Szczere wyznanie Grzegorza Turnaua. "Każdy musi się z tym zmierzyć"
Śmierć rodziców potrafi przewartościować całe życie. W szczerej rozmowie z Piotrem Jaconiem znany krakowski artysta Grzegorz Turnau opowiedział o doświadczeniach, które najmocniej wpłynęły na jego dorosłość i relacje rodzinne. Muzyk wrócił wspomnieniami do odejścia matki, trudnej relacji z ojcem oraz momentu, który zmusił go do ponownego zdefiniowania samego siebie.

Artysta nie ukrywa, że jednym z najważniejszych przełomów w jego życiu była śmierć matki, Teresy Turnau, która zmarła dwanaście lat temu. W rozmowie podkreślił, że właśnie wtedy po raz pierwszy poczuł ciężar pełnej dorosłości.
"Pierwszą poważną cezurą w moim życiu była śmierć matki. Razem z matką umiera twoje dzieciństwo. Każdy musi się z tym zmierzyć" - przyznał muzyk.
Jak zaznaczył, odejście rodzica jest doświadczeniem, które na zawsze zmienia perspektywę człowieka. Nawet jeśli wydarza się stosunkowo późno, wyznacza moment, w którym trzeba wziąć pełną odpowiedzialność za własne życie.
"Jeżeli ten rytm jest statystycznie podobny, nie jest tragiczny, ta matka żyje długo i jej biografia jest podobna do innych, to i tak jest to moment, który wyznacza pełną dorosłość. Człowiek naprawdę zostaje wtedy sam" - mówił artysta.
"Dwie najważniejsze daty w życiu"
W ostatnich latach Turnau musiał zmierzyć się z kolejną bolesną stratą. W styczniu 2025 roku zmarł jego ojciec, Stefan Turnau, ceniony matematyk i jeden z najwybitniejszych polskich dydaktyków tej dziedziny.
Jak przyznaje muzyk, śmierć obojga rodziców wyznaczyła dla niego dwa najważniejsze momenty w życiu.
"Śmierć rodziców to są dwie najważniejsze daty. Przynajmniej u mnie. Potem trzeba się do nich zaprojektować na nowo, dlatego że dopóki oni żyją, jesteś zawsze w relacji z nimi. Choćbyś nie chciał, nawet jeśli te relacje były trudne. Po ich odejściu tracisz dwie najważniejsze relacje, jakie w ogóle kiedykolwiek miałeś" - podkreślił.
Ojciec - autorytet i źródło napięć
Relacja z ojcem była dla Turnaua skomplikowana. Stefan Turnau był wybitnym naukowcem i przedstawicielem rodziny od pokoleń związanej ze środowiskiem akademickim. Wśród krewnych artysty znajdowali się fizycy, biolodzy i inni uczeni. W domu dużą wagę przywiązywano do racjonalnego myślenia, wiedzy i dyscypliny.
Te wartości silnie wpłynęły na przyszłego muzyka, choć jednocześnie często zderzały się z jego artystyczną naturą.
"Jest wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że kochałem ojca, ale jest też wiele powodów, dla których mogę powiedzieć, że mnie irytował albo że miewałem do niego pretensje. Nigdy nie powiedziałbym, że jest złym ojcem i nigdy nie straciłem do niego szacunku, natomiast miałem z nim problem jako z człowiekiem. Myślę, że uporządkowałem tę relację" - wyznał.
Muzyk przyznał również, że przez wiele lat między nimi istniał emocjonalny dystans. Dodatkowym doświadczeniem był fakt, że ojciec z czasem założył nową rodzinę.
Anglia i surowa szkoła z internatem
Jednym z ważniejszych epizodów w młodości Turnaua był wyjazd do Wielkiej Brytanii w 1980 roku. Jego ojciec podjął wtedy pracę nauczyciela matematyki w Anglii i zdecydował, że syn będzie uczęszczał do męskiej szkoły z internatem.
Pobyt w wymagającym środowisku edukacyjnym okazał się dla młodego artysty doświadczeniem formującym. Z jednej strony wynikał z wizji wychowania ojca, z drugiej stał się momentem, w którym Turnau coraz wyraźniej zaczął szukać własnej drogi.
To właśnie wtedy muzyka zaczęła odgrywać w jego życiu coraz ważniejszą rolę.
Droga do sceny i krakowskie środowisko artystyczne
Po powrocie do Polski Turnau szybko związał się z legendarną krakowską sceną artystyczną skupioną wokół Piwnicy pod Baranami. To tam rozwijał swój talent i budował charakterystyczny styl łączący poezję z muzyką.
Z czasem stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców polskiej piosenki literackiej. Wśród jego najbardziej znanych utworów znajdują się m.in. "Bracka" i "Cichosza", które na stałe weszły do kanonu polskiej muzyki.
Terapia i czas porządkowania emocji
Odejście ojca w 2025 roku uruchomiło u artysty proces głębokiej refleksji nad własnym życiem. Turnau przyznał, że w tym czasie zdecydował się skorzystać z pomocy specjalisty.
"Trzeba było się przełamać. Nikt z mojego pokolenia nie chodzi w naturalny sposób po porady dotyczące życia, ale ja miałem taką wartościową lekcję. Przez pół roku spotykałem się z osobą, która w bardzo kompetentny sposób wyprowadziła mnie na swoje" - opowiadał. Jak podkreśla, terapia pozwoliła mu uporządkować emocje i spojrzeć na przeszłość z większym spokojem.
"To, że jest się silnym przez 20 lat, nie znaczy, że w kolejnym roku czy dekadzie nie będzie się słabym. Chodzi o to, żeby stanąć na nogach i być na swoim" - podsumował.








