Panchiko na OFF Festivalu: "Poznajemy nową muzykę z pomocą naszych młodszych fanów" [WYWIAD]
Historia Panchiko jest jedyna w swoim rodzaju. W latach 1999-2000 nagrali kilka piosenek, które następnie wypuścili w 30 egzemplarzach, po czym… rozpadli się. 16 lat później autorstwo ich demo było obiektem jednego z największych śledztw w historii muzyki alternatywnej. W końcu odkryto, kto stoi za tymi piosenkami, a po kilku latach mogliśmy się cieszyć pełnoprawną reaktywacją Panchiko i ich dwoma "długograjami". Podczas OFF Festivalu mieliśmy okazję rozmawiać z zespołem.

Rafał Samborski: Wasza historia brzmi dla mnie wręcz nierealnie. Jak odkryliście, że "D>E>A>T>H>M>E>T>A>L" stał się klasykiem po latach?
Owain Davies: - Pewnego dnia po prostu obudziłem się i znalazłem wiadomość na Facebooku. Myślę, że znaleźli mnie, bo moje imię jest dość nietypowe tam, gdzie mieszkam, a na demie podaliśmy tylko nasze imiona. Gdy te osoby znalazły nagranie w internecie, natknęły się na nie na przykład na 4chanie i Discordzie, miały do dyspozycji tylko nasze pierwsze imiona. Więc wpisali moje na Facebooku i wysłali mi przypadkową wiadomość: "Czy to ty grałeś w tym zespole?". Prawie nie odpisałem, ale w końcu stwierdziłem: "Tak, a o co chodzi?". I wtedy opowiedzieli mi całą historię, a ja od razu napisałem do Andy'ego. Co ja ci właściwie napisałem?
Andy Wright: - Napisałeś "Możesz zechcesz rzucić na to okiem?". Było tam po prostu tyle rzeczy związanych z Panchiko, a to był zespół, o którym już zupełnie zapomnieliśmy. To było dziwne. A potem wysłałem wiadomość tobie?
Shaun Ferreday: - Tak, wtedy Andy napisał do mnie, zajrzałem do internetu i pomyślałem, że to totalnie absurdalne. Ale było też zabawne i miłe.
A co robiliście w takim razie przed tym odkryciem "D>E>A>T>H>M>E>T>A>L" po latach?
Owain Davies: - No więc, na początku byłem nauczycielem i po prostu... Rozmawialiśmy z ludźmi w internecie. Chciałem być przez jakiś czas anonimowy, więc zrobiliśmy to wszystko raczej anonimowo, co pewnie tylko podkręciło całą tę tajemnicę. Ale tak, byłem wtedy nauczycielem.
Shaun Ferreday: - Tak, ja byłem arborystą [osoba zajmująca się sprawowaniem opieki nad drzewami - przyp. red.], więc po prostu wspinałem się na drzewa zawodowo. Schodziłem na dół i... No, tym się zajmowałem.
Andy Wright: - Ja pracowałem, a w sumie dalej pracuję w muzyce. Zajmowałem się miksowaniem i masteringiem, ale też akustyką.
Odkryliście, co stało się z Johnem, który nagrał z wami pierwszy album Panchiko?
Owain Davies: - Zaginął w akcji.
Shaun Ferreday: - Tak, to tajemnica.
Po prostu zniknął?
Shaun Ferreday: - Zniknął, ale nie został zapomniany. Jest na zawsze w naszych sercach. Nie mamy pojęcia, ale mamy nadzieję, że ma się dobrze, cokolwiek w tym momencie robi.
Owain Davies: - Być może teraz na nas poluje albo służy podczas tajnej wojskowej misji.
Shaun Ferreday: - Ale mamy nadzieję, że wszystko u niego gra, gdziekolwiek teraz jest.
Dobrze. Przejdźmy teraz do teraźniejszości. Jak się czuliście, kiedy znowu zaczęliście razem nagrywać po tych 20 latach, które minęły od nagrywania debiutu Panchiko?
Owain Davies: - To zawsze było trudne do zrozumienia, bo my tak naprawdę nie robiliśmy tego zawodowo, ale zdecydowanie mieliśmy coś dziwnego, jakby gotową bazę fanów, bo wcześniej wspominałem o Discordzie i tak naprawdę... wow, istnieje ta społeczność ludzi od "lost media", którzy wyszukują stare nagrania. Myślę więc, że najciekawsze było to, że mieliśmy bezpośrednie połączenie z tym niewielkim gronem fanów na początku. Wszystko, co się działo, to była właściwie bezpośrednia interakcja z ludźmi, którym podobała się nasza muzyka.
Shaun Ferreday: - Tak, sądzę, że to naprawdę pomogło. I to było… było całkiem łatwo, bardzo naturalnie się znowu spasowaliśmy. To znaczy, oczywiście nadal wymagało to sporo pracy. Ale tak, myślę, że bardzo naturalnie wróciliśmy do wspólnego grania. To naprawdę nie wymagało wielkiego wysiłku.
Andy Wright: - Szczerze mówiąc, nie jestem pewien (śmiech). Nie jestem pewien, że wszyscy wróciliśmy do tego tak łatwo. Nie, to było raczej stopniowe, stopniowo narastający poziom przerażenia, myślę. Nasz pierwszy koncert miał 200, może 300 osób. A potem te koncerty z czasem stawały się coraz większe. Gdybyśmy od razu zaczęli grać przed tyloma ludźmi, chyba wszyscy byśmy zwariowali. Bylibyśmy wrakami nerwów.
Rozmawiamy podczas OFF Festivalu. Czy jest jakiś artysta, na którego tu czekaliście?
Owain Davies: - Fontaines D.C. są niesamowici. A James Blake gra w tej chwili, dosłownie teraz. To też świetna sprawa.
Shaun Ferreday: - Kraftwerk - to klasyka, naprawdę świetna sprawa. No i jeszcze Ecco2k. Bardzo fajny gość. Poznałem go. Naprawdę miły facet.
Owain Davies: - Tak, i jest w tym pewien związek z tą tematyką "lost media", bo niektórzy, którzy lubią naszą muzykę, lubią też Ecco2k, więc poznajemy nową muzykę z pomocą naszych młodszych fanów, którzy nas teraz odkrywają. Jest więc taki dziwny rodzaj łącznika między tym, co robiliśmy 20 lat temu, a tym, co fani widzą jako podobne do tego, co robią inni wykonawcy. Często nie dostrzegamy tego podobieństwa, ale miło nam, gdy ludzie tak mówią (śmiech).









