Słowa Dawida Kwiatkowskiego wywołają skandal? "Nie żałuję"
Dawid Kwiatkowski od lat należy do grona najpopularniejszych polskich wokalistów młodego pokolenia. W najnowszym wywiadzie dla RMF FM wrócił pamięcią do czasów, gdy jego kariera dopiero nabierała rozpędu. Artysta bez ogródek opowiedział o imprezowym stylu życia, eksperymentach i sytuacji, która zakończyła się wyrzuceniem go z mieszkania.

Kariera Dawida Kwiatkowskiego rozpoczęła się na dobre na początku minionej dekady. Pierwsze kroki na polskiej scenie muzycznej stawiał już około 2010 roku, a bardzo szybko zdobył ogromną popularność, zwłaszcza wśród młodszej publiczności. Media zaczęły wtedy porównywać go do światowych idoli popu, nazywając nawet "polskim Justinem Bieberem".
Dziś, jako trzydziestolatek, artysta wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce najpopularniejszych wokalistów w kraju. Kwiatkowski nie ogranicza się wyłącznie do muzyki. Ma za sobą udział w programie "Taniec z gwiazdami", przez sześć edycji był trenerem w "The Voice Kids", a od niedawna zasiada w jury odświeżonej odsłony programu "Must Be The Music".
"Jedna wielka impreza". Wspomnienia z czasów "Tańca z gwiazdami"
W rozmowie na antenie RMF FM wokalista wrócił wspomnieniami do 2014 roku, gdy brał udział w "Tańcu z gwiazdami". Ta przygoda zakończyła się dla niego półfinałem, ale - jak przyznał - był to także okres wyjątkowo intensywnego życia towarzyskiego.
Program emitowano w niedzielne wieczory, a kolejne odcinki kończyły się świętowaniem z przyjaciółmi. Kwiatkowski mieszkał wtedy w swoim pierwszym lokum w Warszawie, w kamienicy na Powiślu.
"Program był wtedy w niedzielę. Udawało mi się przechodzić kolejne odcinki aż do półfinału, więc po każdym programie cieszyłem się z przyjaciółmi w moim pierwszym mieszkaniu w Warszawie" - wspominał.
Jak dodał, mieszkanie znajdowało się w kamienicy, gdzie jeden lokal został podzielony na trzy mniejsze. Nawet niewielkie spotkanie było więc dobrze słyszalne dla sąsiadów. W efekcie częste spotkania ze znajomymi i głośne świętowanie zakończyły się dla młodego wówczas wokalisty poważnymi konsekwencjami. Jak przyznał, został wyrzucony z mieszkania.
Kwiatkowski otwarcie o pokusach. "Spadały z nieba"
Temat imprezowego stylu życia powraca do Kwiatkowskiego od lat. W jednym z wcześniejszych wywiadów sprzed kilku lat przyznał, że na początku kariery zetknął się z wieloma pokusami, które w show-biznesie bywają na porządku dziennym.
Mówił, że używki "spadały z nieba" - dodając, że jako młody artysta spróbował wszystkiego, co pojawiało się na jego drodze.
W najnowszej rozmowie powrócił do tych słów i spróbował je wyjaśnić. Jak przyznał, w tamtym czasie miał zaledwie 18 lat i dopiero odnajdywał się w świecie show-biznesu.
"Gdybym nie spróbował, pewnie nie wiedziałbym, o co w tym chodzi. Zwłaszcza że będąc nastolatkiem masz bardzo mało asertywności. Nagle trafiasz do świata ludzi, których oglądałeś w telewizji i chcesz być taki jak oni. Albo przynajmniej nie odstawać" - powiedział.
"Nie żałuję niczego"
Choć tamten okres obfitował w trudne doświadczenia, Kwiatkowski podkreśla, że nie traktuje ich dziś jako błędu. Jego zdaniem wszystkie wydarzenia z przeszłości - zarówno dobre, jak i złe - ukształtowały go jako człowieka i artystę.
"Nie żałuję. Kompletnie niczego, jeśli chodzi o wydarzenia z mojego życia. To wszystko sprawia, że dziś tu siedzę" - podkreślił.
Artysta przyznał też, że z biegiem lat jego podejście do wielu spraw bardzo się zmieniło. Dziś nie opowiadałby już publicznie o takich sytuacjach jak wyrzucenie z mieszkania, które kiedyś traktował niemal jak powód do dumy.
"Dziś nawet gdybym został wyrzucony z mieszkania, nie chwaliłbym się tym publicznie. Wtedy chyba uważałem, że to jest coś w stylu: 'Słuchajcie, mamy prawo być sobą i szaleć'. Nie wiem, co dokładnie siedziało mi wtedy w głowie" - przyznał.
Wokalista podsumował, że patrzy dziś na swoją historię jak na układankę złożoną z wielu doświadczeń. Każde z nich miało swoje znaczenie i doprowadziło go do miejsca, w którym znajduje się obecnie.
"Mam poczucie, że to wszystko były takie puzzle. Każdy element gdzieś pasował i doprowadził mnie do miejsca, w którym jestem teraz. Na razie ten obrazek jest skończony" - podsumował.









![Brad Mehldau i Christian McBride w Katowicach: „90 minut maestrii” [RELACJA]](https://i.iplsc.com/000MN4VR27UP0VDA-C401.webp)
