Córka Conrada Yaneza w "Must Be The Music". "Zrobię wszystko żebyś był ze mnie dumny"
Jedną z uczestniczek piątkowego odcinka "Must Be The Music" będzie Oliwia Yanez. Jej ojcem był zmarły w kwietniu 2025 r. pochodzący z Filipin Conrado Yanez, zwycięzca dziesiątej edycji show Polsatu i laureat drugiego miejsca w pierwszej odsłonie (przegrał wówczas tylko z grupą Enej).

"Będę tęsknić tato, zrobię wszystko, żebyś był ze mnie dumny..." - taki wpis w mediach społecznościowych po śmierci Conrado Yaneza opublikowała jego córka - Oliwia Yanez.
To właśnie ona teraz będzie kontynuować muzyczną przygodę z "Must Be The Music". Właśnie w tym programie Polska poznała sympatycznego wokalistę rodem z Filipin.
Oliwia Yanez w "Must Be The Music"
"Widzimy się już w piateeeeeek na Polsacie!!! Koniecznie wpadajcie" - napisała Oliwia Yanez, zapraszając na castingowy odcinek ze swoim udziałem. Młoda wokalistka rodem z Chorzowa będzie starała się zdobyć przychylność jurorów: Natalii Szroeder, Dawida Kwiatkowskiego, Miuosha i Sebastiana Karpiela-Bułecki.
Wspomniany Conrado Yanez zaszczepił w córce miłość do muzyki, a ona zaczęła szukać tego, co ją najbardziej inspiruje, początkowo w soundtrackach z bajek, a ostatnio pop, jazz, soul oraz polskie i angielskie klasyki sprzed lat. Kiedy dziewczynka nabrała pewności siebie, zaczęła prezentować minikoncerty w rodzinnym gronie, w późniejszym czasie zdarzały się również występy na apelach szkolnych.
Oliwia Yanez zaczęła pisać własne teksty, ale wie, że musi skupić się na szkoleniu głosu, żeby śpiewać tak dobrze jak jej ojciec Conrado. Z powodu sytuacji finansowej nie może pójść na studia, więc dorabia sobie, pracując w magazynie albo w sklepie osiedlowym lub pomaga mamie w restauracji. Lubi malować, czytać książki, chodzić po górach i pomagać innym.
Pragnie, żeby teraz, po śmierci ukochanego taty, zapewnić spokój swojej mamie i najbliższym, żeby żyło im się dobrze i byli zdrowi. Oliwia Yanez marzy także o wydaniu płyty i śpiewaniu dla tłumów, tak jak jej ojciec.
"Must Be The Music": Conrado Yanez z "nadzwyczajnym głosem"
Wiosną 2011 r. w pierwszej edycji show Polsatu mieszkający w naszym kraju Conrado podbił serca jurorów i telewidzów, docierając do ścisłego finału (przegrał tylko z grupą Enej). Już wówczas miłość deklarowała mu Kora, która pozostała wierna tym uczuciom do dziesiątej edycji, kiedy 55-letni wówczas wokalista ponownie pojawił się w "MBTM".

W 2015 r. poruszający się o kuli Conrado ponownie zrobił furorę. "Pan jest jedyny i niepowtarzalny, od pierwszej chwili wszyscy pana kochają" - stwierdziła Ela Zapendowska na castingu. "Nie miałbym nic przeciwko, żeby on wygrał ten program" - tak już po pierwszym występie Yaneza powiedział Piotr Rogucki.
Budzący pozytywne emocje wokalista serca publiczności podbijał dobrze znanymi utworami: zaśpiewał "Green, Green Grass Of Home" Toma Jonesa (casting i finał), "Never Tear Us Apart" INXS (półfinał) oraz "What a Wonderful World" Louisa Armstronga (dogrywka w finale). Tym ostatnim utworem czarował już w pierwszej edycji "Must Be The Music".
"Po 10 edycjach wydawało mi się, że potrafię sklasyfikować artystów, ale Conrado stworzył własną kategorię" - z uznaniem mówił Adam Sztaba. "Ma pan głos nadzwyczajny, to jest dar. Ale ma pan też niezwykłą kulturę śpiewania" - stwierdziła Kora.
- Na początku bardzo się denerwowałem. Nie mogłem spać, nie mogłem jeść, ale teraz mam nadzieję będzie wszystko ok - mówił Interii łamanym polskim Conrado po ogłoszeniu wyników. Wokalista na każdym kroku podkreślał, że dziękuje wszystkim, bo najwyraźniej do końca nie był pewien, czy uda mu się osiągnąć sukces. Ostatecznie to właśnie on został ogłoszony zwycięzcą, który w nagrodę otrzymał 100 tys. zł.
W programie mocno wspierała go młodsza o 25 lat żona Magdalena Adamczyk (poznali się w lokalu na Śląsku) i trójka dzieci.
"Program zmienił nasze życie. Conrado zaczął koncertować i jeździć po całej Polsce. Stał się rozpoznawalny i nasze życie zmieniło się na lepsze. Za wygraną w 'MBTM' mogliśmy w końcu spłacić nasze długi i odremontować mieszkanie. Niestety dziś Conrado już nie może śpiewać" - opowiadała jesienią 2024 r. Magdalena w programie "halo tu polsat".
Wokalista od lat zmagał się z poważnymi chorobami. Na początku 2024 r. jego stan na tyle się pogorszył, że trafił na oddział anestezjologii i intensywnej terapii. Zmarł w kwietniu 2025 r. w wieku 65 lat.










