Emocje po niedzielnym finale mistrzostw świata w piłce nożnej wciąż nie opadły. W tym roku zwyciężyła Hiszpania, pokonując Argentynę 1:0. Wydarzenie uświetniły występy gwiazd, wśród których znalazł się m.in. Robbie Williams. Piosenkarz zaprezentował się na scenie u boku Laury Pausini i Nicole Scherzinger, śpiewając wspólnie hymn tegorocznego mundialu - "Desire". W ten sposób zainaugurował mecz, który rozpoczął się tuż po artystycznym popisie i gwizdku sędziego.
Wpadka Robbiego Williamsa na mundialu. Coś wypadło na mikrofon w trakcie wywiadu!
Tuż po swoim występie Robbie Williams, za kulisami mistrzostw świata, udzielił wywiadu, po którym publiczność okrzyknęła go gwiazdą tegorocznego mundialu. Rozmawiając z niemiecką telewizją artysta zaliczył wpadkę - mała grudka wypadła z jego nosa lub ust, lądując na mikrofonie. Choć 52-letni wokalista prędko ją zabrał, kamery wszystko uchwyciły, a internauci byli bezlitośni.
Nagranie poniosło się po sieci, a ludzie zaczęli spekulować o tym, czym była "biała rzecz". Część osób żartowała z całego zajścia, natomiast inni przedstawiali dalej idące, niepotwierdzone interpretacje zdarzenia. Spekulacje musiały wreszcie dotrzeć do angielskiego piosenkarza, ponieważ dzień po finale mundialu opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie z wyjaśnieniem.
Robbie Williams tłumaczy się z feralnego zdarzenia. Afera rozpętała się o miętówkę?
Robbie Williams zamieścił na Instagramie filmik, w którym w żartobliwy sposób podszedł do całej afery. Gwiazdor wyjaśnił, co tak naprawdę wylądowało na mikrofonie w trakcie wywiadu. "Właśnie się obudziłem i czuję się... miętowo" - podpisał wymownie swój post.
"Chciałem przeprosić za przedmiot, który spadł wczoraj na mikrofon. To było bardzo nieprofesjonalne i ludzie się o mnie martwili, ale spokojnie, bo miałem jeszcze kilka następnych" - wyjaśnił ironicznie na nagraniu, przy czym pokazał język z dwoma miętówkami.











