We wtorek, 4 sierpnia, znany z przebojów "Mandy" i "Copacabana" amerykański wokalista Barry Manilow miał wystąpić w hali Rupp Arena w Lexington. Show nie doszło jednak do skutku, o czym poinformowano zaledwie 45 minut przed planowanym rozpoczęciem koncertu. W sieci pojawił się jedynie krótki komunikat, który wprawił fanów w zaniepokojenie.
"Z powodu nieprzewidzianych okoliczności dzisiejszy koncert w Lexington został przełożony" - napisał menedżment Manilowa na portalu X, nie podając oficjalnych przyczyn nagłej decyzji.
Choć wcześniejsze przesunięcia tras koncertowych Barry'ego Manilowa spowodowane były problemami ze zdrowiem lub przedłużającą się rekonwalescencją, tym razem serwis Page Six podaje, że rzekomo chodziło o wciąż możliwe do kupna bilety. We wtorkowe popołudnie w sprzedaży miało pozostawać sporo standardowych wejściówek. Wcześniej wyprzedana została jedynie niewielka pula przeznaczona dla członków oficjalnego fanklubu artysty. Kiepska frekwencja i brak zainteresowania słuchaczy koncertem prawdopodobnie doprowadziły do kolejnego przesunięcia na inną datę.
83-letni Barry Manilow po raz kolejny odwołał show w tym samym mieście!
To nie pierwszy raz, gdy Manilow odwołuje koncert właśnie w tym mieście. Pierwotnie 83-letni gwiazdor miał pojawić się na scenie w Lexington na początku roku. Występ z 9 marca został przełożony na teraz, bowiem wtedy piosenkarz wciąż wracał do pełni sił po operacji związanej z poważną chorobą płuc.
Organizatorzy show w Rupp Arena w Lexington zapewniają, że wszystkie bilety zakupione na wtorkowe wydarzenie zachowują ważność, lecz nie wiadomo, kiedy ostatecznie odbędzie się zapowiadany koncert. Nowa data show ma zostać podana w przyszłości. Nic nie wskazuje również na to, aby kolejne koncerty z trasy Barry'ego Manilowa były zagrożone.
Barry Manilow ponad pół roku temu ogłosił, że walczy z poważną chorobą płuc. Przez leczenie zmuszony był odwołać wiele koncertów
Barry Manilow pod koniec 2025 r. przekazał do mediów wiadomość o swoim kiepskim stanie zdrowia - zdiagnozowano u niego nowotwór płuc. Choroba została wykryta stosunkowo szybko, a 83-latek poddał się leczeniu, które nie uwzględniało chemioterapii i powoli zaczął wracać do zdrowia.
W związku z hospitalizacją artysta przełożył jednak wszystkie zaplanowane na początek 2026 r. występy z serii "The Last Concerts". Gwiazdor miał zaśpiewać w Westgate Las Vegas Resort and Casino, gdzie od lat odbywa swoje rezydencje koncertowe. W kolejnym miesiącu ponownie informował, że nie jest jeszcze gotowy, aby wrócić na scenę - pisał wtedy, że nie dałby rady obecnie zaśpiewać więcej niż trzech piosenek pod rząd.
W maju powrócił temat występów Manilowa w Las Vegas, lecz schorowany piosenkarz ponownie zmuszony był zmartwić fanów. Ujawnił, że choć sukcesywnie nabiera sił, to lekarz odradza mu szaleństwa na scenie. "Wczoraj byłem u lekarza i powiedział, że robię duże postępy i wyglądam świetnie! Wszystkie moje treningi i ćwiczenia przynoszą efekty. Stwierdził jednak, że nie jestem jeszcze gotowy na Vegas" - informował zdobywca Grammy, znów odwołując rezydencję.
Barry Manilow ma w planach jeszcze dziesiątki koncertów w USA. Zagra wreszcie przekładaną od miesięcy rezydencję w Las Vegas?
5 czerwca do rąk fanów trafił nowy album amerykańskiego wokalisty, zatytułowany "What a Time". Niedługo po premierze artysta poczuł się silniejszy i wreszcie powrócił na scenę, ruszając w letnią trasę po Wielkiej Brytanii. Wystąpił m.in. w Glasgow, Leeds, Liverpoolu, Londynie czy Birmingham. Teraz znów koncertuje w USA, w ramach przekładanych dat tournee "The Last Concerts". Przed nim występy m.in. w Cincinnati, Baltimore, Jacksonville, Tampie czy Orlando. Jeszcze pod koniec sierpnia 83-letni muzyk ma powrócić do ukochanego Westgate Las Vegas Resort and Casino i zagrać tam wielokrotnie przekładaną rezydencję.











