyjnej legendzie muzyki Michaelu Jacksonie ma się okazać jednym z najgorszych filmów 2026 roku - pozbawionym 'wszystkiego, co można by uznać za dramatyczne'" - czytamy w tekście Nicholasa Barbera w BBC, zaś Roger Ebert pisze, iż produkcja jest "powtarzalnym filmem biograficznym, który boi się poruszać kwestie lęków, traum i frustracji piosenkarza".
Internauci również nie pozostawiają na produkcji suchej nitki. "Po obejrzeniu aż oczy mi krwawią, to było takie złe. Michael zasługiwał na coś więcej. Główny aktor do wymiany", "Największa klapa w historii", "Spodziewałam się hitu, a dostałam bezmyślny film, w którym ciężko odnaleźć krztę autentyczności", "Porażka, jakiej świat nie widział", "Po co robić o nim filmy, przecież Michael ma tyle za uszami" - wyrokują fani, jednak nie brakuje również obrońców produkcji.
"Mi się podobało. Michael był chaotyczny, więc film też taki jest", "Przestańcie się czepiać", "Wy na pewno zrobilibyście wszystko lepiej", "Świetny film o wybitnym królu. Na pewno obejrzę go kilka razy" - piszą fani na portalu X oraz na Instagramie.








