16. American Film Festival: "Erupcja" to film-laurka dla Warszawy. Co robiła Charli xcx w stolicy?
We wrocławskim kinie Nowe Horyzonty trwa 16. TAURON American Film Festival, podczas którego widzowie mają okazję oglądać niezależne amerykańskie produkcje, zgłębiając kulturę i codzienność Stanów Zjednoczonych. 10 listopada, w ramach serii "Polonica", wyświetlony został film "Erupcja" w reżyserii Pete'a Ohsa. Szczególnie zainteresowani produkcją byli miłośnicy muzyki elektronicznej, bowiem główną rolę zagrała jedna z największych gwiazd gatunku - Charli xcx.

W dniach 6-11 listopada trwa 16. TAURON American Film Festival, odbywający się co roku w kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu. W ramach imprezy miłośnicy kina mogą zapoznać się z produkcjami prosto ze Stanów Zjednoczonych. Prezentowane są zarówno najnowsze dzieła uznanych twórców, których polskie premiery jeszcze przed nami, jak i retrospektywy klasyków. W programie nie brakuje tradycyjnych opowieści o kulturze USA, nowoczesnych filmów fabularnych czy nawet dokumentów wschodzących gwiazd amerykańskiego kina. Po niektórych seansach odbywają się specjalne spotkania, podczas których widzowie mogą zadawać pytania twórcom produkcji, odwiedzającym Wrocław specjalnie na potrzeby festiwalu.
"Erupcja" - film, w którym wystąpiła Charli xcx. O czym jest?
W poniedziałek, 10 listopada, wybrałam się na pokaz "Erupcji". Był to już trzeci seans tejże produkcji wyświetlany w ramach festiwalu, lecz mimo to sala została zapełniona do ostatnich rzędów. Film wyreżyserował Pete Ohs, a przy tworzeniu scenariusza pomogli mu Jeremy O. Harris, Charli xcx, Lena Góra i Will Madden, którzy pojawili się na ekranie także jako aktorzy.
"Erupcja" to film opowiadający historię Nel, mieszkającej na co dzień w Warszawie i pracującej w kwiaciarni. Pewnego dnia do stolicy przyjeżdża jej dawna znajoma - Bethany. Choć od wielu lat się do siebie nie odzywały, ponowna wizyta Brytyjki w Polsce zbliża kobiety do siebie. Wierzą one bowiem w to, że za każdym razem, gdy się spotykają, gdzieś na świecie wybucha wulkan (tym razem jest to Etna we Włoszech), a przez to dzieją się rzeczy nadzwyczajne.
Choć Bethany przylatuje do Warszawy ze swoim obecnym partnerem Robem, dającym jej poczucie bezpieczeństwa i stablizacji, prędko zapomina o spokojnym życiu i rezerwacji dokonanej w restauracji, gdzie chłopak miał zamiar się oświadczyć. Rzuca się w wir imprez z Nel, spędzając z nią całe dnie i noce, nie myśląc jednocześnie o konsekwencjach.
Lektor w "Erupcji" puszcza oczko do polskich widzów
Fabuła "Erupcji" opiera się na dość prostej historii o duchach przeszłości, dawnych przyjaźniach, zakochiwaniu się i odkochiwaniu oraz poszukiwaniu życiowej stabilizacji i szczęścia w miłości. Morał opowieści również nie należy do skomplikowanych. Poznajemy Nel, jej najbliższych oraz miejsce pracy, lecz o Bethany, Robie czy Claudzie wiemy stosunkowo niewiele. Wątki poboczne i poszczególne historie bohaterów drugoplanowych nie miały okazji się rozwinąć, bo najzwyczajniej zabrakło na to czasu. Film trwa nieco ponad godzinę i 10 minut, do czego współcześni widzowie kina nie są przyzwyczajeni. Mam jednocześnie wrażenie, że gdyby wydłużyć czas trwania produkcji i poszerzyć historię o więcej wątków, mogłoby zacząć robić się nudno.
Bohaterowie nie opowiedzieli widzom o sobie, swoich charakterach oraz przeszłości zbyt wiele, lecz zadanie to wykonał za nich narrator, pojawiający się w filmie niemalże na każdym kroku. Jego ciepły głos towarzyszył postaciom we wszystkich przygodach, opowiadając szerszy kontekst tego, co widniało na ekranie i wyjaśniając wszelkie wątpliwości. Niekiedy oglądający mogli nawet wyłączyć myślenie i pobujać w obłokach nic nie tracąc, bowiem już za chwilę ciągłość historii odbudowywał im głos z offu.
Lektor z początku mnie denerwował, lecz gdy już zrozumiałam pomysł i koncepcję, doceniłam go. Był on swoistym puszczeniem oczka w stronę Polaków, którzy przyzwyczajeni są do tego typu głosu podczas oglądania zagranicznych produkcji. Po zakończonym seansie stwierdziłam, że był jednym z moich ulubionych elementów "Erupcji". Jego komentarze były przezabawne, choć kiedy już trzeci raz przypominał, ile lat miały Bethany i Nel, gdy się poznały, miałam ochotę przełączyć na napisy.
Gra aktorska w "Erupcji" była nierówna - niektórzy zagrali doskonale, lecz inni wypadli gorzej niż aktorzy telewizyjnych paradokumentów. Przez to także część dialogów wyszła sztucznie, ale znalazły się wśród nich perełki, których wręcz chciało się słuchać. Pewnie wielu miłośników muzyki zastanawia się, jak w roli aktorki sprawdziła się Charli xcx. Moim zdaniem piosenkarka jako turystka Bethany zaprezentowała się świetnie - uwierzyłam w jej emocje i opowiadaną historię. Mimo wszystko najwięcej duszy dostrzegłam w postaci Nel, w którą wcieliła się Lena Góra. Moje serce skradł także Jeremy O. Harris, grający Claude'a, do którego na artystyczną imprezę z obrazami z chęcią bym kiedyś wpadła.
W filmie wykorzystano ciekawy zabieg z kwadratowym formatem obrazu, a ujęcia - zwłaszcza ulic Warszawy - były niezwykle dopracowane. Z przyjemnością patrzyło się na ludzi spacerujących po dziurawych chodnikach - zwłaszcza z perspektywy balkonów w niszczejących kamienicach. Sceny w metrze czy tramwaju dodawały do całego obrazka element prawdziwego życia w stolicy. Chwilami miałam wrażenie, że oglądam produkcję nagraną przez bardzo utalentowanych studentów filmówki - był w tym urok i nieco amatorskiego klimatu, lecz dzięki temu nie zabrakło autentyczności.
"Erupcja" to realny obraz Warszawy czy film-laurka dla stolicy?
"Erupcja" jest w szczególności filmem-laurką dla Warszawy. To opowieść o stolicy Polski, do której przyjeżdżają turystki, które niegdyś się w niej zakochały, razem z facetami z przygotowanym pierścionkiem zaręczynowym. Zamieszkują ją artyści, florystki i chłopcy ze złamanym sercem. Dla jednych może być to realny obraz współczesnego miasta i życia młodych, a dla innych nieco przerysowany sen o Warszawie. Nie brakuje tu brudnych ulic, deszczowych wieczorów, ścian całych w graffiti czy ludzi kłębiących się na przystankach. Z drugiej strony jest też widowiskowy Pałac Kultury, monumentalny posąg Syrenki czy spokojnie płynąca Wisła. Ludzie spontanicznie poznają się jedząc sushi, imprezują, kupują swoim ukochanym kwiaty, odwiedzają rodzeństwo w pracy i chodzą na randki do drogich restauracji. Jednocześnie zakochują się, rozmyślają i czują, tak jak każdy z nas.
Myślę, że produkcja jest świetnym prezentem dla Polaków. Trzeba przyznać, że uwielbiamy, gdy w zagranicznych produkcjach pojawiają się wzmianki o naszym kraju. Gdy wśród kwestii wypowiadanych przez Charli xcx znalazły się trzy sformułowania po polsku - "Dziękuję", "Kocham cię" i "Nie ma za co" - dam sobie rękę uciąć, że większość widzów Nowych Horyzontów uśmiechnęła się od ucha do ucha.
Po seansie "Erupcji" w Nowych Horyzontach odbyło się spotkanie z twórcami. Jakie pytania mieli widzowie?
Po seansie "Erupcji", który - w kontraście do obecnych trendów wydłużania kinowych produkcji - był stosunkowo krótki, miało miejsce spotkanie z twórcami filmu, którym udało się odwiedzić Wrocław na potrzeby festiwalu. Reżyser, aktorzy, a także konsultantka kulturowa Zofia Chlebowska odpowiadali na pytania widzów zainspirowanych obejrzaną historią. Pojawiło się m.in. pytanie o ulubione miejsce w Warszawie. Pete Ohs wyznał, że według niego najpiękniejszy jest Park Morskie Oko, a raczej widok na niego ze wzgórza przy ulicy Puławskiej, skąd mógł podziwiać piękną wierzbę.
Podczas spotkania pojawiły się także wątpliwości, czy film był satyrą na życie młodych ludzi w Warszawie, czy może portretem, namalowanym z czułością, przedstawiającym piękno stolicy. Jeden z widzów zapytał o to, czy reżyser nie bał się egzotyzacji lub fetyszyzacji miasta. Ohs przyznał, że mieszkając przez pewien czas w Warszawie najzwyczajniej polubił to miejsce, więc nie bał się jej sztucznego przedstawienia. Nie stworzył obrazu z perspektywy outsidera, lecz insidera. Stolica pokazana w "Erupcji" to jego stolica - miejsca, które lubi i które mu się spodobały. Wyznał, że starał się podejść do wszystkiego z empatią.
Z kolei Jeremy O. Harris, wcielający się w filmie w postać Claude'a, przyznał szczerze, że postrzegał Warszawę, jako kolejną stolicę w Europie - które uwielbia zwiedzać i poznawać. Stwierdził, że wiele miejsc docenia za osiągnięcia kulinarne, lecz w Polsce nie polubił się z tradycyjną kuchnią. Podczas pobytu miał okazję spróbować salcesonu, ale mu nie zasmakował. Stwierdził natomiast, że Warszawę docenia przede wszystkim za teatr, kino i sztukę.
Jednym z pytań, które padły wśród publiczności, było również pytanie o rolę konsultantki kulturowej, którą została Zosia Chlebowska. Pomagała ona w tworzeniu scenariusza i tłumaczeniach, bowiem zagranicznemu reżyserowi nie było łatwo odwzorować realiów życia w Polsce. Chlebowska m.in. rozważała to, czy słowo "randka" użyte w dialogu brzmi naturalnie, a przed rozpoczęciem planu zdjęciowego zabrała pozostałych twórców "Erupcji" na spacer po muzeum, gdzie pokazała im, które z obrazów są ważne w kontekście historycznym.
Padło także pytanie, które najbardziej nurtowało miłośników muzyki oglądających film głównie dla Charli xcx. Jak brytyjska gwiazda muzyki klubowej trafiła do filmu kręconego w stolicy Polski? Jak dowiedzieliśmy się z "Erupcji" - najważniejsze rzeczy w życiu mogą przytrafić nam się z przypadku. Tak też stało się z angażem piosenkarki. Pewnego wieczoru Jeremy oraz Pete byli w barze i o 3:00 w nocy weszła do niego Charli. Aktor znał wcześniej wokalistkę, więc postanowił przedstawić ją reżyserowi. "To jest Pete, robi filmy. To jest Charli, robi muzykę" - powiedział, po czym zostawił tę dwójkę i poszedł do baru po drinki. Gdy wrócił do stolika po 10 minutach, ci już świetnie się dogadywali.
Reżyser zaproponował wówczas artystce zagranie w filmie, a ta błyskawicznie się zgodziła. Było to w maju 2024 r., jeszcze przed wydaniem albumu "brat", który zrobił z Charli światową supergwiazdę. Gdy kilka miesięcy później twórcy oraz aktorzy przyjechali do Warszawy na plan zdjęciowy, wszyscy upewniali się, czy piosenkarka nie potrzebuje ochroniarza, aby poruszał się z nią po ulicach. Ta zapewniała, że wszystko jest pod kontrolą. Ostatecznie okazało się, że jej pobyt w Polsce wywołał niemałe poruszenie, lecz mimo to poradziła sobie bez obstawy.









![Wikukaracza (Łąki Łan): Łąki Łan to akty radości [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000IZRUCEKPSX9IS-C401.webp)