Stało się: po raz pierwszy od wielu, wielu lat cały OFF Festival przebiegł w słonecznej atmosferze. Ani grama deszczu, ani sekundy poczucia błota walącego się pod kaloszem. Arturze Rojku, co zrobiłeś w tym roku i do kogo się modliłeś?! Nieważne.
Mimo faktu, że był to trzeci i ostatni dzień tego festiwalu, który odbywał się od 7 do 9 sierpnia w Dolinie Trzech Stawów w Katowicach, spokojnie zaliczyć możemy go do najgęstszych pod kątem materii muzycznych, jakie można było sobie wyobrazić.
OFF Festival 2026 - jak rozpoczął się trzeci dzień?
Po wielu perypetiach do Katowic dotarł w końcu Wednesday, który leciał do Polski z Włoch. Ale z uwagi na erupcję Etny zaliczyli bardzo duże opóźnienie, a - co więcej - ich sprzęt pozostał we Włoszech. Czy dotarł idealnie na czas, czy go od kogoś pożyczyli? Tego nie wiemy. Fakt, że wiele osób pojawiło się na OFF Festivalu specjalnie dla grupy Karly Hartzman i zawiedzeni nie byli.
Nas bardzo mocno porwał natomiast duet Sw@da x Niczos, który czerpie w pełni z klubowej muzyki elektronicznej i muzyki ludowej, proponując bardzo autorską mieszankę. Muzyka muzyką, ale choreografie wykonywane na scenie razem z dwoma tancerkami to zdecydowanie równie fascynująca forma sztuki, co słuchanie tych połamanych, przebasowanych i bujających jak pieron kawałków.
Zachwycił nas także zespół Nu Genea proponujący słoneczne połączenie muzyki elektronicznej i muzyki świata ze szczególnym naciskiem na śródziemnomorskie klimaty. To pozbawiony zbędnego ciśnienia występ, w którym chodzi tylko o radość i zabawę.
OFF Festival 2026 - najlepsze koncerty trzeciego dnia
Nie ma wątpliwości co do dwóch rzeczy: Johnny Marr się wyspał i Johnny Marr wie, jak grać na sentymentach. Własne utwory przecinał co chwilę piosenkami z The Smiths, bo w końcu wie, na co czekają jego odbiorcy. Jeżeli chcecie posłuchać na żywo "This Charming Man", "Bigmouth Strikes Again" oraz "Please, Please, Please, Let Me Get What I Want", pójście na jego koncert jest zdecydowanie pewniejszym wyborem niż występ Morrisseya, który najpewniej go odwoła albo zakończy po 20 minutach z absurdalnych powodów. Szczególnie że Johnny radzi sobie z materią wokalną niewiele gorzej niż jego były kolega z "Kowalskich". Wspólne wyśpiewanie z publicznością "There is a Light that Never Goes Out" na sam koniec występu to jeden z tych piękniejszych momentów, jaki mógł dać nam OFF Festival.
Amyl and the Sniffers pokazali, dlaczego zostali headlinerem 19. edycji OFF Festivalu. To był czysto punkowy, dynamiczny występ, w którym chodziło przede wszystkim o przekazanie energii publiczności i przekonanie się, co się z nią stanie. A liderka zespołu, Amy Taylor, latająca w tę i z powrotem po scenie w dość skromnym stroju miała tej energii całą masę. Nie zabrakło oczywiście największych hitów Amyl and the Sniffers, takich jak "Hertz", "U Should Not Be Doing That" czy "Security". Amyl i "wąchacze" zagrali również "Big Dreams", które zyskało ostatnimi czasy drugie życie przez utwór "you're star", w którym Fred Again… wykorzystał frazy z oryginalnej piosenki.
Nie da się zapomnieć również o występie Deafheaven. Największe zaskoczenie stanowił fakt, że gęsty blackgaze'owy materiał z "Lonely People with Power", który zdominował występ, na żywo był dużo bliżej hardcore punku niż metalu. Sam George Clarke ze swoją posturą i scenicznymi zachowaniami przypominał zresztą Henry'ego Rollinsa z Black Flag. Przed zwieńczeniem występu piosenką "Winona", zapowiedział także, że już wkrótce wrócą do Polski z nową muzyką! Czy to oznacza, że najnowszy krążek Deafheaven będzie szybciej niż można było się spodziewać?
Sztuka wyboru podczas OFF Festival 2026
Artur Rojek przyznawał, że sprowadzenie Sunny Day Real Estate na OFF Festival było jednym z najtrudniejszych zadań w historii katowickiego wydarzenia i trwało aż trzy lata. Niestety, padło akurat na jeden z największych konfliktów w line-upie. W tym samym czasie grała bowiem Ninajirachi, która w zeszłym roku podbiła serca słuchaczy płytą "I Love My Computer" prezentującą bardzo retrospektywną, bazującą na sentymencie do lat 90. wizję klubowej elektroniki. Do tego Niechęć podjęła się zadania przechwycenia publiczności na swój występ pod namiotem OFF N' JAZZ CLUB, co skończyło się tym, że jak zwykle przy spóźnieniu na koncert trudno było się tam jakkolwiek wcisnąć.
Sunny Day Real Estate rozpoczęli klimatycznie, z wolna budując napięcie. Konsensus wśród odbiorców był prosty - to nie był zły występ. Wręcz przeciwnie: druga połowa, kiedy ten walec rozkręcił się już na dobre i zagrali takie utwory jak "How It Feels to Be Something On", "Pillars" czy "In Circles", pokazał, że to moment warty zapamiętania. Problem tkwił w tym, że wysokooktanowość Amyl and the Sniffers i Deafheaven to bardzo wysoko zawieszona poprzeczka, a Sunny Day Real Estate zaproponowali znaczące zwolnienie, które mogło wywoływać niemały dysonans poznawczy.

Jeżeli ktoś chciał pójść dalej drogą tego wcześniej zaproponowanego nakręcenia, odpowiednim wyborem była Ninajirachi, która rozkręciła największą imprezę tegorocznego OFF Festivalu. Scena Trójki została wypełniona po brzegi, a sama artystka nieustannie wchodziła w dialog z uczestnikami, zachęcała do skakania, wspólnego wyśpiewywania fraz z jej utworów - ba, pewnie sama była zdziwiona, jak dobrze publiczność znała jej piosenki. Na żywo przesunęła je w stronę bassową, o wiele więcej czerpiąc z brytyjskiej sceny elektroniki - obok house'u i hyperpopu mieliśmy bowiem post-dubstepowe riddimy oraz breakcore'owe połamańce. Niesamowicie dynamiczny był to set i nic dziwnego, że Ninajirachi zapowiedziała swój powrót do Polski najszybciej, jak to możliwe. Ogłosiła również w trakcie swojego występu, że koncert ma miejsce w jej urodziny (sprawdziłem, potwierdzam!), przez co po zakończeniu jej setu wszyscy uczestnicy wspólnie odśpiewali "Sto lat".
Bardzo byliśmy zaskoczeni tym, jak późno występowało LSD and the Search for God. Występ amerykańskiego zespołu można określić mianem rozmarzonego i romantycznego. Stanowił w końcu potrzebny oddech po tych wszystkich intensywnych momentach, jakie następowały wcześniej. Właśnie z nimi zakończyliśmy nasz dzień.
Tym samym OFF Festival 2026 przeszedł do historii prawdopodobnie najbardziej intensywnym dniem w post-pandemicznych edycjach. Przez to Dolinę Trzech Stawów opuszczało się z poczuciem spełnienia, ale też smutku - bo jak to? To już? Za rok czeka nas jubileuszowa, 20. edycja. Nie możemy doczekać się, jakie niespodzianki z tej okazji szykuje Artur Rojek. Do zobaczenia!











