Carly Simon nie chciała wracać wyłącznie po to, by opowiedzieć o chorobie. Zamiast tego pozwoliła, aby przemówiła za nią muzyka. Na 14 sierpnia zaplanowano premierę "Comes in Waves", albumu złożonego z 12 utworów. Pierwszą zapowiedzią materiału został singiel "Howl".
Na płytę trafiły pomysły pochodzące z różnych okresów. Niektóre istniały dotąd wyłącznie w postaci zapisanej melodii, pojedynczej zwrotki albo fragmentu tekstu. Simon wróciła do nich, kiedy praca zaczęła pomagać jej w odzyskiwaniu codziennego rytmu.
"Muzyka zawsze pojawiała się wtedy, gdy była mi najbardziej potrzebna. Ratowała mnie więcej razy, niż potrafię policzyć. Przychodzi cicho, jak zwierzę, które wyczuwa, że coś jest nie tak, i po prostu zostaje obok" - przyznała.
Dopiero wraz z informacją o nowym wydawnictwie piosenkarka zdecydowała się ujawnić, co działo się z nią w ostatnich latach.
Carly Simon choruje na Parkinsona
Niepokojące sygnały początkowo nie wskazywały na chorobę neurologiczną. Simon zmagała się z zapaleniem stawów, przeszła też trzy operacje wymiany stawów w kolanach i biodrze. Gdy pojawiły się problemy z chodzeniem, uznała je za konsekwencję zabiegów i przedłużającej się rehabilitacji.
Z czasem sytuacja stawała się jednak coraz poważniejsza. Wokalistka miała trudności ze wstawaniem z niskich foteli i kanap. Zdarzało się również, że bez pomocy drugiej osoby nie mogła chodzić. Badania wykazały, że przyczyną jest choroba Parkinsona.
"Długo próbowałam zrozumieć, co oznacza ta diagnoza. Musiałam też zdecydować, ile z tego doświadczenia chcę zachować dla siebie, a czym jestem gotowa podzielić się z innymi" - wyjaśniła.
Artystka podkreśliła, że Parkinson nie ogranicza się do objawów, które najczęściej widać z zewnątrz. Drżenie, sztywność mięśni czy problemy z równowagą są tylko częścią codziennych zmagań. Równie dotkliwe mogą być wyczerpanie, stany lękowe, obniżony nastrój i apatia.
Simon nie potrafi z góry przewidzieć, czy danego dnia będzie mogła pracować. Czasami brakuje jej siły nawet na najprostsze czynności. Kiedy indziej odzyskuje swobodę pozwalającą tworzyć, myśleć i poczuć się jak dawniej.
Druga diagnoza zatrzymała ją w domu
W tym samym okresie piosenkarka mierzyła się również z nowotworem skóry. Rak podstawnokomórkowy pojawił się na jej twarzy i wymagał operacyjnego usunięcia. Zabieg wpłynął na wygląd Simon, co dodatkowo zniechęciło ją do publicznych wystąpień.
Gwiazda dostrzegła w tej sytuacji gorzką ironię. Autorka "You're So Vain", jednego z najsłynniejszych utworów o próżności, sama zaczęła przejmować się tym, jak zostanie odebrana po operacji.
Problemy z poruszaniem, leczenie oraz emocjonalne konsekwencje zabiegu sprawiły, że dom stał się dla niej najbezpieczniejszym miejscem. Cisza nie oznaczała jednak zakończenia kariery. Simon nadal pisała i nagrywała, tyle że robiła to z dala od kamer.
Głos, który zna kilka pokoleń
Carly Simon rozpoczęła działalność w latach 60. w duecie The Simon Sisters, który tworzyła z siostrą Lucy. Solowy debiut wydała w 1971 roku, a niedługo później otrzymała Grammy dla najlepszej nowej artystki.
Największym przebojem w jej dorobku pozostaje "You're So Vain". Wokalistka nagrała również "Anticipation" oraz "Nobody Does It Better", temat przewodni filmu o Jamesie Bondzie "Szpieg, który mnie kochał". Za "Let the River Run" z filmu "Pracująca dziewczyna" zdobyła Oscara, Złoty Glob i Grammy.
"Comes in Waves" będzie jej pierwszą płytą z premierowymi kompozycjami od czasu "This Kind of Love". Przy albumie pracowali między innymi Ben i Sally Taylor, dzieci Simon, oraz zmarły John Forté.










