Rodzina Ozzy'ego Osbourne'a poinformowała w środowy wieczór o śmierci artysty. Muzyk zmarł w otoczeniu najbliższych, niecałe dwa tygodnie po swoim pożegnalnym koncercie w rodzinnym Birmingham, który odbył się 5 lipca.
"Z większym smutkiem, niż słowa mogą wyrazić, musimy poinformować, że nasz ukochany Ozzy Osbourne zmarł dziś rano. Był ze swoją rodziną i otoczony miłością. Prosimy wszystkich o uszanowanie prywatności naszej rodziny w tym czasie" - przekazała jego rodzina.
Ozzy Osbourne pozostawił po sobie nie tylko bogatą dyskografię, ale także sześcioro dzieci. Większość z nich od lat trzymała się z dala od blasku fleszy.
Ozzy Osbourne: Nie chcę umierać w Ameryce
Temat własnej śmierci i pogrzebu muzyk poruszał wielokrotnie, najpierw w autobiografii "Ja, Ozzy" z 2009 roku, a później w licznych wywiadach.
"Chcę być pochowany w ziemi, w jakimś miłym ogrodzie, żeby mogło nade mną rosnąć drzewo. Najlepiej dzika jabłoń, niech dzieciaki robią ze mnie wino i chleją na umór" - pisał w swojej książce.
Osbourne często zaznaczał, że nie wyobraża sobie śmierci poza Wielką Brytanią.
"Nie chcę umierać w Ameryce. Nie chcę być pochowany na (...) Forest Lawn [w Los Angeles]. Jestem Anglikiem. Chcę wrócić. Ale (...) jeśli moja żona powie, że musimy jechać i zamieszkać w Timbuktu, to pojadę" - mówił z rozbrajającą szczerością w rozmowie z The Observer.
Co puścić na pogrzebie Ozzy'ego Osbourna?
W 2016 roku Ozzy w rozmowie z portalem NME wyjawił, jaka muzyka mogłaby towarzyszyć mu w ostatniej drodze. Bez zaskoczeń - sięgał po klasykę.
"Zdecydowanie nie chcę mojego cholernego albumu z największymi hitami - nigdy, przenigdy tego nie puszczam, cholernie się tego wstydzę. I zdecydowanie nie chcę wesołej piosenki" - podkreślał.
Zamiast tego, marzył, by podczas pogrzebu zabrzmiał utwór "In My Life" zespołu The Beatles. W grę wchodziły też inne kompozycje z albumów "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" czy "Revolver".
Ozzy Osbourne odszedł spełniony
W jednym z ostatnich wywiadów muzyk przyznał, że czułby się spełniony, gdyby jego życie zakończyło się tuż po jednym z koncertów.
"Umarłbym jako szczęśliwy człowiek" - mówił w 2023 roku.
Nie unikał trudnych tematów. Już ponad dekadę temu podkreślał, że nie chciałby żyć, jeśli straciłby samodzielność.
"Jeśli nie będę w stanie samodzielnie wykonywać podstawowych czynności, poproszę Sharon o podjęcie decyzji. Gdybym miał udar i był sparaliżowany, nie chciałbym tu być. Spisałem testament i wszystko trafi do Sharon, jeśli umrę przed nią, więc ostatecznie wszystko trafi do dzieci" - ujawnił.











