Ewelina Flinta pod koniec lat 90. bardzo często spała na polu namiotowym podczas Przystanków Woodstock.
- Miałam taką zasadę, że jednak najpierw koncert, a później namiocik, bo wiadomo można było się nie wyspać i różne rzeczy się działy. Lubiłam się bawić z moimi znajomymi, wiedziałam jednak, że nie mogę sobie na to pozwolić przed koncertem, że muszę być wyspana, wypoczęta i mieć siłę zaśpiewać - wspomina tamte czasy w rozmowie z Interią.
Ewelina Flinta na Pol'and'Rock Festivalu: To jest naprawdę poważna sprawa
Wokalistka podkreśla, że obecnie Pol'and'Rock Festival z roku na rok jest coraz większy i coraz bardziej profesjonalny. Do tego stopnia, że wiele osób przyjeżdża - również z zagranicy - żeby nauczyć się organizacji festiwali.
- Tutaj WOŚP przećwiczył naprawdę, naprawdę wszystko. I jeśli chodzi o ochronę, bezpieczeństwo, przygotowanie, zaplecze, to jest naprawdę poważna sprawa.
Na Małej Scenie tylko z nazwy w Czaplinku Ewelina Flinta zaśpiewała sporo piosenek z ostatniej płyty "Mariposa", a także woodstockowe klasyki.
Wokalistka zdradziła Interii, że napisała dwie nowe piosenki do polsko-gwatemalskiego filmu, który premierę będzie miał jesienią (za pozostałą muzykę odpowiada Dominique Hunziker). Co ciekawe, Ewelina Flinta pojawi się również na ekranie w drugoplanowej roli.
- Staramy się zrobić te numery w klimacie Polski lat 80., więcej ci nie powiem - mówi ze śmiechem.
- Bardzo cenię artystów, którzy byli niepokorni w tamtym czasie, czyli wszystkich ludzi grających m.in. muzykę rockową - Manaam i Kora, Perfect, Lombard, Lady Pank. Przecież w tych tekstach było tyle treści jeszcze zawoalowanej, że czasami dziwię się, że cenzura pozwoliła im puścić te piosenki. Z tych artystów Kora jest mi najbliższa. Sama pisała te historie, sama wiele przeżyła, komuna dała jej po prostu do pieca ostro pod wieloma względami, miała ciężkie życie i dzieciństwo. Ale też przede wszystkim była genialną artystką, wyrazistą, odważną i nigdy się nie dała złamać. No i to po prostu są takie postacie, które będziemy pamiętać przez wieki. Kora będzie zawsze, Kora jest wieczna - opowiada nam Ewelina Flinta.
Ewelina Flinta wspomina Glena Hansarda. Nagle ścisnęło ją w gardle
W mediach społecznościowych wokalistka w poruszających słowach pożegnała zmarłego tragicznie w wypadku samochodowym Glena Hansarda. W rozmowie z nami nie kryła wielkich emocji.
- Kocham Glena i uważam, że to jest jedna z największych strat w świecie muzyki. I w ogóle ludzi - był humanistą całym sobą, wnosił tyle dobra dla świata i dla muzyki, że to długo będziemy o tym mówić i myślę, że nigdy nie przestaniemy - dodała na koniec naszej rozmowy.











