Pierwszy dzień festiwalu, 34 stopnie, siedzimy w skrawku cienia, takim na trzy osoby, ale dzielimy je zgodnie w około dziesiątkę. Co chwilę ktoś zbija piątkę, krzyczy coś o tym, że zaraz będzie ciemno, reszta każe mu się zamknąć, za moment mija nas Wiedźmin, gość z czapką z procesorów na głowie i ktoś siedzący w wózku sklepowym, pchany przez kolegę w stronę kurtyny wodnej. Straż pożarna polewa ludzi armatkami wodnymi, wszyscy im klaszczą i skandują "dziękujemy", co jest w sumie zabawne, bo o 16 w tej temperaturze to właśnie strażacy zebrali największą publiczność. No brzmi może trochę słodkawo i patetycznie, ale Pol'and'Rock to jest dosłownie ten klimat. Wyjazd pod namiot z ziomkami, przy czym tych ziomków z tobą jest jakieś kilkaset tysięcy.
Łażąc po polu z mikrofonem i kamerą, najpierw trafiliśmy na człowieka, który na pytanie "Jak się tutaj bawisz?" odpowiedział po prostu: "Ach, kocham życie". Banan, że świetnie. Żółw, że doskonale. "To jest mój dom, moje miejsce". Gość chodzący na rękach, że od 14 lat zawsze tak samo dobrze.
Spotkałam też człowieka, który chce być rekordzistą festiwalu i pójść na każdy koncert. Jeden z kolei powiedział mi, trzymając krzesło na głowie, że nie warto siedzieć w życiu, tylko trzeba wstać i robić rzeczy, z czym w zasadzie trudno się nie zgodzić. Chociaż ulubionym moim nadal jest banan zapytany, czy nie zgnije, skoro jest tu tak ciepło, na co on odpowiedział, że ma zespół Rotten Banana. Co za koincydencja. Człowiek z gitarą przyjął wyzwanie i zagrał dla mnie Brudne Dzieci Sida, a zaraz potem jakiś druid na flecie wydmuchał "Jest taki samotny dom" Budki Suflera.
No i jasne, robiliśmy sobie tam prześmieszne żarty w najlepsze i uwielbiam ten festiwal za to, że mogę zadać Squirtle'owi pytanie, że był taki zespół Zabili Mi Żółwia i czy to go obraża, ale tak naprawdę padło tam kilka przesłodkich zdań. Na przykład: "Ale jak zamkniesz oczy i zakryjesz uszy, to możesz sobie wyobrazić, że jesteś w Grecji, a i tak bym wybrał bycie tutaj". Albo: "Zawsze mówię, że w domu jestem te cztery dni w roku. I tak już z 15 lat".
Cały ten tekst brzmi jak kompletne brednie, ale trudno opisać włóczenie się po pol'and'rockowym polu w słowach. Po prostu sami sobie zobaczcie:







![Martyna Baranowska: “Ważniejsza od samego brzmienia jest intencja” [WYWIAD]](https://i.iplsc.com/000N6UFXDVD6SJ9O-C401.webp)




