Założyciel Fugees, Pras Michél usłyszał zarzuty w 2019 roku, a jego proces rozpoczął się cztery lata później. Postępowanie trwało trzy tygodnie, wśród zeznających osób znalazł się m.in. Leonardo DiCaprio. W kwietniu 2023 roku Michél uznany został za winnego 10 stawianych mu zarzutów, w tym wspomnianego już niezgodnego z prawem finansowania kampanii wyborczej Baracka Obamy, oraz nielegalnego lobbowania administracji Donalda Trumpa w 2017 roku. Gwiazdorowi groziły 22 lata pozbawienia wolności. Finalny wyrok zapadł w czwartek 20 listopada 2025 roku. Pras w więzieniu spędzi 14 lat, a po opuszczeniu placówki czekają go jeszcze trzy lata nadzoru.
Zobacz również:
Pras Michél będzie odwoływał się od wyroku
Reprezentanci Michéla w komentarzu dla "Variety" zapewniali, że artysta bardzo docenia okazywane mu wsparcie i gotów jest na dalszą walkę o skrócenie wyroku: "Na przestrzeni swojej kariery Pras przełamywał bariery. To nie koniec jego historii. Docenia okazywane mu wsparcie, gdy zbliża się do kolejnego rozdziału".
Sam Pras w rozmowie ze wspomnianym portalem po słyszeniu wyroku, zapowiedział, że zamierza odwołać się od decyzji sądu: "Będę walczyć i będę się odwoływać, ale istnieje możliwość, że w międzyczasie zostanę zamknięty. Taka jest po prostu rzeczywistość".
Dodatkowo Pras będzie musiał zapłacić ponad 64 mln. dolarów za zorganizowanie kampanii wpływu zagranicznego, aby nakłonić Stany Zjednoczone do zaniechania śledztwa w sprawie malezyjskiego finansisty Jho Lowa. Michél w więzieniu stawić ma się 27 stycznia 2026 roku.











