Weronika Figiel, Interia Muzyka: Witamy się na koncercie "Wrocław przyszłości". Kiedy słyszysz hasło "przyszłość", to co widzisz?
Alicja Szemplińska: Widzę... raczej słyszę dużo dobrej muzyki.
I w swojej przyszłości widzisz właśnie to?
- Takie jest moje marzenie.
Jesteśmy mniej więcej w połowie roku. Jak podsumowałabyś te ostatnie sześć miesięcy w swojej karierze? Bo jednak dużo się działo.
- Powiedziałabym, że były to bardzo pracowite i trudne miesiące, ale zarazem satysfakcjonujące. Jestem szalenie wdzięczna za ten czas.
Występowałaś między innymi ze swoją piosenką "Prey". Jakie emocje ci teraz towarzyszą w związku z tym utworem, kiedy te największe emocje po Eurowizji już trochę opadły?
Czuję teraz dużo wdzięczności i radości, że mogę ją śpiewać. Właśnie zeszłam ze sceny i widziałam, jak ludzie znali i śpiewali tekst tej piosenki, to było bardzo wzruszające. Dodatkowo ta wersja wyjątkowo mnie porusza, bo jest z chórem gospel. Bardzo się cieszę, że miałam okazję wystąpić właśnie w tej aranżacji.
Zobacz również:
Występowałaś również w duecie z Andrzejem Piasecznym. Masz jeszcze jakiś wymarzony duet w karierze, który chciałabyś żeby się spełnił?
- Mam w głowie mnóstwo wymarzonych duetów, ale może nie będę zdradzać z kim, bo wtedy się nie spełnią!
A może właśnie by się spełniły?
Myślę, że trzeba manifestować marzenia, ale duet z Andrzejem był super.
Przed nami sezon letnich koncertów plenerowych. Co planujesz - odpoczynek czy właśnie koncertowanie?
- Koncertowanie i pracę w studiu nad nowym materiałem.










