"2016 challenge" opanował media społecznościowe. Co 10 lat temu działo się w świecie muzyki?
W mediach społecznościowych pojawił się nowy trend - #2016challenge. Facebooka, Instagrama i TikToka zalewa fala klimatycznych zdjęć sprzed dekady, a ludzie twierdzą, że 2026 to nowy 2016. Wspominają jak wyglądali, co robili, a także czego słuchali 10 lat temu. My przedstawiamy najważniejsze wydarzenia ze świata muzyki, które miały miejsce w 2016 r. Pamiętacie je wszystkie?

Choć dopiero co rozpoczął się 2026 r., media społecznościowe zdają się cofać się w czasie. Internet zalewa fala starych fotografii, dawnych trendów, filtrów i piosenek, które królowały na playlistach dekadę temu - a to wszystko za sprawą #2016challenge. Do trendu dołączają zarówno ludzie stęsknieni za błogim czasem i modą sprzed 10 lat, ale też gwiazdy, które z nostalgią patrzą wstecz na swoją zawodową drogę.
Zobacz również:
Według danych zgromadzonych przez TikToka - wyszukiwania hasła "2016" wzrosły w ostatnim tygodniu aż o 452 proc. Powstało także ponad 55 mln filmików z użyciem filtra nazwanego na cześć właśnie tego roku.
Na fali nostalgii płynie także świat muzyki. Dane przedstawione przez Spotify pokazują aż 71-procentowy wzrost popularności playlist oznaczonych rokiem 2016 (w porównaniu ze statystkami z 2024 r.). Na listy przebojów wracają utwory, które dekadę temu zapętlał każdy słuchacz, a artyści, którzy byli wówczas u szczytu swojej popularności - tacy jak Lorde, Halsey, Troye Sivan Marina czy Lana Del Rey - znów są masowo odtwarzani.
Co działo się w świecie muzyki w 2016 r.?
2016 r. był bardzo intensywnym rokiem w muzyce - zarówno płytowo oraz artystycznie, jak i pod względem historycznych wydarzeń czy afer. Odeszły ikony popkultury, które definiowały światową scenę, z nowymi wydawnictwami powróciły diwy takie jak Beyonce czy Rihanna, a boysband One Direction oficjalnie rozpoczął swoją "przerwę". Jakie jeszcze wydarzenia sprzed dekady zapisały się na kartach historii?
Śmierć Davida Bowiego - jednego z najważniejszych artystów drugiej połowy XX wieku
2016 r. przywitał fanów rocka przykrą wiadomością - 10 stycznia zmarł David Bowie. Był wokalistą, producentem, autorem piosenek, który w swojej ponad 40-letniej karierze zyskał miano jednego z najważniejszych artystów drugiej połowy XX wieku. Z odwagą lekceważył obowiązujące style w muzyce i bez konsekwencji łączył najbardziej nietypowe formy z tematami końca milenium - stając się jednym z najbardziej wszechstronnych i wyrazistych współczesnych postmodernistów.
Legenda odeszła zaledwie dwa dni po swoich 69. urodzinach oraz premierze płyty "Blackstar" (uznanej za jedną z najlepszych w całej dyskografii wokalisty). To właśnie tym albumem, którego teksty krążyły wokół tematyki śmierci, artysta pożegnał się ze światem. Zdążył jeszcze opublikować swoisty testament - teledysk do "Lazarusa", na którym jako Łazarz leży w szpitalnym łóżku. Podczas kręcenia tego klipu dowiedział się bowiem, że lekarze zdecydowali się zaprzestać prób leczenia. "Jego śmierć nie różniła się od życia - jest dziełem sztuki" - mówił Tony Visconti, producent "Blackstar" i wieloletni współpracownik Bowiego.
Rihanna wydała "ANTI" i zerwała z dotychczasowym wizerunkiem
Na początku 2016 r. Rihanna wstrząsnęła światem popu wydając album "ANTI". Krążek był świadomym zerwaniem artystki z jej dotychczasowym wizerunkiem i wyraźną rezygnacją z tworzenia radiowych hitów. Już sam wymowny tytuł wskazywał, że wokalistka postawiła na manifest artystycznej niezależności i sprzeciwiła się wobec oczekiwań rynku.
Rihanna wróciła wtedy po dłuższej przerwie, dzieląc się z fanami materiałem surowym, nieoczywistym i momentami wręcz antykomercyjnym. Brzmieniowo skręciła w stronę alternatywnego R&B i minimalistycznego popu. Klubową euforię zastąpiła dystansem i chłodem. Unikała powtarzalnych, chwytliwych refrenów i stworzyła krążek, na którym nie było wyróżniających się, radiowych hitów - trzeba było słuchać go w całości. Udowodniła, że jako artystka będąca na samym szczycie może pozwolić sobie na eksperymenty oraz ryzyko. Do dziś "ANTI" uważane jest za jej najbardziej osobiste i dojrzałe dzieło oraz album definiujący 2016 r.
Oficjalna "przerwa" One Direction, która zamieniła się w koniec kariery boysbandu
W 2016 r. zespół One Direction bił rekordy popularności, miał na koncie pięć albumów studyjnych, setki nagród oraz wysokie wyniki sprzedażowe. Fenomen boysbandu, którego kariera wystartowała za sprawą programu "X-Factor", jedynie rósł, a fani spragnieni byli kolejnych tras koncertowych oraz wydawnictw. Mimo wszystko członkowie grupy zdecydowali się na przerwę - początkowo zapowiadali, że potrwa ona 18 miesięcy i pozwoli im na rozwój solowych projektów. Ostatecznie muzycy nigdy nie wrócili do dawnej formuły.
Ogłoszenie "przerwy" One Direction dla wielu fanów oznaczało koniec jednej z najważniejszych epok w historii muzyki pop. Słuchacze reagowali skrajnymi emocjami - szokiem, rozpaczą, lecz niektórzy także zrozumieniem. W mediach już od dłuższego czasu pojawiały się bowiem spekulacje o napięciach między członkami (rzekomo m.in. z tego powodu zespół rok wcześniej opuścił Zayn Malik), a także wyczerpaniu fizycznym i emocjonalnym wokalistów. "Przerwa" dała początek solowym karierom Nialla Horana, Liama Payne'a, Louisa Tomlinsona i Harry'ego Stylesa, a dla przemysłu muzycznego była symbolem zmiany pokoleniowej w popie. Era boysbandów poszła w zapomnienie, ustępując miejsca artystom indywidualnym.

Beyonce wydała legendarny album "Lemonade"
23 kwietnia 2016 r. Beyonce wydała szósty album w swojej karierze i zmieniła tym samym sposób myślenia o popie oraz kobiecym głosie w mainstreamie. Premiera stała się wydarzeniem kulturowym, które na zawsze zapisało się w historii muzyki. Artystka zaczęła być postrzegana nie tylko jako gwiazda światowego popu, lecz także jako ikona - podobnie jak Madonna czy Nina Simone.
"Lemonade" było albumem wizualnym - składała się na niego zarówno część muzyczna, jak i pełnometrażowy film. Utwory przedstawiały kolejno drogę emocjonalną - od szoku i gniewu, aż po uzdrowienie. Motywem przewodnim była zdrada, o której wokalistka nie wspomniała bezpośrednio, lecz wymowne i metaforyczne teksty sprawiły, że w mediach rozpoczęła się debata. Artystka odwróciła role - pokazując kobietę-gwiazdę, która nie ukrywa bólu dla dobra wizerunku, a w miejsce wstydu pokazuje szczery gniew i dumę. Album poruszał także tematy polityczne i społeczne - był bardzo mocno osadzony w kontekście afroamerykańskim. Beyonce pokazała również kobiecą siłę, która dopuszczała jednocześnie ludzkie słabości.
Tragiczna śmierć Prince'a
W kwietniu 2016 r. odeszła kolejna legenda - Prince. Moment jego śmierci był jednym z tych, które zatrzymały świat show-biznesu i pozwoliły obnażyć ciemną stronę presji, geniuszu oraz samotności w przemyśle muzycznym. Artysta przedawkował substancje uzależniające i zmarł w wieku zaledwie 58 lat, pozostawiając fanów w ciężkim szoku.
Prince był autorem, producentem i wykonawcą, radykalnie niezależnym artystą oraz twórcą własnej estetyki. Napisał setki utworów z różnych gatunków muzycznych i sprzedał ponad 100 mln płyt na całym świecie. Znany był również z tego, że rzadko dopuszczał do siebie innych ludzi. Nie ufał nikomu, pracował niemal całkowicie sam, był perfekcjonistą i człowiekiem kontroli. Nawet w momentach kryzysu odmawiał pomocy z zewnątrz. Jego tragiczne odejście sprowokowało dyskusję o romantyzowaniu cierpienia artystów i przełamało tabu mówienia o uzależnieniach oraz problemach psychicznych wśród elit świata rozrywki.

Drake wkroczył do mainstreamu albumem "Views"
Pod koniec kwietnia 2016 r. nadszedł ważny moment dla światowego hip-hopu. Drake wydał album "Views", którym nie tylko umocnił swoją pozycję na dotychczasowym rynku, lecz zdołał przejąć mainstream. Choć wcześniej mógł poszczycić się statusem gwiazdy, to właśnie dzięki nowemu krążkowi zaczęto postrzegać go jako artystę na granicy rapu, R&B oraz popu.
Brzmieniowo "Views" było wyraźnym zwrotem w stronę melodyjności i nastrojowości, a nie agresywnego rapu. Słuchacze wychwycili inspiracje dancehallem i afrobeatami, które wpasowały się w klimat wakacyjny, panujacy wszechobecnie w 2016 r. W tekstach Drake pozostał wierny swojej formule emocjonalnej introspekcji - teksty o samotności, sławie i relacjach sprawiły, że album był zarówno klubowy, jak i intymny. Zatrzymał przy sobie dotychczasowych miłośników jego twórczości, jednocześnie zdobywając nowych słuchaczy. Stał się artystą "do wszystkiego" i "dla wszystkich" - jego piosenki zaczęły lecieć w radiu, a także królowały na prywatnych playlistach. Rekordy streamingu, wielotygodniowe prowadzenie na listach Billboardu i światowy sukces singla "One Dance" - to wszystko sprawiło, że Drake zapisał się na kartach historii 2016 r.
Afera pomiędzy Kanye Westem i Taylor Swift nabrała rozpędu przez piosenkę "Famous" i kontrowersyjny teledysk
Konflikt między Kanye Westem i Taylor Swift rozpoczął się wiele lat wcześniej - na gali MTV Video Music Awards w 2009 r. Zaledwie 19-letnia wówczas Swift odbierała nagrodę za najlepszy teledysk, gdy na scenę wkroczył rozwścieczony West, przerwał jej przemówienie i stwierdził, że to Beyonce powinna była wygrać w tej kategorii. Gest odebrany został jako publiczne upokorzenie młodej artystki oraz symbol arogancji i nadużycia przez starszego, bardziej wpływowego rapera. Choć artysta później kilkukrotnie przepraszał, kłótnia powracała w aluzjach, tekstach piosenek i wystąpieniach, aż wreszcie ponownie eksplodowała w 2016 r.
Kanye West wydał wówczas album "The Life of Pablo", na którym znalazła się piosenka "Famous" z kontrowersyjną linijką: "I feel like me and Taylor might still have sex. Why? I made that b---- famous". Raper twierdził, że wykorzystał wers za zgodą Swift, której dowodem miała być rozmowa telefoniczna między artystami. Z kolei gwiazda popu twierdziła, że zgoda dotyczyła jedynie ogólnego konceptu piosenki, a nie konkretnych słów. Afera wybrzmiała jeszcze głośniej, gdy Kanye wypuścił teledysk do kawałka. W klipie widać było rapera leżącego w łóżku z realistycznymi figurami nagich celebrytów - w tym Taylor Swift. Wideo odebrane zostało jako prowokacyjne i naruszające granice. Kulminacją afery okazało się jednak ujawnienie przez Kim Kardashian fragmentów rozmowy między raperem a piosenkarką. Internet błyskawicznie obrócił się przeciwko Swift - hasztag #TaylorSwiftIsOverParty stał się globalnym trendem, a piosenkarka została przedstawiona jako manipulatorka. Dopiero kilka lat później, po ujawnieniu pełnej wersji rozmowy, okazało się, że Taylor rzeczywiście nie została poinformowana o najbardziej kontrowersyjnych słowach utworu.

Britney Spears powróciła z albumem "Glory". Nadal pozostawała jednak pod kuratelą ojca
W sierpniu 2016 r. Britney Spears powróciła na rynek muzyczny z albumem "Glory", który był jej pierwszym wydawnictwem od czasu "Britney Jean" (wydanego w 2013 r.). Fani oraz krytycy potraktowali płytę jako pełnoprawny comeback artystki. Pokazała się od zupełnie nowej strony - jako gwiazda kreatywna i świadoma swojej pozycji w popkulturze. Brzmieniowo skupiła się na nowoczesnym popie i muzyce dance, lecz nie bała się także eksperymentów z R&B i elektroniką. Udowodniła, że wciąż potrafi stworzyć klubowe hity, jednocześnie sięgając po bardziej dojrzałe i zmysłowe teksty.
Mimo artystycznego sukcesu Britney wciąż pozostawała wówczas pod kuratelą swojego ojca, Jamie'ego Spearsa. Ograniczał on kontrolę artystki nad finansami i innymi aspektami kariery. Kuratela była wtedy jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów show-biznesu. W mediach nie ustawała dyskusja na temat niezależności artystycznej Spears, która formalnie nie mogła w pełni kontrolować swojego życia. Dla fanów album "Glory" stał się więc symbolicznym triumfem talentu Britney nad ograniczeniami prawnymi i osobistymi. W praktyce krążek pokazał, że piosenkarka wciąż wyznacza trendy w popie i nie na darmo nazywana jest ikoną.








