Dolly Parton załamała się po odejściu męża i problemach ze zdrowiem. Ma już planować własny pogrzeb
W latach 60. Dolly Parton związała się z Carlem Deanem. Przez kolejne dekady tworzyli zgrane małżeństwo, wspierali się nawzajem i szczerze kochali. Na początku 2025 r. ikona country przekazała druzgocące wieści o śmierci ukochanego. Do dziś przeżywa żałobę i nie potrafi ułożyć sobie życia na nowo. Dodatkowo niedawno zmagała się z problemami zdrowotnymi, utrudniającymi jej rozwój kariery. Jak przekazują zagraniczne media, w wyniku wydarzeń ostatnich miesięcy, 80-letnia gwiazda ma już planować własny pogrzeb.

Dolly Parton, świętująca w tym roku 80. urodziny, to ceniona piosenkarka i ikona muzyki country. Dzięki niej gatunek ten zyskał ogromną popularność na całym świecie. Zaczęła nagrywać mając zaledwie 13 lat, a już w latach 70. biła rekordy popularności.
W zawodowych wyzwaniach niemal od samego początku artystkę wspierał ukochany, Carl Dean. Pierwsze spotkanie pary miało miejsce, gdy wokalistka - wówczas jeszcze jako 18-latka - przybyła do Nashville, aby spełnić swoje muzyczne marzenia. Poznali się pod lokalną pralnią, a mężczyzna od razu zwrócił uwagę młodej piosenkarki, rozkochując ją w sobie na lata.
Dolly Parton w latach 60. wyszła za mąż za Carla Deana
Już dwa lata po pierwszym spotkaniu zakochani stanęli na ślubnym kobiercu, biorąc kameralny ślub. Już wtedy kariera Parton zaczęła nabierać niesamowitego tempa, a Carl, choć wspierał ukochaną zza kulis, wolał trzymać się z dala od blasku fleszy.
"Ważne, żeby mieć w swoim narożniku kogoś, o kim wiesz, że będzie cię kochać za to, kim jesteś. Wielką pociechą jest świadomość, że ktoś kocha cię dokładnie za to, kim jesteś - ponieważ zakochał się we mnie, zanim zostałam gwiazdą" - mówiła Dolly lata temu, w jednym z wywiadów.
W marcu 2025 r. wokalistka, po wielu dekadach spędzonych u boku ukochanego, przekazała druzgocącą wiadomość. Carl Dean zmarł w wieku 82 lat, pozostawiając Dolly w ogromnej żałobie. Jego pogrzeb miał charakter prywatny i wzięła w nim udział jedynie najbliższa rodzina oraz przyjaciele. Piosenkarka country po dziś dzień nie może pogodzić się z utratą swojej miłości.
Dolly Parton w ubiegłym roku pochowała męża, a następnie mierzyła się z poważnymi problemami zdrowotnymi
Odejście ukochanego Carla zbiegło się w czasie również z problemami zdrowotnymi 80-letniej artystki. Pod koniec 2025 r. Dolly Parton przekazała, że zmuszona jest przesunąć swoją rezydenturę koncertową w Las Vegas na kolejny rok z powodu pogarszającego się samopoczucia. Wieści te bardzo zaniepokoiły fanów.
"Nie sądzę, że Bóg skończył ze mną i ja też jeszcze nie skończyłam pracować. Chciałam, żebyście wiedzieli, że nie umieram. Krąży mnóstwo plotek i pomyślałam, że jeśli usłyszycie to ode mnie, będziecie wiedzieć, że wszystko ze mną w porządku" - przekazywała wówczas gwiazda country, by uspokoić swoich wielbicieli.
Po kilku miesiącach Dolly Parton wróciła do zdrowia
Po kilku miesiącach przerwy i zdrowotnej regeneracji wokalistka ponownie pokazała się publicznie - wystąpiła na inauguracji kolejnego, 41. sezonu Dollywood, czyli prowadzonego przez nią parku rozrywki. "Robiłam wiele rzeczy. Nie koncertowałam, jak wiecie, miałam kilka drobnych problemów zdrowotnych i dobrze się nimi zajęliśmy" - witała się z fanami, dodając, że bardzo cieszy ją powrót do zdrowia.
"Po prostu się trochę wykończyłam i wyczerpałam, opłakując Carla i przez wiele innych drobnych spraw. Musiałam się odbudować - duchowo, emocjonalnie i fizycznie. Ale wszystko jest dobrze. To mnie nie zatrzymało. Wróciłam do normy". - dodała artystka.
Ikona country wciąż opłakuje zmarłego Carla Deana
Publiczne wystąpienie Parton okazało się pretekstem do wspomnienia zmarłego Carla, za którym artystka wciąż nie przestała tęsknić. Choć pożegnała ukochanego męża w ubiegłym roku, nie chce układać sobie życia na nowo, bez niego.
"Nie sądzę, żebym kiedykolwiek jeszcze wyszła za mąż. Myślę, że Carl Dean czeka na mnie po drugiej stronie. A jeśli pojawiłabym się u bram nieba z kimś innym, nie spodobałoby mu się to. Powiedziałby: 'Kto to taki? Zostaw go przed bramą, a jeśli Pan będzie chciał go wpuścić, to go wpuści. Ty chodź tutaj do mnie'" - powiedziała niedawno piosenkarka.
Zagraniczne media podają, że Dolly Parton nie radzi sobie z odejściem męża. Ma już planować własny pogrzeb
Teraz okazuje się, że choć Dolly Parton stara się powrócić na scenę i znów czerpać radość z życia, ma świadomość upływającego czasu i faktu, że nic nie trwa wiecznie. Informator z otoczenia wokalistki, cytowany przez portal Radar Online, ujawnił, że 80-latka nieodwracalnie zmieniła się po śmierci ukochanego i nie przypomina dawnej siebie, przepełnionej młodzieńczą energią. Jej stan zdrowia polepszył się, lecz gwiazda country i tak zaczęła planować własny pochówek.
"Zmaga się z wieloma problemami, dlatego zaczęła planować własny pogrzeb. Wie, że nie będzie żyć wiecznie i, szczerze mówiąc, od śmierci Carla umiera z tęsknoty. To już nie ta sama osoba" - przekazał informator zagranicznych mediów.








