W ostatnich latach życia Osbourne mierzył się z licznymi i wyniszczającymi problemami zdrowotnymi. Mimo bólu i ograniczeń, do końca zachował hart ducha, a w walce z chorobami niezmiennie wspierała go żona Sharon.
Ozzy Osbourne: W najlepszym razie zostało mi 10 lat
Ozzy Osbourne nie ukrywał swojego pogarszającego się stanu. Otwarcie mówił o przemijaniu i obawach związanych ze starością. W jednym z odcinków rodzinnego podcastu "The Osbournes" szczerze przyznał:
"W najlepszym razie zostało mi 10 lat, a kiedy jesteś starszy, czas nabiera tempa. Niedawno obchodziliśmy z Sharon 41. rocznicę ślubu, co jest dla mnie po prostu niewiarygodne!"
W ostatnich latach wokalista zmagał się nie tylko z parkinsonem, zdiagnozowanym już w 2003 roku, ale przede wszystkim z powikłaniami po operacji kręgosłupa. Winą za pogarszający się stan zdrowia obarczał właśnie ten zabieg:
"Chodzi mi o to, że kiedy spadłem z quada w 2003 r., nadal jeździłem w trasy koncertowe i przy tym miałem parkinsona. To była ta operacja" - mówił z goryczą.
Z czym zmagał się Ozzy Osbourne? Operacje i utracona sprawność
Wypadek na quadzie w 2003 roku był początkiem długiej serii problemów. W 2019 roku doszło do kolejnego upadku, który jeszcze bardziej pogłębił jego kłopoty z poruszaniem się. Przeszedł operację, która miała przywrócić mu sprawność - niestety bezskutecznie.
W 2023 roku zdecydował się na kolejny zabieg, ale nie udało mu się odzyskać pełnej mobilności. Konieczność wycofania się z koncertowania była dla niego szczególnie bolesna, bo jak sam mówił, scena była jego życiem.
Ostatni koncert - pożegnanie z fanami i hołd dla życia
Mimo osłabienia, Ozzy spełnił jedno z ostatnich marzeń - pożegnał się ze sceną w rodzinnym Birmingham. 5 lipca 2025 roku, podczas koncertu "Back To The Beginning", wystąpił z zespołem Black Sabbath przed 40-tysięczną publicznością na stadionie Villa Park. Wydarzenie śledziły miliony fanów na całym świecie.
Dochód z koncertu - prawie 200 milionów dolarów - przekazano na organizacje wspierające dzieci oraz badania nad chorobą Parkinsona. Był to nie tylko hołd dla jego kariery, ale i gest solidarności z tymi, którzy - tak jak on - toczą walkę z chorobą.
"Nawet jeśli będzie to ostatnia rzecz, jaką zrobię" - powiedział w rozmowie z radiem SiriusXM, zapowiadając koncert. "Jak tylko wchodzisz na scenę, to jest wóz albo przewóz" - dodał.
Sharon - opoka w życiu Księcia Ciemności
Przez całe życie - także w najcięższych momentach - u jego boku trwała Sharon Osbourne. To ona wspierała go psychicznie, logistycznie i emocjonalnie w zmaganiach z uzależnieniami, chorobami i operacjami.
"Mam szczęście, że moja żona zawsze trzyma mnie w ryzach. Sprawia, że życie z używkami byłoby bardzo trudne. Ona znajdzie (...) i się pozbędzie" - wyznał muzyk, który przyznał, że wrócił do jednej z nich, aby łagodzić objawy choroby Parkinsona.
Sharon nieraz apelowała, by nie przejmował się perfekcją występów, wierząc, że jego charyzma i obecność wystarczą, by oczarować publiczność.
Pozostałe problemy Ozzy'ego Osbourna
Poza fizycznymi dolegliwościami, Ozzy zmagał się również z ciężką postacią ADHD i silnym lękiem przed występami. Choć przez wiele lat pozostawał trzeźwy, w ostatnich latach szukał ulgi w cierpieniu.
Ozzy Osbourne żył intensywnie, koncertował bez wytchnienia, kochał scenę i nigdy nie udawał kogoś, kim nie był. Do końca walczył o godność i kontakt z fanami - tymi samymi, którzy od dekad oddawali mu serca.











