Bob Marley: 45 lat od śmierci króla reggae. "Głos zamilkł, ale przesłanie wciąż rozbrzmiewa"
"Jego głos może zaginąć, ale przesłanie wciąż rozbrzmiewa głośniej niż kiedykolwiek" - taki wpis pojawił się na facebookowym profilu grupy The Wailers, która towarzyszyła na scenie i w studiu Bobowi Marleyowi. 11 maja mija 45 lat od przedwczesnej śmierci króla reggae.

"Dziś wspominamy Boba Marleya i zastanawiamy się nad otaczającym nas światem. Biorąc pod uwagę wszystko, co dzieje się dzisiaj - podziały, wojny, niesprawiedliwość i cierpienie - trudno oprzeć się wrażeniu, że Bob miałby coś potężnego do powiedzenia. Prawdopodobnie pisałby o tym, śpiewał o tym i przypominał światu, by stał po stronie prawdy, jedności i człowieczeństwa" - czytamy we wpisie na profilu grupy The Wailers.
Urodzony 6 lutego 1945 roku we wsi Nine Maile, nieopodal miasta Saint Anns Nesta Robert Marley był synem 18-letniej wówczas Cedelli Marley Booker i starszego od niej o ponad 30 lat jamajskiego nadzorcy plantacji Norvala Marleya, byłego kapitana brytyjskiej marynarki wojennej. Rodzice późniejszego króla reggae wzięli ślub, gdy okazało się, że Cedella jest w ciąży. Norval szybko jednak wyprowadził się od żony, a swojego syna widział raptem dwa razy.
"Nie mam żadnych uprzedzeń co do mojego pochodzenia. Mój ojciec był biały, a matka czarna. Nazywają mnie mieszańcem czy jakoś tak. A ja nie staję po niczyjej stronie. Nie jestem po stronie czarnego człowieka, ani po stronie białego człowieka. Jestem po stronie Boga, Tego, który mnie stworzył i sprawił, że pochodzę od człowieka czarnego i białego" - mówił po latach Bob Marley, który stał się pierwszą wielką gwiazdą pochodzącą z Trzeciego Świata.
Bob Marley & The Wailers: Najsłynniejsi synowie Jamajki
Muzyczne początki późniejszego króla reggae to założony w 1963 r. zespół Teenagers, który grał muzykę ska. Grupę powołali trzej przyjaciele: 18-letni Bob Marley, starszy o rok Peter Tosh (późniejszy współtwórca przeboju "Get Up, Stand Up") i raptem 16-letni Bunny Livingston (znany także jako Bunny Wailer). W krótkim czasie formacja zmieniła nazwę na The Wailing Rudeboys, a później na The Wailing Wailers, skróconą ostatecznie do The Wailers.
W ciągu kilku lat zespół zdobył sporą popularność na Jamajce, jednak prawdziwy przełom nastąpił w 1972 r. podczas wizyty w Londynie. To tam grupa poznała słynnego producenta Chrisa Blackwella. Założyciel wytwórni Island zobaczył w Marleyu osobę, która mogła przyciągnąć rockową publiczność. Efektem ich współpracy stała się przełomowa płyta "Catch a Fire" (1973), zaliczana później do grona najlepszych albumów reggae wszech czasów.
Sukces przyniósł też tarcia w zespole. Już rok później odeszli Peter Tosh i Bunny Wailer, odmawiając występów w "dziwnych klubach", co ich zdaniem miało nie godzić się z przekonaniami rastafarianizmu. O złe relacje Tosh obwiniał wspomnianego Chrisa Blackwella (przekręcał jego nazwisko na "Whiteworst"), który jego zdaniem miał forować Marleya, płacąc mu więcej i poświęcając więcej uwagi. To od tego czasu płyty zaczęły być sygnowane nazwą Bob Marley and the Wailers, a w nowym składzie pojawił się m.in. żeński chórek The I-Threes (jedną z wokalistek była Rita Marley, od 1966 r. żona Boba).
Bob Marley: Reggae i piłka nożna
Największą pasją - obok muzyki - w życiu Boba Marleya była piłka nożna. Najsłynniejszy syn Jamajki kopał w piłkę niemal przy każdej okazji, nawet w trakcie wyczerpujących przecież tras koncertowych czy podczas sesji nagraniowych w studiu. Sam o sobie mówił jako o "generale środka pola", bo najlepiej na boisku czuł się w pomocy. "Piłka nożna jest częścią mnie. Gdy gram w piłkę, świat dookoła mnie budzi się ze snu" - przekonywał.
To podczas gry w piłkę w lipcu 1977 roku w Paryżu (w drużynie przeciwnej występowali m.in. weterani francuskiego show-biznesu i Francis Borelli, ówczesny wiceprezes klubu Paris Saint-Germain) nabawił się kontuzji palca u nogi. Rana przez dłuższy czas nie została do końca zaleczona, a wkrótce u muzyka wykryto czerniaka. Jednak Marley odmówił amputowania dużego palca, na którym pojawiła się nowotworowa zmiana, tłumacząc się powodami religijnymi (rastafarianie często sprzeciwiają się ingerencjom chirurgicznym, uważając ciało za jedność stworzoną przez Boga - Jah).
We wrześniu 1980 r. Bob Marley & The Wailers rozpoczęli kolejną amerykańską trasę, a sami muzycy liczyli, że uda się im przebić z reggae w USA na sam szczyt. Okazało się, że koncertowanie jest jednak ponad siły Boba. Podczas porannego joggingu w Central Parku w Nowym Jorku muzyk zasłabł. Incydent został jednak zachowany w tajemnicy nawet przed członkami jego zespołu. Neurolog postawił diagnozę: u wokalisty wykryto nowotwór mózgu w fazie terminalnej.
"Nie wiedzieliśmy, jak bardzo cierpiał. Nie wiedzieliśmy, czy się bał, nie wiedzieliśmy, czy się zastanawiał nad odwołaniem koncertu. Do nikogo nie odezwał się ani słowem, ale postanowił wystąpić" - powiedziała Judy Mowatt, wokalistka z chórku The I-Threes, o koncercie, który odbył się 23 września 1980 roku w Stanley Theatre w Pittsburghu. Był to ostatni występ w życiu Boba Marleya. Jeszcze tej samej nocy na żądanie Rity Marley wystosowano komunikat o odwołaniu dalszej części trasy w USA.
Teorie spiskowe po śmierci Boba Marleya
Bob Marley próbował się leczyć u budzącego kontrowersje swoimi metodami Josefa M. Isselsa w Bawarii (Niemcy). To stamtąd umierający Marley wracał na Jamajkę, jednak samolot z nim musiał lądować w Miami. Przewieziony do szpitala Cedars of Lebanon Hospital, zmarł 11 maja 1981 r. Miał zaledwie 36 lat.
"Bob Marley zmarł, nie pozostawiwszy testamentu. (...) Zgodnie z jamajskim prawem 45 procent majątku zmarłego powinno zostać podzielone pomiędzy jego dzieci [oficjalnie muzyk miał 10 dzieci plus adoptowaną Sharon, córkę swojej żony Rity z poprzedniego związku; plus szóstkę oficjalnie uznanych z pozamałżeńskich romansów, inne źródła dodają kolejną dwójkę - przyp. aut.]. Dosłownie w kilka dni po jego śmierci, w rezultacie spisku, ktoś ukradł większość jego wielomilionowego majątku, w sumie 13,4 mln dolarów. Niektóre z matek jego dzieci, otrzymujące do tej chwili regularne wsparcie finansowe od Boba, zostały bez grosza" - czytamy w biograficznej książce "Bob Marley. Nieopowiedziana historia króla reggae" Chrisa Salewicza.
Dopiero pod koniec 1986 r. wyszło na jaw, że to David Steinberg (były prawnik Boba) i Marvin Zolt (były księgowy) namówili Ritę Marley do podpisania antydatowanych dokumentów. W ten sposób wyprowadzono majątek króla reggae do raju podatkowego. Rodzina Marleyów pozwała byłych współpracowników do sądu, by odzyskać utracone pieniądze. Później kontrolę nad majątkiem objął rząd Jamajki za pośrednictwem tamtejszego banku narodowego). W 1989 r. dorobek wykupił (razem z prawami do wszystkich nagrań Marleya) Chris Blackwell, wydawca wszystkich płyt Marleya z wytwórni Island, który potem przekazał całość dzieciom Boba.
Niespodziewana śmierć króla reggae sprawiła, że wokół niej narosło wiele teorii spiskowych. Według jednej z nich muzyka z tego świata chciała się pozbyć CIA. Tajne służby USA starały się zwalczać wybranego w 1972 roku na premiera Jamajki Michaela Manleya, uważając go za socjalistę, który może zagrozić amerykańskim interesom w tym regionie. Niektórzy na Jamajce (w tym sam Michael Manley) uważali, że to CIA maczała palce w zamachu na Marleya do którego doszło pod koniec 1976 r. (muzyk został lekko ranny w ramię i klatkę piersiową, najmocniej ucierpieli Rita Marley i menedżer Don Taylor).
"Mogę tylko powiedzieć, że zostałem wezwany przez amerykańskiego ambasadora do jego biura na Jamajce. Powiedział mi, że mają mnie na oku z powodu tego, co robię, ponieważ pracowałem z facetem, który był w stanie zdestabilizować sytuację. Oni mieli go na oku" - mówił wspomniany Chris Blackwell.
Matka muzyka wysnuwała hipotezy, że jej syn mógł być podtruwany podczas badań medycznych w Londynie, Miami czy Nowym Jorku. To (plus skutki postrzału) w konsekwencji miało doprowadzić do wyniszczenia organizmu Boba.
Pogrzeb Marleya otrzymał państwową oprawę. W ostatnią drogę król reggae wyruszył 21 maja 1981 r. Dzień wcześniej trumnę z ciałem wystawiono publicznie - najsłynniejszego syna Jamajki przyszło pożegnać ok. 100 tysięcy osób. Nic dziwnego, na wyspie niemal wszyscy wówczas twierdzili, że byli jego przyjaciółmi. Najbliżsi i rodzina najpierw zgromadzili się w Etiopskim Kościele Ortodoksyjnym Świętej Trójcy, a potem z kilkoma tysiącami osób (muzycy The Wailers, 12 Plemion Izraela, przedstawiciele władz, w tym ówczesny premier Edward Seaga i jego poprzednik z konkurencyjnej partii, Michael Manley, media) wzięli udział w państwowej uroczystości w National Arena w Kingston. Trumna przykryta została flagami Jamajki i Etiopii.
Karawan przewiózł ciało Marleya z Kingston do Nine Mile w pobliże rodzinnej wioski muzyka. Do trumny włożono mu ulubioną gitarę Gibsona (inne źródła podają, że był to czerwony Fender Stratocaster), Biblię otwartą na Psalmie 23 i "święte ziele".
Bob Marley: Płytę "Legend" pokochał świat
Bogaty dorobek Marleya najpełniej podsumowuje wypuszczona trzy lata po śmierci, w maju 1984 r., płyta "Legend". Składanka zawiera największe przeboje króla reggae i jego grupy, w tym m.in. "No Woman, No Cry", "Could You Be Loved", "Get Up, Stand Up", "I Shot the Sheriff", "Exodus", "One Love/People Get Ready" i "Redemption Song".
Wydawnictwo rozeszło się na całym świecie w nakładzie ponad 25 mln, co czyni ją największym bestsellerem w historii reggae. "Legend" przez ponad 870 tygodni przebywała na najważniejszej liście "Billboardu" - to drugi najlepszy wynik w tym zestawieniu, po "The Dark Side of the Moon" Pink Floyd z 1973 r. Z kolei na brytyjskiej liście bestsellerów składanka przebywała ponad 1100 tygodni i jest to trzeci najdłuższy okres. W 2020 r. magazyn "Rolling Stones" sklasyfikował "Legend" na 48. miejscu swojego rankingu "500 najwspanialszych płyt wszech czasów".
Postać króla reggae przypomniał wypuszczony w okolicach Walentynek 2024 r. biograficzny film "Bob Marley: One Love", który jednak zebrał mocno mieszane opinie. Mimo krytycznych głosów produkcja przyniosła ponad 180 mln dolarów. Nad całością w roli producentów czuwali Rita Marley oraz dwójka jego dzieci: Ziggy Marley i Cedella Marley.
Reżyserią filmu zajął się Reinald Marcus Green, który w dorobku ma takie produkcje, jak "Monsters and Men" (2018), "Joe Bell" (2020) i "King Richard" (2021) z oscarową rolą Willa Smitha.
Do tytułowej roli wybrany został brytyjski aktor Kingsley Ben-Adir (m.in. "One Night in Miami" - zagrał Malcolma X, "Tajna inwazja", "The OA", "Vera", "Peaky Blinders" - jako Ben Younger, "Barbie"). Jako Rita Marley wystąpiła Lashana Lynch (m.in. "Kapitan Marvel", "Nie czas umierać", "Doktor Strange w multiwersum obłędu"). W obsadzie znaleźli się również znany z tytułowej roli "Obywatela Jonesa" James Norton (jako Chris Blackwell), Michael Gandolfini, Tosin Cole, Anthony Welsh, Umi Myers i Nadine Marhshall.











