Tymoteusz Hołysz, Interia Muzyka: Mówi się, że OFF to dość nierapowa, specyficzna publiczność. Jakie miałeś oczekiwania względem twojego występu i co dostałeś?
Leo Ros: Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, bo też mi się tak wydawało z założenia. W zeszłym roku, z tego co wiem, ten line up był bardziej rapowy. W tym roku jest więcej alternatywy, ale myślę, że dobrze zostało to przyjęte. Grałem też oldskulowe kawałki i tego seta przygotowałem bardziej na taką publikę, która bardziej lubi alternatywne brzmienie, czy właśnie oldskulowe, core'owe. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Urodziłeś się pod koniec lat dziewięćdziesiątych, a twoja muzyka mocno czerpie z centrum tych lat. Jak to się stało? Skąd wzięła się twoja inspiracja, zainteresowanie i zamiłowanie do tej muzyki?
Tak naprawdę od dziecka, oprócz tego, że mój tata miał kolekcję kaset, dużo czasu spędzałem na Mazurach, u mojej babci. To było blokowisko, miałem tam starszych kolegów, którzy słuchali właśnie muzyki rapowej. Więc mocno na tych blokach się wychowywałem i bardzo mnie to inspirowało, cały projekt, który stworzyłem z F.U.$.'em polegał na tym, że było to dosyć mocno osobiste dla mnie wspomnienie tamtych lat, oddanie hołdu takim dobrym dziecięcym wspomnieniom.
Twoje dwa ostatnie single już od tego odchodzą. Jest tak bardzo swaggersko trochę przypomina to trap z 2014 roku, grałeś też z wężami w okolicach punkowych. Wynika to z tego, że szukasz swojego brzmienia, czy lubisz z nim eksperymentować?
Bardzo lubię eksperymentować z brzmieniem, lubię szukać inspiracji. Jeżeli chodzi o te dwa ostatnie numery, to tak, jak powiedziałem podczas show, na jesień wypuszczam płytę. Cały koncept jest taki, że to ma symbolizować takie właśnie trochę kiczowate lata 2010 i cały klimat core'owego trapu, ale to też muzyka, która jest mi bardzo bliska. Jak mówię o wcześniejszych latach młodzieńczych, oldskul był tam dosyć mocno grany, z kolei w latach nastoletnich słuchałem właśnie trapu. To też jest taka cząstka moich wspomnień, którą chcę przełożyć na projekt.
W takim razie co będzie następne? Powrót do Memphisowych bitów czy kolejne eskapady?
Nie wiem, zobaczymy. Na pewno mam parę pomysłów, jeżeli o to chodzi. Chciałbym też z rockiem i nu metalem poeksperymentować. Miałam na to fazę dosyć mocno, więc ciężko mi powiedzieć na ten moment, ale na pewno nie chcę robić jednej rzeczy przez długi czas, bo po prostu czuję, że potem to już nie jest takie autentyczne i że nie czuję tego aż tak bardzo.
A gdzie widzisz się za 10 lat?
Na pewno chciałbym na jakiejś dużej scenie się widzieć za 10 lat. Chciałbym mieć jakieś własne studio albo label. Na pewno w środowisku muzycznym, tam się widzę.
Niedawno byłeś częścią projektu Hidden Gems, z nowymi undergroundowymi artystami, o tobie tak nie mogę powiedzieć, bo na scenie działasz dość długo. Jak oceniasz obecny stan undergroundu?
Podziemie jest bardzo mocne w tym momencie myślę, że nawet najmocniejsze ze wszystkich czasów przez to, że jest dużo nowych artystów, więc ciężko tak naprawdę nie znaleźć swojej niszy w tym. Tego jeszcze będzie naprawdę dużo. Ja na bieżąco śledzę podziemie i myślę, że jak najbardziej ta scena jest bardzo mocna, jest teraz w bardzo dobrym stanie.











