Poważne zarzuty wobec Julio Iglesiasa. "Ludzie mogą mieć mroczną stronę"
Przez dekady uchodził za symbol romantycznego latino i jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów świata. Dziś nazwisko Julio Iglesiasa pojawia się w zupełnie innym kontekście. Hiszpańska prokuratura prowadzi postępowanie przygotowawcze po skargach złożonych przez dwie byłe pracownice piosenkarza.

Julio Iglesias został oskarżony o napaści seksualne i nadużycia, do których miało dochodzić kilka lat temu w jego karaibskich rezydencjach. Zawiadomienie wpłynęło do hiszpańskich organów ścigania 5 stycznia. Sprawą zajmuje się prokuratura przy Audiencia Nacional, najwyższym sądzie karnym w Hiszpanii. Szczegóły dochodzenia objęto tajemnicą, jednak samo wszczęcie postępowania potwierdziły oficjalnie władze. Choć do zdarzeń miało dojść poza terytorium Hiszpanii, kluczowe znaczenie ma obywatelstwo artysty, które umożliwia prowadzenie sprawy w tym kraju.
Oskarżenia ujrzały światło dzienne po trzyletnim śledztwie dziennikarskim, realizowanym przez amerykańską stację Univisión oraz hiszpański portal elDiario.es. To właśnie ustalenia reporterów stały się impulsem do działań prokuratury.
Relacje byłych pracownic Julio Iglesiasa
Według ustaleń mediów, kobiety były zatrudnione w 2021 roku przez około dziesięć miesięcy w posiadłościach Iglesiasa w Republice Dominikany oraz na Bahamach. Jedna z nich pracowała jako pomoc domowa, druga jako fizjoterapeutka. Obie twierdzą, że w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych doświadczały molestowania i presji o charakterze seksualnym.
Jedna z kobiet, w śledztwie występująca pod zmienionym imieniem, relacjonowała, że jako bardzo młoda osoba była regularnie wzywana do sypialni muzyka. Inna opisywała niechciane dotykanie i pocałunki, a także atmosferę ciągłego strachu przed utratą pracy. W zeznaniach pojawiły się również informacje o nadużyciach fizycznych i słownych.
Milczenie artysty i reakcje otoczenia
Julio Iglesias nie odniósł się publicznie do zarzutów. Agencje Reuters i AFP informowały, że próby skontaktowania się z jego przedstawicielami zakończyły się niepowodzeniem. Komentarza odmówiła również wytwórnia Sony, odpowiedzialna za wydawanie jego płyt.
Zarzutom zaprzeczają osoby z otoczenia artysty. Przełożona personelu, wskazywana przez dziennikarzy jako jeden ze świadków, nazwała oskarżenia "bzdurami", opisując Iglesiasa jako człowieka skromnego, hojnego i pełnego szacunku wobec kobiet. Podobne głosy pojawiły się także wśród jego przyjaciół, do których dotarli reporterzy BBC.
Moralny rezonans w Hiszpanii
Sprawa wywołała szeroką debatę w Hiszpanii, gdzie Iglesias od lat traktowany jest niemal jak dobro narodowe. Głos zabrała minister ds. równości Ana Redondo, podkreślając znaczenie zasady domniemania niewinności, ale jednocześnie wyrażając wiarę w szczerość zeznań kobiet. "To znakomity artysta, ale ludzie mogą mieć mroczną stronę" - powiedziała, chwaląc odwagę zgłaszających.
Lewicowa partia Más Madrid zaproponowała odebranie Iglesiasowi honorowych kluczy do Madrytu. Pomysł spotkał się z ostrą reakcją władz regionu. Isabel Díaz Ayuso zapewniła, że wspólnota Madrytu nie zamierza uczestniczyć w działaniach godzących w prestiż artystów, nazywając Iglesiasa "najbardziej uniwersalnym z hiszpańskich piosenkarzy".








