Pierwszy koncert po ogłoszeniu planowanej przerwy odbył się 3 sierpnia w hali United Center. Ariana Grande wiedziała, że jej decyzja wywołała sporo pytań, dlatego w pewnym momencie zatrzymała występ i odczytała przygotowane wcześniej przemówienie.
"Ogłoszenie, które pojawiło się wczoraj, nie było nagłą reakcją ani impulsywną decyzją. Zaplanowałam to po cichu już dawno temu" - powiedziała.
Artystka nie zaprzeczyła, że ciągłe ocenianie jej ciała i snucie domysłów dotyczących zdrowia stało się obciążające. Chciała jednak wyraźnie oddzielić długofalowy plan od komentarzy, które pojawiły się w ostatnich dniach.
Zgodnie z wcześniejszym komunikatem jej przedstawiciela Grande po trasie zamierza odpocząć przede wszystkim od pracy przed kamerami, gal, premier i innych wydarzeń, podczas których regularnie staje się przedmiotem publicznych analiz.
Krytyka nie odebrała jej radości z koncertów
Wokalistka odniosła się również do sugestii, że negatywne komentarze popsuły jej powrót na scenę. Zapewniła, że nic nie jest w stanie zmienić tego, co przeżywa podczas spotkań z publicznością.
"Bez względu na hałas, który istnieje na zewnątrz, nic nie zniekształci mojej rzeczywistości ani nie będzie bardziej prawdziwe niż miłość, którą się tutaj dzielimy" - mówiła do fanów.
Trasę "Eternal Sunshine Tour" nazwała jednym z najbardziej uzdrawiających, pięknych i właściwych doświadczeń w swoim życiu. Wcześniej tego samego dnia zamieściła na Instagramie nagranie z koncertu i napisała, że nie może się doczekać ponownego wyjścia na scenę.
Grande nie planuje więc skracać tournée. Po trzech występach w Chicago przeniesie się do Londynu, gdzie od 15 sierpnia do 1 września zagra dziesięć koncertów w hali O2.
"Petal" ponownie skierował uwagę na jej wygląd
Największe nasilenie komentarzy nastąpiło po premierze teledysku "Petal". Klip ukazał się 31 lipca razem z ósmym albumem Grande i opowiada o bezwzględnych ocenach, z którymi spotykają się kobiety w show-biznesie.
W mediach społecznościowych dyskusja szybko przeniosła się jednak z samego nagrania na sylwetkę wokalistki. Część osób przedstawiała swoje uwagi jako troskę, inni otwarcie oceniali jej ciało. Grande wielokrotnie mówiła, że takie komentarze, nawet wypowiadane z pozornie dobrymi intencjami, mogą być szkodliwe.
Jej przedstawiciel potwierdził wcześniej, że niekończące się zainteresowanie wyglądem artystki jest jednym z powodów planowanej przerwy. Wystąpienie w Chicago nie unieważnia tych słów. Grande doprecyzowała jedynie, że ostatnie wydarzenia nie były jedynym impulsem i nie podjęła decyzji w ciągu kilku dni.
Nie pojawi się w musicalu z Jonathanem Baileyem
Nowe plany oznaczają rezygnację z udziału w "Sunday in the Park with George". Grande miała wystąpić w londyńskim musicalu Stephena Sondheima razem z Jonathanem Baileyem, z którym pracowała przy filmach "Wicked".
Producenci przyjęli jej decyzję ze zrozumieniem i potwierdzili, że przedstawienie nadal zostanie wystawione latem 2027 roku w Barbican Centre.
"Wiemy, że nie mogło to być dla niej łatwe. Ma nasze pełne wsparcie i życzymy jej wszystkiego najlepszego" - przekazali w oświadczeniu. Nazwisko nowej odtwórczyni głównej roli zostanie ogłoszone później.
Grande nie znika od razu. Jesienią zobaczymy ją w komedii "Focker-in-Law" z Benem Stillerem i Robertem De Niro. Nie wiadomo jednak, czy weźmie udział w promocji filmu, który trafi do kin 25 listopada. Najpierw chce zakończyć trasę, a później odpocząć od tej części popularności, która od dawna wykracza daleko poza jej muzykę.










