27 września na warszawskim stadionie miała miejsce największa taneczna impreza w Polsce - Roztańczony PGE Narodowy. Była to już dziewiąta edycja wydarzenia, organizowanego przez telewizję Polsat. Na scenie zaprezentowali się m.in. Alien i Majtis, czyli zwycięzcy ostatniej edycji "Must Be The Music", Lanberry, Doda, Big Cyc, Kombii, Perfect, Michał Wiśniewski, Feel oraz Liber & Mezo. Nie zabrakło również przedstawicieli disco polo, takich jak Boys, MIG, Piękni i Młodzi, Sławomir czy Zenek Martyniuk i Łobuzy.
Zobacz również:
Justyna Steczkowska lewitowała na Stadionie PGE Narodowym! Tak zaśpiewała "Gaję"
Największym echem odbił się jednak występ Justyny Steczkowskiej z eurowizyjnym hitem "Gaja". Do artystki na scenie dołączyli bowiem nie tylko tancerze, lecz także Marcin Muszyński, dzięki któremu widzowie mieli okazję zobaczyć spektakularne widowisko. Diwa wzniosła się nad sceną, stając się pierwszą wokalistką w historii, która zaprezentowała lewitację w trakcie stadionowego występu na żywo. Publiczność w tym momencie zamarła, wiele osób zbierało szczęki z podłogi, aby za chwilę nagrodzić Steczkowską i Muszyńskiego owacją na stojąco.
"Praca z Justyną Steczkowską to spotkanie z artystką absolutną - perfekcjonistką, która jak nikt inny potrafi łączyć emocje z niezwykłą wrażliwością sceniczną. Oboje jesteśmy tytanami pracy i wierzymy, że w sztuce nie ma kompromisów. Tylko dzięki cierpliwości, odwadze i pasji możliwe było stworzenie czegoś, co przekroczyło granice wyobraźni" - wspomina iluzjonista.
Justyna Steczkowska chciała wykorzystać iluzję już podczas występu na Eurowizji 2025!
Okazuje się, że na pomysł połączenia muzyki oraz iluzji Justyna Steczkowska wpadła na długo przed Roztańczonym PGE Narodowym - artystka rozmyślała nad tym podczas przygotowań do Eurowizji 2025. Planowała zastosować lewitację podczas premierowego występu z "Gają" na międzynarodowej scenie. Ostatecznie uniosła się nad scenę, lecz przy pomocy specjalnych lin. Rozwiązania techniczne zastąpiły wówczas magię, lecz pierwotna wizja wreszcie mogła ziścić się na imprezie Polsatu. "Lot" artystki nad sceną symbolizować miał wolność, siłę i emocje, jakie słuchacze odczuwają, gdy gra muzyka.
Podnoszenie Justyny Steczkowskiej podczas Roztańczonego PGE Narodowego wymagało nietypowych rozwiązań, bowiem na stadionie w stolicy nie ma standardowych możliwości podwieszeń. Do stworzenia efektu latania potrzebna była determinacja i pomysłowość. Tego wyzwania nie mógł podjąć się nikt inny niżeli Muszyński. Mistrz iluzji miał okazję lewitować już wcześniej m.in. fortepian, a teraz pokazał, że niemożliwe dla niego nie istnieje.
"Podczas utworu 'Gaja' udało nam się przenieść publiczność Roztańczonego PGE Narodowego w świat, w którym siła, moc i boskość nabrały realnych kształtów. Chciałem, by widzowie poczuli, że nie ma rzeczy niemożliwych, że magia istnieje - a marzenia naprawdę można spełniać" - komentuje Muszyński.
Lewitacja jest jedną z najtrudniejszych i najbardziej efektownych iluzji scenicznych, a w historii występów podjęli się jej nieliczni (m.in. David Copperfield czy Criss Angel). Teraz do grona odważnych dołączył także Muszyński, który jako pierwszy na świecie połączył magiczne wyzwanie z muzycznym występem na wielkim stadionie.
Jak Justyna Steczkowska wspomina lewitację podczas Roztańczonego PGE Narodowego i współpracę z iluzjonistą?
"Nie było mnie ciężko przekonać do tego pomysłu, ponieważ wiem, że Marcin jest profesjonalistą i robi ciekawe rzeczy. Dzięki magicznym zdolnościom Marcina mogliśmy zrobić coś, czego jeszcze nie było - mój głos uniósł się w kosmos" - mówiła po występie Justyna Steczkowska "Z uwagi na Marcina doświadczenie i wspomniany wcześniej profesjonalizm wiedziałam, że mogę mu całkowicie zaufać, więc nie odczuwałam stresu związanego z lewitacją - mogłam skupić się na swoim wykonaniu" - dodała gwiazda.










