Po głośnej aferze ochroniarz odpowiada na zarzuty. Twierdzi, że... nigdy nie był zatrudniony przez Chappell Roan!
Kilka dni temu zagraniczne media rozgrzała afera dotycząca Chappell Roan. Jeden z jej ochroniarzy miał bowiem nieodpowiednio odezwać się do młodej fanki, która spotkała artystkę podczas hotelowego śniadania. Gwiazda prędko zabrała głos, podkreślając, że wspomniany mężczyzna nigdy nie był przez nią zatrudniony. Teraz sam zainteresowany przerwał milczenie i potwierdził, że nie jest ochroniarzem Roan. Wyjaśnił jednak, że do sytuacji faktycznie doszło. Oto jego wersja wydarzeń.

Chappell Roan jest obecnie u szczytu swojej popularności. Wokalistka w ostatnich latach dorobiła się statusu jednej z ikon współczesnego popu. Piosenkami takimi jak "Pink Pony Club" czy "Hot To Go!" zaskarbiła sobie serca milionów słuchaczy z całego świata. Stały się one viralami w sieci, lecz artystka prędko udowodniła, że nie jest jedynie "gwiazdą TikToka", wydając kolejne przeboje, m.in. "Giver" i koncertując na największych scenach świata.
Chappell Roan bohaterką medialnej afery. Wszystko opisał słynny piłkarz
Niedawno miała okazję rozpocząć kolejny w swojej karierze sezon letnich festiwali na słynnej Lollapaloozie w Brazylii. Zamiast scenicznego widowiska i popisów wokalnych, w pamięci fanów zapisała się jednak afera nagłośniona przez zagraniczne media. Według relacji piłkarza Jorginho Frello, jego 11-letnia córka miała doświadczyć bowiem pewnych nieprzyjemności związanych ze spotkaniem artystki.
Do zdarzenia miało dojść w jednym z hoteli w São Paulo, gdzie zatrzymali się zarówno członkowie rodziny Frello, jak i sama artystka. Piłkarz relacjonował, że jego córka uradowała się, gdy dowiedziała się o możliwości spotkania swojej idolki. Przygotowała dla Chappell nawet specjalny plakat. Podczas śniadania udało jej się dostrzec piosenkarkę, lecz dziewczynka miała zachować dystans i nie być nachalną.
"Po prostu przeszła obok stolika, spojrzała, żeby upewnić się, że to ona, uśmiechnęła się i wróciła do mamy. Nic nie powiedziała, o nic nie poprosiła" - opisywał sytuację Jorginho Frello.
Według piłkarza, chwilę później do stolika jego rodziny podszedł ochroniarz i w "wyjątkowo agresywny sposób" zwrócił się do młodej fanki, oskarżając ją o "brak szacunku" do gwiazdy. "Moja córka bardzo się przestraszyła" - stwierdził Frello, nie kryjąc oburzenia zachowaniem ekipy artystki.
Chappell Roan zabrała głos w sprawie. Wyjaśniła, że ochroniarz nie był zatrudniony przez nią
Przez kilka kolejnych dni sprawa nie cichła. Chappell Roan postanowiła osobiście zabrać głos i za pośrednictwem serii nagrań na Instagramie opowiedziała "swoją część historii". Już na wstępie zaznaczyła, że ochroniarz, wspominany przez piłkarza, nie należy do jej osobistego zespołu. Dodała również, że nie prosiła wtedy nikogo o żadną interwencję. "Nie widziałam żadnej kobiety ani dziecka. Nikt do mnie nie podszedł, nikt mi nie przeszkadzał. Po prostu jadłam śniadanie w hotelu" - opowiadała Chappell.
"Przykro mi, że ktoś coś założył i że mogliście poczuć się niekomfortowo. To nie było w porządku. Nie zasłużyliście na to" - zwróciła się na koniec do rodziny Frello.
Ochroniarz przerywa milczenie. Okazuje się, że do sytuacji opisanej przez piłkarza faktycznie doszło!
Teraz milczenie przerwał również ochroniarz, którego oskarżono o agresywne zachowanie podczas hotelowego śniadania. Pascal Duvier opublikował wymowny komunikat na Instagramie, w którym potwierdził słowa piosenkarki. Okazuje się, że naprawdę nie był nigdy zatrudniony przez 28-letnią gwiazdę. Mimo to przyznał, że do opisywanego przez piłkarza zdarzenia faktycznie doszło.
"Zwykle nie reaguję na plotki w internecie, lecz obecne oskarżenia są fałszywe i stanowią zniesławienie. Biorę pełną odpowiedzialność za zdarzenie z 21 marca. Byłem w hotelu w imieniu innej osoby. Nie jestem członkiem zespołu ochrony osobistej Chappell Roan. Działania, które podjąłem, nie były podejmowane w imieniu Chappell Roan, jej zespołu ochrony osobistej, managmentu ani jakiejkolwiek innej osoby" - wyjaśnił.
Duvier nawiązał interakcję z matką 11-letniej dziewczynki, lecz zrobił to ze względu na wprowadzony niedawno w hotelu nowy regulamin bezpieczeństwa. Jak przyznał, kilka dni wcześniej miało tam dojść do niebezpiecznej sytuacji, która zagrażała personelowi oraz gościom. Jorginho Frello źle zinterpretował zdarzenie, co doprowadziło do poważnej afery i wciągnęło w nią niewinną wokalistkę.









