Ostatni koncert Amy Winehouse był koszmarem. "Błagałam, żeby jej nie wypuszczać"
Przyjaciółka i stylistka Amy Winehouse, Naomi Parry, wróciła w rozmowie z "The Times" do ostatnich tygodni życia wokalistki i kulis jej pamiętnego, katastrofalnego koncertu w Belgradzie. Opisała moment, w którym - jako jedyna - błagała, by nie wypuszczać artystki na scenę, widząc, w jak złym stanie się znajduje.

Parry wspomina, że przed występem w czerwcu 2011 r. w Belgradzie, Amy Winehouse była ewidentnie w stanie nietrzeźwości i nie była gotowa, by stanąć przed tysiącami fanów. Mimo to decyzją otoczenia wokalistkę wypchnięto na scenę, licząc, że jakoś sobie poradzi. "Byłam jedyną osobą, która błagała, żeby jej nie wypuszczać na scenę" - podkreśla Naomi.
Występ szybko przerodził się w dramat. Winehouse chwiała się, myliła słowa, momentami sprawiała wrażenie, jakby nie wiedziała, co śpiewa i gdzie jest. Część publiczności próbowała ją wspierać, ale inni zaczęli buczeć i wygwizdywać artystkę, licząc, że koncert zostanie przerwany. "Nie mogłam na to patrzeć, to było nie do zniesienia. Nieludzkie. To był punkt zwrotny, który doprowadził do ciągu, który ją zniszczył. Była po tym całkowicie załamana" - mówi Parry.
Ostatni koncert, który przeszedł do historii
Belgradzki występ okazał się ostatnim dużym koncertem Amy Winehouse. Po nim menedżment odwołał całą europejską trasę, a sama artystka - jak relacjonowali bliscy - wstydziła się i czuła, że "zawiodła wszystkich". Miesiąc później, 23 lipca 2011 r., 27-letnia wokalistka została znaleziona martwa w swoim londyńskim domu.
Wspomnienia Naomi Parry wracają przy okazji głośnego procesu w Wielkiej Brytanii. Mitch Winehouse, ojciec wokalistki i administrator jej majątku, pozwał Parry oraz ich wspólną przyjaciółkę Catrionę Gourlay, zarzucając im, że bez jego wiedzy sprzedawały pamiątki po Amy - w tym sceniczne stroje - na aukcjach w USA. Domagał się od nich 730 tys. funtów odszkodowania, twierdząc, że celowo ukryły fakt wystawiania przedmiotów należących do jego córki.
Sąd Najwyższy w Londynie oddalił jednak jego roszczenia. Sędzia Sarah Clarke KC uznała Mitcha Winehouse'a za mało wiarygodnego świadka, podkreślając, że jest bardzo wrażliwy na wszelkie działania związane z pamięcią o Amy - również wtedy, gdy chodzi o potencjalne korzyści finansowe dla rodziny. Tym samym Parry i Gourlay zostały oczyszczone z zarzutów, a ich wersja wydarzeń - także dotycząca prób ochronienia Amy przed tamtym fatalnym koncertem - wybrzmiała jeszcze mocniej.









