Przypomnijmy, że 32. edycja Pol'and'Rock Festivalu odbywa się ponownie w Czaplinku (woj. zachodniopomorskie) na terenie lotniska Broczyno, tym razem w dniach 30 lipca - 1 sierpnia.
Na niebiletowanej imprezie dowodzonej przez Jurka Owsiaka występują m.in. Godsmack, Vended (liderami są synowie muzyków Slipknot), Orbit Culture, Spidergawd, Dropkick Murphys, Alborosie, Eagle-Eye Cherry, P.O.D. i Wargasm oraz polskie gwiazdy: Dżem, Myslovitz, happysad, L.U.C. & Rebel Babel Orchestra z muzyką z filmu "Chłopi", Dziwna Wiosna, Orkiestra Dorosłych Dzieci, Voo Voo, Lipali, Daria ze Śląska, Ewelina Flinta, WaluśKraksaKryzys, Kasia Lins, Jucho, Kobranocka, Łzy, Trupa Trupa oraz Varius Manx i Kasia Stankiewicz.
W Czaplinku na Małej Scenie zobaczymy też laureatów Eliminacji - zagrają ADHD, Atmosphere/Marcin Rozynek, Basia Giewont, Lej Mi Pół, Trackstone, Wiraszko i ZUTA.
Pol'and'Rock Festival 2026: pierwszy dzień. Co wydarzyło się w Czaplinku?
Jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem odbyła się konferencja prasowa, na której Jurek Owsiak opowiedział m.in. o działaniu Pokojowego Patrolu, przypominając, że wszyscy wolontariusze są wcześniej szkoleni, jak sprawnie działać w zespole czy jak udzielić pierwszej pomocy. Poinformował także, że do tej pory zgłoszono 230 interwencji medycznych, jednak żadna z nich nie była poważna - liczba obejmuje m.in. drobne skaleczenia.
Jednym z gości konferencji była Marzena Figiel-Strzała, której w czwartek rano można było posłuchać w namiocie ASP. Podróżniczka i dziennikarka doceniła atmosferę festiwalu i wielką życzliwość uczestników. "Dziękujemy ci za ten festiwal i za wszystko, co robisz przez cały rok" - podsumowała, zwracając się do Jurka Owsiaka.
A równo o 15:00 wszyscy zebrali się pod Dużą Sceną na uroczystym rozpoczęciu festiwalu. "Spędzimy ze sobą trzy dni na najpiękniejszej ziemi, na Najpiękniejszym Festiwalu Świata. Spędzimy je w przyjaźni, miłości, w muzyce. Dbajcie o to, abyśmy byli tutaj bezpieczni, abyśmy byli dla siebie dobrzy. Oklaskujcie artystów, dbajcie o siebie nawzajem" - mówił pomysłodawca festiwalu. Następnie chwilą ciszy uhonorowano tych, którzy odeszli w ciągu roku pomiędzy edycjami wydarzenia, a na telebimach pojawiły się zdjęcia m.in. Stanisława Soyki i Łukasza Litewki. Uczczono też pamięć "wszystkich ofiar bezsensownych konfliktów" i ofiar zdarzeń losowych, jak trzęsienie ziemi w Wenezueli.
Później najważniejsza część inauguracji - festiwalowa przysięga. "To jest mój kawałek ziemi, o który będę dbał i który będę szanował. To jest mój dom, w którym panuje Miłość, Tolerancja, Braterstwo i Przyjaźń. Tak mi dopomóż Rock'n'Roll, Rock'n'Roll, Rock'n'Roll!" - wybrzmiało, wywołując łzy u niejednej osoby stojącej pod i na scenie. Roman Polański - ostatni zawiadowca stacji Żary - odgwizdał odjazd 32. Pol'and'Rock Festival, orkiestra zagrała na start "Glory, Glory, Hallelujah" i już można było przejść do pierwszego koncertu, czyli brytyjskiego zespołu The Lottery Winners, który we wrześniu 2025 r. poprzedzał Robbiego Williamsa w Tauron Arenie Kraków.
Ok. godz. 17:30 w ogromnym upale rozpoczęła również Mała Scena (tylko z nazwy), która odbywa się w wielkim namiocie Akademii Sztuk Przepięknych. Prowadzący Edgar Hein zaprosił do zabawy grupę Trackstone, a po niej pojawił się z solowym projektem Wiraszko, czyli lider zespołu Muchy.
Na Dużej Scenie do pieca dołożyli jeszcze Amerykanie z Vended - liderami metalcore'owej formacji są synowie muzyków Slipknot: ojcem lidera Griffina Taylora jest wokalista Corey Taylor, a perkusista Simon Crahan jest synem Shawna "Clowna" Crahana, który w Slipknot odpowiada za perkusjonalia.
Po nich pojawił się L.U.C., który wspierany przez kolorową Rebel Babel Orchestra wykonał materiał z filmu "Chłopi". Po zakończeniu tego koncertu nieprzebrane tłumy ruszyły na Małą Scenę, gdzie pojawiła się grupa Lej Mi Pół - ulubieńcy woodstockowej publiczności dostali się na festiwal dzięki eliminacjom.
W tym czasie konkretny wycisk na Dużej Scenie dali Szwedzi z Orbit Culture. Kwartet z Eksjö grzał melodyjnym death metalem, a fani rozpętali dzikie pogo. W międzyczasie na Małej Scenie set zaczęło Lipali z Tomaszem Lipnickim na czele. Po Orbit Culture z kolei przed publiczność wyszli panowie z Dropkick Murphys, czyli celtic punk prosto z Bostonu.
Pod namiotem ASP można było nastawiać się na nieco wolniejsze rytmy razem z Jucho. I może dostaliśmy je przy "Brzydalu" czy "Drzewach", ale nie przeżył dobrej imprezy ten, kto nie był tam podczas "Techno"!
Jeszcze przed północą imponujący rockowy show dał amerykański Godsmack. W jednym z finałowych utworów lider Sully Erna poprosił o wygaszenie oświetlenia sceny (pole rozjaśniło się latarkami telefonów), a nagranie "Under Your Scars" zadedykował "wspaniałym artystom", którzy nas już opuścili: Chrisowi Cornellowi, Chesterowi Benningtonowi (Linkin Park), Amy Winehouse, Ozzy'emu Osbourne'owi czy Ronniemu Jamesowi Dio. "Ta lista jest bardzo długa. Ich muzyka była ścieżką dźwiękową naszych żyć. Pomachajmy im, pokażmy, że my wciąż tu jesteśmy razem" - zaapelował wokalista. Magiczny moment.
Varius Manx i Kasia Stankiewicz. Oj, było śpiewane
W tym samym czasie na wypełnionej morzem ludzi Małej Scenie zagrała grupa Varius Manx z Kasią Stankiewicz. Oj, było śpiewane, bo przecież to nie tylko wielkie przeboje z płyty "Ego" na czele (oczywiście "Orła cień", ale też "Ruchome piaski" z filmu "Nocne graffitti"), ale też piosenki, które powstały z Anitą Lipnicką, jak m.in. "Zamigotał świat". Nostalgia za latami 90. na pełnej. To co, Złoty Bączek i Duża Scena za rok? Nie będziemy zaskoczeni.
Mocnym kontrkandydatem będzie na pewno kończący pierwszy dzień na Dużej Scenie Myslovitz z wokalistą Mateuszem Parzymięso. Wiadomo, że najgoręcej zostały przyjęte utwory nagrane z Arturem Rojkiem, jak wyśpiewane tysiącami gardeł "Długość dźwięku samotności", "Scenariusz dla moich sąsiadów", "Z twarzą Marilyn Monroe" czy "Peggy Brown". Na sam koniec Jurek Owsiak zaprosił muzyków, by tylko w towarzystwie gitary akustycznej wykonać "Dla ciebie".
"Jest was tutaj chyba z bania ludzi" - nie dowierzał szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy patrząc na to morze głów. "Zadbajcie o siebie, spotykamy się o 9 rano. Oj, będzie się działo, dobranoc, dziękuję bardzo" - tak zakończył pierwszy dzień.
















