Julia Wieniawa należy do najpopularniejszych polskich artystek młodego pokolenia. Łączy aktorstwo z działalnością muzyczną, regularnie koncertuje i od lat pozostaje jedną z najczęściej komentowanych postaci rodzimego show-biznesu. Tym razem dyskusję wywołała nie jej nowa rola czy piosenka, lecz wypowiedź pochodząca ze starszego wywiadu.
21 lipca w mediach społecznościowych ponownie zaczął krążyć fragment rozmowy Wieniawy dla RMF FM. Artystka opisywała w nim swoje przygotowania do koncertów. Przyznała, że przed wejściem na scenę zdarzało jej się wypić jednego "szocika".
Wokalistka zastrzegała, że nie chodziło o tremę ani próbę dodania sobie pewności siebie. Metodę miała jej zasugerować nauczycielka śpiewu, według której niewielka ilość alkoholu pomagała rzekomo przygotować głos do występu.
"Przed koncertem taki jeden szocik, ale nie, że potrzebuję go dla pewności siebie, tylko polecała mi to moja nauczycielka śpiewu, że to rozgrzewa struny" - mówiła Wieniawa.
Trenerka emisji głosu komentuje słowa Julii Wieniawy
Archiwalne nagranie dotarło do Karoliny Supron, trenerki emisji głosu i instruktorki śpiewu. Ekspertka przyznała, że ceni Wieniawę i z uznaniem obserwuje jej rozwój zawodowy. Jednocześnie nie ukrywała zaniepokojenia tym, że stara wypowiedź artystki ponownie zdobywa popularność.
"Bardzo mi się nie podoba, że ten film krąży po internecie. Uważam, że skutki tego mogą być fatalne. Ja naprawdę podziwiam Julię i uważam, że jest super dziewczyną, i że osiągnęła niesamowite sukcesy. Jestem fanką" - podkreśliła Supron.
Zdaniem trenerki szczególną ostrożność powinni zachować młodzi ludzie rozpoczynający naukę śpiewu. Mogą oni uznać słowa popularnej wokalistki za sprawdzoną poradę, zwłaszcza że Wieniawa współpracuje z profesjonalistami i dysponuje zapleczem charakterystycznym dla największych gwiazd.
"Młodzi ludzie, którzy zaczynają swoją przygodę z muzyką, ze śpiewaniem, mogą sobie pomyśleć, że skoro Julia ma wszystko na najwyższym poziomie, to na pewno jej trenerzy wokalni też są najlepsi" - tłumaczyła.
Supron zaznaczyła, że właśnie pozycja Wieniawy może sprawić, iż część początkujących wykonawców potraktuje jej dawny rytuał jako godny naśladowania.
Karolina Supron ostrzega przed niebezpiecznym nawykiem
Trenerka nie pozostawiła wątpliwości, jak ocenia sięganie po alkohol przed występem. Przestrzegła, że powtarzanie takiego zachowania może prowadzić do powstania niebezpiecznego nawyku. Ryzyko rośnie szczególnie wtedy, gdy wokalista zaczyna intensywnie koncertować.
"Alkohol jest najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić przed śpiewaniem. To jest przepis na uzależnienie, bo pomyśl sobie, co będzie, jak osiągniesz sukces i na przykład będziesz miała całą trasę koncertową do zagrania, a ty się przyzwyczaisz do tego, że musisz przed każdym koncertem wypić" - stwierdziła.
Supron przypomniała również, że w przypadku wokalisty instrumentem jest całe ciało. Sama podczas zajęć zachęca podopiecznych do zdrowego trybu życia oraz przestrzegania zasad higieny głosu. Podkreśliła przy tym, że alkohol nie jest obojętny dla organizmu i nie powinien być traktowany jako sposób na przygotowanie się do śpiewania.
Instruktorka odwołała się także do własnych obserwacji z branży muzycznej. Jak przyznała, wielokrotnie spotykała się z trudnymi historiami osób, dla których regularne picie przerodziło się w poważny problem. To właśnie skala uzależnień wśród muzyków miała skłonić ją do publicznego sprostowania wypowiedzi Wieniawy.
Julia Wieniawa odpowiada. "To stary wywiad"
Na nagranie Karoliny Supron zareagowała sama Julia Wieniawa. Piosenkarka zamieściła komentarz, w którym zwróciła uwagę na archiwalny charakter przywoływanej rozmowy. Nie próbowała jednak bronić swojej dawnej wypowiedzi.
"To stary wywiad! Update: piję sobie przed koncertami bardzo ciepłą wodę. A alkohol jedynie złudnie rozluźnia krtań! Także zgadzam się z tym, co mówisz" - napisała artystka.
.










