Edyta Górniak przypomniała okres, gdy mieszkała w Los Angeles - do "Miasta Aniołów" przeprowadziła się wraz z synem Allanem w 2016 roku. Pobyt w Stanach Zjednoczonych pozwolił piosenkarce funkcjonować z dala od zainteresowania polskich mediów.
Teraz wokalistka opowiedziała o przypadkowym wpadnięciu na Justina Biebera, do którego doszło w jednej z kawiarni. Piosenkarka przypomniała tym samym, że oboje mieszkali w sąsiednich budynkach, jednak przez długi czas nie mieli okazji się poznać. Gdy do tego doszło, wokalistka zmierzyła się z wieloma przemyśleniami, dotyczącymi ceny sławy i globalnego rozgłosu.
Zobacz również:
Edyta Górniak rozmawiała z Justinem Bieberem. "Fajnie, że nie jestem osobą popularną w innych krajach"
"Spotkaliśmy się po prostu w kawiarni. Byliśmy sąsiadami. Słyszałam o tym, że mieszka w budynku obok, ale nie spotkaliśmy się aż do pewnego momentu. On usiadł koło mnie, nie chciałam się tak wpatrywać, ale poznałam go po tatuażu, który ma na szyi" - przyznała w rozmowie z Pomponikiem.
"Po tej rozmowie z nim poczułam, że fajnie, że jednak nie jestem osobą popularną w innych krajach. Mogę sobie gdzieś uciekać. On naprawdę nie ma gdzie się schować" - dodała gwiazda, ciesząc się tym samym, iż ma możliwość zachowania anonimowości poza granicami Polski.
Gwiazda przyznała, że spotkanie z Justinem Bieberem było "fajne". Dodatkowo przypomniało jej, z jakimi wyzwaniami na co dzień muszą mierzyć się twórcy, którzy są rozpoznawalni w każdej części świata.











