Reklama

Jaka jest Kayah?

W czwartek w samo południe Kayah, na specjalnej konferencji prasowej zorganizowanej na 27. piętrze centrum Reform Plaza w Warszawie, po raz pierwszy ujawniła światu swój trzeci solowy album "Jakajakayah", który w sklepach pojawi się dopiero w połowie maja. Wokalistka, opromieniona wielkim sukcesem wspólnego albumu z Goranem Bregovicem, nagrała płytę, która na pewno zaskoczy.

Kayah do pracy nad albumem zaprosiła wielu znanych wykonawców, a pod względem wykorzystanego instrumentarium pobiła chyba rekordy. W poszczególnych nagraniach słychać m.in. table, flet hinduski, bębny afrykańskie i jazzowe, fortepian i kontrabas. Słychać podhalańskich górali, Leszka Możdżera (znanego muzyka jazzowego), a Mr Durvesh, założyciel formacji Suns Of Arqa, gra na flecie hinduskim, śpiewa natomiast Mietek Szcześniak. Kayah sama napisała teksty, ale sięgnęła także po twórczość ks. Twardowskiego i Marii Jasnorzewskiej-Pawlikowskiej.

Reklama

"Początkowo bardzo się obawiałam, że płyta 'Jakajakayah' będzie bardzo się różniła, może nawet zbyt różniła się, nie tylko od tego, co robiłam do tej pory, ale również ode mnie samej. Ostatecznie musieliśmy dokonać wyboru spośród aż 29 piosenek - to była niezła jazda, prawdziwy galop, który odbył się w mojej głowie. Obawiałam się też, iż płyta będzie bardzo techniczna. Zaczęła pracować nad nią będąc jeszcze w ciąży, gdy tak tęskniłam za wolnością, że wszystko co robiłam, szło w kierunku szaleństwa. Ostatecznie jednak płyta jest tak melancholijna i sentymentalna, że według mnie mocno przypomina album 'Kamień'".

Album początkowo miał się ukazać w kwietniu, ale Kayah szczerze przyznaje, że nie zdążyła ze wszystkim na czas. "Nigdy nie mogę zdążyć i tak też było w przypadku tej płyty. Do jednego z utworów, który miał zamykać album, nie zdążyłam napisać tekstu i pewnie znajdzie się na tzw. bonusie, dołożonym do normalnej płyty. Jak wiecie, artyści są dosyć chimerycznymi osobami, o kruchej konstrukcji psychicznej i fizycznej. Jeśli chodzi o mnie, to robię parę rzeczy równocześnie - prowadzę normalny dom, dużo występuję, grając 8-10 koncertów miesięcznie, no i równolegle pracuję w studiu nagraniowym. Nagle okazało się, że po prostu nie zdążyłam z tekstami, a nie chciałam działać w pośpiechu, gdyż identyfikuję się z każdym słowem na tym albumie. Nie chciałabym dać ludziom powodów do narzekań, chciałam być dumna z tego co zrobiłam, a to wymaga dopieszczenia i czasu".

Kayah nie obawia się o swą przyszłość, nawet jeśli będzie musiała zakończyć karierę wokalną. "Istnieje wiele powodów, dla których człowiek jest szczęśliwy. Dla mnie, jako artystki, śpiewanie jest w tej chwili najważniejsze, ale mam też inne zainteresowania i inne marzenia. Jeżeli w pewnym momencie przestanie mi się wieść w tej dziedzinie, będzie mi pewnie przykro, głównie dlatego, że bardzo lubię śpiewać, natomiast pomysłów na życie mam 1500.".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jacy | jaki | Kayah

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje