Norweg Erling Haaland zdobył ostatnio po 79. minucie dwie bramki i zapewnił Norwegii zwycięstwo 2:1 nad Brazylią, a Meksyk próbował odrobić straty, przegrywając ostatecznie z Anglią 3:2.
Erling Haaland wprowadził Norwegię po raz pierwszy w historii do ćwierćfinału, wygrywając z Brazylią 2:1 dzięki dwóm golom strzelonym w 79. i 90. minucie, stąd już dzisiaj, 11 lipca br., w ćwierćfinale Norwegia zmierzy się z Anglią.
Zobacz również:
Erling Haaland podbija internet. "Haaland (Ha Ha Ha)" szybko stało się viralem
Erling Haaland to jeden z najsłynniejszych piłkarzy na świecie. Nic więc dziwnego, że na przestrzeni lat powstało dla niego kilka piosenek, które miały pobudzić sportową moc piłkarza i dodać mu otuchy w treningach i ważnych meczach. Ten utalentowany napastnik jest stałym celem tysięcy kibiców - zarówno Manchesteru City, jak i reprezentacji Norwegii.
Najpopularniejszą z wielu przyśpiewek jest obecnie viralowa piosenka "Haaland (Ha Ha Ha)", która stała się nieodłącznym elementem wśród kibiców Manchesteru City i została nawet zaadaptowana przez norweskich kibiców podczas Mistrzostw Świata FIFA w 2026 roku. Utwór szybko stał się viralem w mediach społecznościowych, a kibice na całym świecie śpiewają ją do szybko rozprzestrzeniającej się melodii "Haaland (Ha Ha Ha)".
Oprócz stale przybierającego na popularności skandowania, Erling Haaland był przez lata tematem kilku innych szantów i przyśpiewek kibiców Manchesteru City i Norwegii. Niewielu wie jednak, iż światowej sławy piłkarz sam w przeszłości próbował swoich sił... w rapie! W Polsce nagrał klip, o którym po dziś dzień nie wie wielu fanów.
Erling Haaland rapował w Polsce. Nagranie staje się hitem
Okazuje się, że jeden z najlepszych piłkarzy na świecie ma doświadczenie w rapie! Gdy Haaland odwiedził Polskę w 2016 roku przy okazji Pucharu Syrenki, nagrał z kolegami z juniorskiej reprezentacji (Erikiem Botheimem i Erikiem Sandbergiem) klip "Kygo Jo", w którym tańczyli, wygłupiali się, bawili się na placu zabaw i odwiedzali pobliskie polskie zaułki. Wszystko odbywało się w bardzo spontanicznej otoczce, a sam rap młodych chłopaków towarzyszył wakacyjnemu bitowi.
Haaland, Botheim i Sandberg na pewno dobrze się bawili - w końcu Norwegowie wygrali tamten turniej. Fani piłkarza prześmiewczo piszą nawet w komentarzach, że poświęcił karierę muzyczną dla piłki nożnej.
"Został piłkarzem, żeby wypromować swoją muzykę, sprytne", "Jeśli Norwegia wygra, Haaland powinien zaśpiewać tę piosenkę z kolegami na stadionie", "Eminem bał się go zdissować", "Michael Jackson jest szczęściarzem, bo Haaland poświęcił się finalnie piłce", "Rytm im nie przeszkadza", "Nie wiedziałam, że tak się wygłupiał w Polsce", "Jestem jego wielką fanką. Dał popalić Brazylii" - piszą fani w sieci.











