"Welcome to Your Life" trafiło do sprzedaży na początku sierpnia. Roland Orzabal zebrał w książce opowieści o trudnym dzieciństwie, uzależnieniu, relacji z Curtem Smithem oraz ponad 40 latach działalności Tears for Fears. Najwięcej emocji wzbudziły jednak fragmenty dotyczące życia prywatnego muzyka.
Caroline Johnston poznał jeszcze jako nastolatek. Pobrali się na początku lat 80., zanim "Mad World", "Shout" i "Everybody Wants to Rule the World" zapewniły grupie międzynarodową popularność. Wychowali dwóch synów i pozostali małżeństwem przez 35 lat.
Ich relacja nie była wolna od kryzysów. Orzabal przyznaje, że w okresie największych sukcesów Tears for Fears podporządkował dużą część życia karierze. Para rozważała rozstanie i korzystała z terapii, ale ostatecznie próbowała utrzymać rodzinę razem.
Choroba Caroline zmieniła życie Orzabala
Z czasem problemy małżeńskie zeszły na dalszy plan, ponieważ Caroline zaczęła poważnie chorować. Początkowo jej zachowanie wiązano ze zmianami hormonalnymi. Później pojawiły się kolejne niepokojące objawy, hospitalizacje oraz wizyty u lekarzy różnych specjalizacji.
Specjaliści wskazywali na konsekwencje nadużywania alkoholu, ale zarówno Caroline, jak i jej mąż długo nie przyjmowali tego do wiadomości. W ostatnich latach życia kobieta wymagała stałej opieki. Orzabal wspomina ten okres jako czas wypełniony bezsilnością, zmęczeniem i narastającym gniewem.
Caroline zmarła w 2017 roku w wieku 54 lat. Dopiero wyniki badań po jej śmierci miały uświadomić muzykowi pełną skalę choroby.
Emily Rath pojawiła się w jego życiu wcześniej
Rok przed śmiercią Caroline Tears for Fears występowali w Red Rocks w Kolorado. Wtedy Orzabal poznał fotografkę i pisarkę Emily Rath. Zaczęło się od rozmów i kontaktu opartego na wspólnych zainteresowaniach, jednak z czasem pojawiło się uczucie.
Muzyk nie próbuje dopasować chronologii wydarzeń do wygodniejszej wersji. Wprost przyznaje, że zakochał się, kiedy wciąż pozostawał mężem Caroline. Spotkanie z Emily sprawiło, że po raz pierwszy od dawna zaczął wyobrażać sobie przyszłość poza chorobą żony.
Orzabal wiedział, jak może zostać oceniony. Mimo to po latach podtrzymuje swoją decyzję.
"Mogłem wybrać życie albo śmierć. Niech Bóg mnie ukarze, niech mnie skreślą, ale wybrałem życie" - napisał.
W rozmowie z Fox News Digital tłumaczył, że zdecydował się na szczerość, ponieważ nie chciał przedstawiać fałszywego obrazu tamtych wydarzeń. Liczy też, że jego historia trafi do osób, które opiekują się ciężko chorym partnerem i mierzą się z podobnym poczuciem winy.
Orzabal nie radził sobie po śmierci żony
Śmierć Caroline nie przyniosła mu spokoju. Orzabal od lat przyjmował lek nasenny, ale podczas żałoby zaczął sięgać po coraz większe dawki. W 2019 roku trafił do ośrodka w Kolorado.
Tam zaczął mierzyć się z pytaniami, które pozostały po śmierci żony. Zastanawiał się między innymi, czy zareagował wystarczająco wcześnie i czy mógł zmienić bieg wydarzeń. Dzisiaj przyznaje, że nie zna odpowiedzi.
Emily wspierała go podczas leczenia. Pobrali się w 2020 roku, a pięć lat później urodziła się ich córka Eula. Nowy etap życia znalazł odbicie w kolejnych piosenkach Orzabala, który po albumie "The Tipping Point" ponownie pracuje nad materiałem Tears for Fears.
W autobiografii świadomie pominął najbardziej drastyczne szczegóły choroby Caroline. Jak zaznaczył, zależało mu na zachowaniu szacunku dla pierwszej żony i ich synów.











