Fani New Model Army pamiętają Roberta Heatona przede wszystkim jako muzyka stojącego za zestawem perkusyjnym, jednak jego rola w historii zespołu była zdecydowanie większa. Współtworzył materiał, który ukształtował rozpoznawalne brzmienie grupy, a jego nazwisko pojawia się przy wielu utworach uznawanych dziś za klasykę repertuaru Brytyjczyków.
Do zespołu dołączył w 1982 roku, gdy formacja dopiero walczyła o swoją pozycję na scenie. Wcześniej zdobywał doświadczenie jako techniczny i współpracownik innych wykonawców, między innymi Hawkwind. To właśnie wtedy poznał realia zawodowego życia w trasie, co okazało się bezcenne dla rozwijającego się New Model Army.
Razem z Justinem Sullivanem stworzył duet odpowiedzialny za muzyczny kierunek grupy. Heaton współtworzył takie utwory jak "Green and Grey", "Poison Street", "51st State", "Brave New World", "White Coats", "Space" czy "Here Comes the War". Szczególnie mocno zaznaczył swoją obecność podczas prac nad albumem "Thunder and Consolation", który wielu fanów do dziś uważa za jedno z najważniejszych wydawnictw w dorobku zespołu.
Był również wszechstronnym instrumentalistą. Grał nie tylko na perkusji, lecz także na gitarze, harmonijce ustnej, instrumentach klawiszowych i skrzypcach. Podczas koncertów zdarzało mu się jednocześnie wykonywać solo na perkusji i harmonijce ustnej, co należało wówczas do rzadkości.
Diagnoza zakończyła rozdział z New Model Army
Choć przez lata pozostawał jednym z filarów zespołu, pod koniec lat 90. jego stan zdrowia nie pozwalał już na dalsze koncertowanie. Heaton od dawna zmagał się z sarkoidozą, a w 1998 roku usłyszał kolejną poważną diagnozę. Wykryto u niego guz mózgu.
Operacja zakończyła się powodzeniem, jednak lekarze ocenili, że powrót do profesjonalnego grania będzie bardzo mało prawdopodobny. Dla muzyka oznaczało to koniec trwającej szesnaście lat współpracy z New Model Army. Jego miejsce za perkusją zajął Michael Dean.
Mimo odejścia nie zerwał kontaktów z dawnym zespołem. W kolejnych latach pomagał jeszcze przy przygotowaniu kompilacji "Lost Songs", gromadzącej rzadkie nagrania i strony B grupy.
Znalazł nową drogę, ale muzyka wciąż była obecna
Przymusowe zakończenie kariery koncertowej nie oznaczało rozstania z muzyką. Heaton stworzył własne studio nagraniowe Mutiny 2000 i zaangażował się we wspieranie artystów z rodzinnego Bradford. Produkował nagrania lokalnych wykonawców, organizował koncerty oraz współtworzył kompilacje prezentujące młode zespoły z regionu.
Powołał także do życia projekt Gardeners of Eden, w ramach którego nagrał materiał z udziałem zaprzyjaźnionych muzyków, w tym byłego basisty New Model Army Stuarta Morrowa. Choć zespół wystąpił publicznie tylko raz, projekt pozostaje jednym z mniej znanych rozdziałów jego twórczości.
Nie ukrywał, że nadal największą satysfakcję daje mu praca z młodymi wykonawcami.
"Jest wielu młodych ludzi, którzy chodzą z gitarami przewieszonymi przez plecy. Uwielbiam ich podejście 'zrób to sam'. Wciąż ogromną radość sprawia mi nagrywanie innych".
W innym wywiadzie podsumował filozofię, która towarzyszyła mu przez lata działalności w New Model Army.
"Najważniejsze jest wierzyć w to, co się robi. Jeśli nie masz o czym śpiewać, śpiewaj o czymś, co naprawdę ma znaczenie. To właśnie było fundamentem naszej działalności".
Tragiczny finał poruszył fanów na całym świecie
4 listopada 2004 roku doszło do tragedii. Heaton wykonywał prace ogrodnicze, kiedy spadł z kamiennych schodów i doznał śmiertelnego urazu głowy. Jak później informowano, na przebieg zdarzenia wpływ miały wcześniejsze problemy zdrowotne muzyka. W tym samym czasie lekarze zdiagnozowali u niego także nowotwór trzustki. Miał zaledwie 43 lata. Pozostawił żonę Robin i syna.
Wieść o jego śmierci odbiła się szerokim echem w świecie muzyki. Wspomnienia opublikowały między innymi "The Independent", "The Times" i magazyn "Mojo", a hołdy napływały z wielu krajów.
Justin Sullivan nie miał wątpliwości, jak ważną postacią był dla zespołu jego wieloletni współpracownik.
"Robert Heaton był prawdziwym dżentelmenem i siłą napędową opartego na rytmie brzmienia New Model Army".
Choć od jego odejścia minęło już wiele lat, kompozycje, które współtworzył, nie zniknęły z koncertowego repertuaru New Model Army. Dla wielu fanów pozostaje jednym z muzyków, którzy w największym stopniu ukształtowali tożsamość brytyjskiej formacji.












