Nowa era Charli XCX rozpoczęła się od pytań. Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje o następcy albumu "brat", fani zaczęli zastanawiać się, jakiego kierunku tym razem można spodziewać się po jednej z najciekawszych postaci współczesnego popu.
Oliwy do ognia dolał singiel "Rock Music", a także wypowiedzi wokalistki, w których pojawiały się odniesienia do gitarowych inspiracji. Dla części odbiorców był to wystarczający sygnał, by ogłosić narodziny "rockowej Charli XCX". Sama zainteresowana nie kryje jednak zaskoczenia takim odbiorem.
"Wiem, że wiele osób mówi o tym, że robię rockowy album, ale ja nigdy czegoś takiego nie powiedziałam. Szczerze mówiąc, myślenie o muzyce wyłącznie przez pryzmat gatunków wydaje mi się dziś bardzo staroświeckie. Nawet nie wiem, jak nazwać tę płytę. To po prostu ja, A. G. Cook i Finn Keane tworzący muzykę" - powiedziała w rozmowie z magazynem "Rolling Stone".
Madonna nie pozostała obojętna
Dyskusję wokół nowego materiału napędził przede wszystkim tekst piosenki "Rock Music". W jednym z wersów Charli śpiewa, że "parkiet taneczny umarł", a teraz przyszedł czas na rockową muzykę.
Fragment szybko zaczął żyć własnym życiem. Niektórzy potraktowali go jako manifest artystycznej zmiany, inni jako komentarz do kondycji muzyki klubowej. Reakcja przyszła nawet ze strony Madonny.
"Jeśli twój parkiet taneczny wydaje się martwy, być może puszczasz niewłaściwą muzykę" - napisała gwiazda, która sama szykuje się do premiery albumu "Confessions II".
Charli podkreśla jednak, że jej słowa zostały błędnie odczytane.
Jak tłumaczy, wers nie był wymierzony w muzykę taneczną, lecz stanowił osobisty komentarz do doświadczeń związanych z okresem po premierze "brat".
"Ten fragment bardzo mocno odnosi się do mojej relacji z tamtym albumem i wszystkiego, co wydarzyło się wokół niego. Muzyka taneczna ma się dziś świetnie. Powstaje mnóstwo fantastycznych rzeczy, zarówno w elektronice, jak i na styku różnych gatunków" - wyjaśniła artystka.
Wokalistka wskazała przy tym twórców takich jak Slayyyter, Underscores czy PinkPantheress, których działalność uważa za dowód doskonałej kondycji współczesnej sceny.
Charli XCX o swoich inspiracjach
W ostatnich miesiącach Charli XCX często mówiła także o swoim uwielbieniu dla The Velvet Underground. To właśnie te wypowiedzi sprawiły, że część fanów zaczęła doszukiwać się w nowym projekcie wpływów klasycznego rocka alternatywnego.
Artystka nie ukrywa, że twórczość Lou Reeda i Johna Cale'a od lat pozostaje dla niej ważnym punktem odniesienia. Szczególne znaczenie miała również współpraca z Cale'em przy muzyce do nowej ekranizacji "Wichrowych wzgórz".
"Jestem wielką fanką Johna Cale'a, zarówno jego działalności solowej, jak i tego, co stworzył z The Velvet Underground" - przyznała.
Jednocześnie zaznacza, że inspiracja nie oznacza naśladownictwa.
"Kiedy pracuję nad muzyką, staram się nie myśleć o innych artystach. Zamykamy się we własnym świecie i skupiamy się na tym, co chcemy stworzyć. Kocham Lou Reeda i Johna Cale'a, ale nie powiedziałabym, że ten album brzmi jak ich muzyka" - dodała.
Gwiazdy kina, mody i muzyki na jednej okładce
Równie dużo emocji co same utwory wzbudziła oprawa wizualna nadchodzącego wydawnictwa. Na okładce "Music, Fashion, Film" pojawili się John Cale, projektant Marc Jacobs oraz jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii kina, Martin Scorsese.
Jak wyjaśniła Charli, wybór nie był przypadkowy. Zależało jej na osobach, które są dla niej ważne nie tylko zawodowo, ale również prywatnie. To właśnie ich obecność miała najlepiej oddać ideę projektu łączącego muzykę, modę i film.
Premiera "Music, Fashion, Film" została wyznaczona na 24 lipca. Dotychczas fani usłyszeli dwa utwory promujące album: "Rock Music" i "SS26", które już teraz pokazują, że artystka ponownie nie zamierza podążać utartymi ścieżkami.











