Dotan mówi o osobie, która zmieniła jego życie. "Jej zawdzięczam to, że robię to, co robię"
Jedna rozmowa, która odbyła się w szpitalnej sali, okazała się punktem zwrotnym w życiu Dotana. To wtedy, namówiony przez umierającą przyjaciółkę, zdecydował się spróbować sił w muzyce. Dziś jego utwory trafiają do popularnych seriali, a sam artysta - w rozmowie z Kamilą Ryciak w programie "halo tu polsat" - opowiedział o początkach kariery, trudnych decyzjach i momentach, które ukształtowały jego drogę.

Materiał zawiera linki partnerów reklamowych
Utwory Dotana od lat pojawiają się w filmach i serialach, m.in. w "Chirurgach" oraz "Słodkich kłamstewkach". Jak przyznał w rozmowie, nie było to dla niego zaskoczeniem, bo już na etapie pisania piosenek myślał o obrazie.
"Kiedy pisałem piosenki, zawsze miałem w głowie jakąś scenę z filmu" - mówił Kamili Ryciak. Moment, w którym jego muzyka została po raz pierwszy wykorzystana w produkcji telewizyjnej, zapamiętał jednak bardzo dokładnie. "Pomyślałem: 'naprawdę? Chcecie użyć właśnie mojego utworu?'". Największe emocje pojawiały się, gdy oglądał swoje ulubione seriale i nagle słyszał własny głos. "Zawsze wtedy dzwoniłem do taty i mówiłem: słyszysz? To ja! To cudowne uczucie" - opowiadał.
Dotan podkreślał też, że obecność jego muzyki w filmach i serialach traktuje jako szczególne wyróżnienie. "Każdy z nas ma piosenki, które przypominają konkretne momenty, uczucia, wspomnienia. Kiedy obraz i dźwięk łączą się ze sobą, powstaje coś wyjątkowego" - zaznaczył.
Od koncertów w salonach do stadionu
Zapytany o trzy najważniejsze momenty w karierze, Dotan jako pierwszy wskazał koncert na stadionie w Amsterdamie. Jak przyznał, rok wcześniej był bliski rezygnacji z muzyki.
"Dokładnie rok wcześniej zagrałem wtedy ostatni koncert w życiu, bo chciałem już zrezygnować" - wspominał. Nie mając kontaktów w branży, zaczął od grania w domach prywatnych, odpowiadając na ogłoszenia publikowane w mediach społecznościowych.
"Wrzucałem na Facebooka posty: kto chce, żebym zagrał u niego w domu" - relacjonował. Z czasem przyszły występy w małych klubach, a po wydaniu pierwszego albumu kariera nabrała tempa. "Rok później grałem na stadionie, 10 minut od domu, w którym zagrałem pierwszy salonowy koncert".
Drugim przełomowym momentem było usłyszenie własnej piosenki w amerykańskiej telewizji. Trzecim - koncert w Polsce. "To był koncert w Warszawie kilka lat temu. Dla chłopaka z biednej dzielnicy Amsterdamu to coś niezwykłego" - mówił. "Stać na scenie w innym kraju i słyszeć, jak ludzie śpiewają twoje teksty - tego nie da się opisać".
Strata, która zmieniła wszystko
Dotan nie unikał w rozmowie trudnych tematów. Najbardziej bolesnym doświadczeniem była dla niego śmierć najlepszej przyjaciółki, którą nazywał siostrą. "To zmieniło moje życie. Strata kogoś, kto miał być zawsze" - przyznał. Poznali się w okresie, gdy artysta czuł się samotny i niezrozumiany. "Spotkaliśmy się na korcie tenisowym. Po prostu podeszła i mnie objęła. Nigdy wcześniej nie czułem nic takiego" - wspominał.
Ich relacja została brutalnie przerwana, gdy u dziewczyny zdiagnozowano rzadki i agresywny nowotwór. Miała zaledwie 20 lat. "Lekarze dawali jej pół roku życia. Codziennie chodziłem do niej do szpitala, siedziałem przy łóżku i rozmawialiśmy o życiu".
To właśnie wtedy padły słowa, które na zawsze zmieniły jego drogę.
"Spojrzała mi w oczy i powiedziała: 'Co ty robisz ze swoim życiem?'". Na dwa tygodnie przed śmiercią dodała: "Przecież żyjesz cudzym życiem, nie swoim. Powinieneś śpiewać".
Jak wyjaśniał Dotan, w tamtym czasie studiował i pracował zgodnie z oczekiwaniami ojca. "Gdy ktoś w takim położeniu mówi ci, że życie jest krótkie i trzeba spełniać marzenia, słuchasz go".
Następnego dnia kupił gitarę. "Nie miałem pojęcia, co z nią zrobić. Tak zaczęła się moja muzyczna droga. Jej zawdzięczam to, że robię to, co robię".
Decyzja Dotana o autentycznym życiu
W rozmowie pojawił się również temat coming outu. Dotan przyznał, że nie była to łatwa decyzja, zwłaszcza na początku kariery. "W wytwórni mówili: 'nie wychylaj się, bo to odepchnie żeńską część publiczności'. Byłem przerażony" - wspominał. Z jednej strony muzyka była dla niego wszystkim, z drugiej - potrzebował akceptacji otoczenia.
Decyzję o publicznym coming oucie podjął kilka lat temu, gdy poznał swojego partnera."Siedem lat temu wiedziałem, że to miłość mojego życia. Nie mogłem dłużej tego ukrywać". Jak podkreślał, dziś czuje także odpowiedzialność społeczną. "Dorastałem, nie widząc nikogo, z kim mógłbym się utożsamić. Chcę być reprezentacją dla innych". Zaznaczył również, że jego podejście do opinii innych z czasem się zmieniło.
"Dotarłem do punktu, gdzie nie obchodzi mnie, co myślą inni. To moje życie. A właściwie to nie wybór - taki się urodziłem".
Materiał zawierał linki partnerów reklamowych








