Reklama

The Fugees nie kupili radia

Dość duże zamieszanie wywołała wiadomość o wykupieniu przez amerykańską grupę the Fugees jednej z niemieckich stacji radiowych Kiss FM. Jak przyznali w ostatnią sobotę jej szefowie, był to jednak tylko dobrze przemyślany i przygotowany primaaprilisowy żart.

W piątek 31 marca, kiedy pojawiły się takie pogłoski, Michael Weiland - właściciel stacji - powiedział, że to na pewno nie jest żart. Dzień później Weiland wystosował jednak oświadczenie, że piątkowa konferencja prasowa była oszustwem. Jak się później okazało Ronald Keaton, został przedstawiony jako rzecznik the Fugees, a jego zdjęcie ukazało się w sobotę w niemieckiej gazecie "Bild", tak naprawdę jest zaprzyjaźnionym z Weilandem nauczycielem języka angielskiego, który od jakiegoś czasu mieszka w Niemczech.

Reklama

Właściciel Kiss FM przyznał także, że specjalnie na ten dzień wynajął limuzynę i ochroniarzy, aby pilnowali Keatona i w ten sposób nabrali niemieckie media.

Kawał Weiland miał jednak dużo większy zasięg, ponieważ nabrać dało się wiele serwisów informacyjnych na całym świecie.

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Guardian | żart | Fugees

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje