10. rocznica śmierci Franka Sinatry Juniora. Gwiazdor zabrał tę tajemnicę do grobu
Choć dzisiaj dzieci sławnych rodziców często niesławnie, i często nieświadomie, przyjmują tytuł "nepo baby", jeszcze kilkanaście lat temu rodzinne więzy kontynuowane w branży nie były powodem do wstydu. Syn Franka Sinatry - Frank Sinatra Jr. - nigdy nie stronił od spuścizny ojca, a nawet wykorzystywał ją po swojemu. Artysta zmarł 10 lat temu, 16 marca 2016 roku. Jak wiadomo, powodem śmierci 72-latka było nagłe zatrzymanie akcji serca.

Frank Wayne Sinatra (wł. Frank Sinatra Jr.) przyszedł na świat w styczniu 1944 roku w Jersey City w stanie New Jersey. Jako dziecko nie spędzał zbyt dużo czasu z ojcem (Sinatra rozwiódł się z jego matką Nancy Barbato po nieco ponad 10 latach związku), gdyż ten z powodu ciągłych ról filmowych i koncertów rzadko znajdował czas dla rodziny. Brak zbyt zażyłych relacji z ojcem odbił się na stosunku Franka Jr. do sławnego rodzica.
Frank Sinatra Jr. pochodził z artystycznej rodziny. Jego próby zaistnienia spalały jednak na panewce
Młodszy brat Nancy Sinatry, podobnie jak siostra, chciał pójść w ślady ojca i również związał swoje życie z estradą. Szybko miał opanować wszystkie teksty piosenek ojca oraz uczęszczał na jego sesje nagraniowe i koncerty. Już jako nastolatek występował w klubach w New Jersey, odebrał muzyczne wykształcenie i zaczął występować w pierwszych zespołach, m.in. w The Sopranos. Jak się jednak okazało, Jr. nie miał tyle szczęścia co siostra. Nancy Sinatra podbiła rynek głośnym hitem "These Boots Are Made for Walkin'", o czym przypominaliśmy ostatnio w Interii Muzyce, zaś jej brat nigdy nie wyszedł z cienia ojca.
Zobacz również:
Nieudolność w wypracowaniu własnego imienia zaczęła z czasem męczyć Juniora. Tracił uwagę mediów, stał się nieodłączną częścią życia ojca, a jego autorskie projekty spalały na panewce. Aby zapobiec totalnej porażce w branży, jak po dziś dzień twierdzi wiele krytyków, gwiazdor wymyślił przebiegły plan. Już na początku kariery muzyk padł ofiarą porywaczy.
Frank Sinatra Jr. zabrał tę tajemnicę do grobu. Sąd był w posiadaniu mocnych dowodów
Trzech mężczyzn - Barry Keenan, Johnny Irwin i Joe Armsler - 9 grudnia 1963 roku uprowadzili 19-letniego syna gwiazdora i zażądali za jego uwolnienie 240 tys. dolarów. Kilka dni po uiszczeniu zapłaty porywacze zostali aresztowani, a następnie skazani na wieloletnie więzienie. Junior, gdy spotkał się z ojcem krótko po wypuszczeniu, miał mu powiedzieć "przepraszam tato".
Oskarżeni na sali rozpraw bronili się, twierdząc że pomysłodawcą porwania był sam Frank Sinatra Jr., który próbował na aferze podbić swoje słupki popularności. "Kiedy zapytasz kogoś, kto żył w tamtych czasach o porwanie Franka Jr., odpowie ci: 'Masz na myśli ten zabieg PR-owy?'" - wspominał po latach jeden z porywaczy Barry Keenan. "To działo się ponad 50 lat temu, a Frank Jr. żył ciągle z tym stygmatem. Media tylko utrwalały ten stereotyp" - dodał.
Teorię o sfingowanym przekręcie wymyślili obrońcy porywaczy. Każdy z nich zeznał w sądzie, że Frank Sinatra Jr. zgodził się na porwanie, aby zdobyć sławę i pieniądze. W taką wersję nie uwierzył sąd. W dodatku oskarżyciele byli w posiadaniu mocnych dowodów świadczących przeciwko przestępcom.
Co ciekawe, ojciec Franka Juniora samo porwanie syna również przypłacił traumą. Porywacze komunikowali się z Sinatrą za pośrednictwem klasycznych budek telefonicznych. Gwiazdor miał dzwonić do nich z określonych miejsc, a więc stale nosił przy sobie 10-centówki. Artysta nosił je również długo po złapaniu złoczyńców i po zakończonym procesie - po śmierci Sinatry w 1998 roku jedną rzeczą, którą włożono mu do grobu, była właśnie moneta o nominale 10 centów.
W latach 60. Sinatra Jr. dużo koncertował po świecie, a w kolejnej dekadzie skupił się na nagrywaniu kolejnych albumów. Ostatnią płytą w jego dyskografii jest wydawnictwo "That Face!" z 2006 roku.
Sinatra Jr. próbował swoich sił również jako aktor. Zagrał m.in. w serialach "Statek miłości" oraz "Adam-12". Wielokrotnie występował oraz współpracował ze swoim ojcem, a po jego śmierci często wykonywał słynny utwór "New York, New York".





![Brad Mehldau i Christian McBride w Katowicach: „90 minut maestrii” [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MN4VR27UP0VDA-C401.webp)


