Reklama

De Mono: Wszystko w rękach polityków

Na sklepowe półki trafiła niedawno najnowsza płyta grupy De Mono zatytułowana "DeLuxe". Przy okazji członkowie zespołu bacznie przyglądają się wynikom sprzedaży i nie ukrywają, że byłyby one lepsze, gdyby nie fonograficzne piractwo, z którym nikt nie może sobie poradzić. Jak twierdzi Marek Kościkiewicz, gitarzysta De Mono, sporo zależy od polityków. Kilku jego kolegów, z Krzysztofem Krawczykiem na czele, chce w tej sprawie spotkać się z premierem Leszkiem Millerem.

"Sprzedaż naszych płyt byłaby o kilkadziesiąt procent większa, gdyby nie piraci. Ale tu nie chodzi tylko o nas, tylko o wszystkich polskich artystów. Ale my możemy sobie tutaj rozmawiać, a nikt z polityków, którzy powinni się tym zająć, nie ruszy nawet palcem. Oni mają to po prostu gdzieś. Rząd jest zajęty swoimi prywatnymi sprawami. Ma cztery lata na to, żeby się dorobić i zrobić jeszcze większy deficyt. Muzycy nie są w stanie nic z tym sami zrobić. Potrzebny jest bardzo duży lobbying w Sejmie" - powiedział gitarzysta De Mono.

Reklama

Jego zdanie podzielają także inni polscy artyści. Kilkoro z nich zabiega obecnie o spotkanie z premierem Leszkiem Millerem. Grupa, na czele której stoi Krzysztof Krawczyk, chce rozmawiać z szefem polskiego rządu m.in. na temat fatalnej sytuacji polskiej muzyki w mediach.

Przeczytaj wywiad z Markiem Kościkiewiczem.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: De Mono | Marek Kościkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje