Na początku lat dwutysięcznych Michał Wiśniewski był jedną z największych gwiazd polskiej muzyki. Ich Troje przyciągało tłumy, regularnie pojawiało się w telewizji i dwukrotnie reprezentowało Polskę na Eurowizji.
Wraz z popularnością przyszły ogromne pieniądze. Wokalista szacował kiedyś, że w najlepszym okresie przez jego ręce przeszło około 35 mln zł. Duża część tej fortuny została wydana na kosztowne zachcianki, nieruchomości oraz przedsięwzięcia, które nie przyniosły oczekiwanych zysków.
"Na co można stracić takie pieniądze? Oczywiście na głupoty. Tu kupisz samochód, tam samolot, później apartamenty w Tajlandii" mówił przed laty.
Wiśniewski długo żył w przekonaniu, że dobra passa będzie trwała. Gdy zainteresowanie zespołem zaczęło słabnąć, utrzymanie wcześniejszego poziomu życia stało się coraz trudniejsze. Zobowiązania pozostały, ale wpływy nie były już takie jak w najlepszym okresie Ich Troje.
Odsetki okazały się większe niż sam dług
W najnowszym odcinku podcastu "Przełomy" Moniki Richardson dla "Faktu" artysta wrócił do momentu, w którym stracił kontrolę nad finansami.
Największym obciążeniem miało być zobowiązanie wobec urzędu skarbowego. Według jego relacji podstawowa kwota wynosiła 700 tys. zł. Problem narastał jednak z każdym kolejnym miesiącem.
"Miałem 700 tys. zł długu wobec urzędu skarbowego, ale odsetki doszły do blisko miliona sześciuset tysięcy" ujawnił.
Oznaczało to, że same odsetki były ponad dwukrotnie wyższe od pierwotnego zobowiązania. Łączna kwota zbliżała się do 2,3 mln zł. Wokalista przekonywał, że dalsza próba spłacania zadłużenia nie pozwalała mu wydostać się z finansowej pułapki.
"Wszystko zapętliło się do tego stopnia, że nie widziałem już innego rozwiązania" tłumaczył.
Sprzedano jego nieruchomości
Problemy finansowe narastały przez lata. Jeszcze przed rozpoczęciem postępowania upadłościowego Wiśniewski stracił część zgromadzonego majątku. W 2015 roku należącą do niego podwarszawską posiadłość przejęła firma deweloperska. Później sprzedano również warszawskie apartamenty artysty.
Postępowanie dotyczące upadłości konsumenckiej ruszyło w 2018 roku i ciągnęło się przez kolejne lata. Wokalista zapewnia, że przed jego rozpoczęciem nie próbował przepisywać nieruchomości na żonę ani inne osoby.
"To nie wyglądało tak, że wcześniej zabezpieczyłem majątek, przekazując go komuś bliskiemu. Nieruchomości zostały sprzedane, a uzyskane pieniądze przeznaczono na spłatę zobowiązań" powiedział.
Dla lidera Ich Troje oznaczało to całkowity finansowy reset.
"Upadłość sprawia, że tracisz wszystko, co masz. Zaczynasz od zera, żeby nie zostać zjedzonym przez odsetki, które rosną w przerażającym tempie" wyjaśnił.
"To było ratowanie życia"
Monika Richardson zauważyła, że część osób może postrzegać upadłość jako sposób na łatwe uwolnienie się od długów. Wiśniewski stanowczo odrzucił takie podejście.
"To nie jest pójście na łatwiznę. To jest ratowanie życia" odpowiedział.
Artysta zaznaczył, że ogłoszenie upadłości nie polegało na zaciągnięciu kredytu i odmowie jego spłaty. Według jego relacji majątek został wykorzystany do uregulowania zobowiązań, a sama procedura miała zatrzymać dalszy wzrost zadłużenia.
W 2018 roku, gdy informacje o jego sytuacji finansowej trafiły do mediów, Wiśniewski próbował przedstawiać bankructwo jako początek nowego etapu.
"Świat się nie kończy. Świat się zaczyna" pisał wówczas w mediach społecznościowych.
Upadłość nie oznacza automatycznego wymazania długów
Upadłość konsumencka jest sądową procedurą przeznaczoną dla osób, które utraciły zdolność regulowania zobowiązań. Nie oznacza jednak, że wystarczy złożyć wniosek, aby wszystkie długi natychmiast zniknęły.
Po ogłoszeniu upadłości majątek dłużnika może zostać przejęty przez syndyka i sprzedany. Uzyskane pieniądze trafiają do wierzycieli. Sąd może także ustalić plan dalszych spłat, dostosowany do możliwości finansowych upadłego.
Dopiero po zakończeniu postępowania i wykonaniu określonych obowiązków część pozostałych zobowiązań może zostać umorzona. Nie wszystkie rodzaje długów kwalifikują się do takiego umorzenia.
Ministerstwo Sprawiedliwości wskazuje, że procedura ma pomóc osobie niewypłacalnej wrócić do normalnego życia, ale jednocześnie powinna w możliwie największym stopniu chronić interesy wierzycieli.
Druga głośna sprawa zakończyła się uniewinnieniem
Finansowa historia Wiśniewskiego była często łączona ze sprawą pożyczki zaciągniętej w 2006 roku w SKOK Wołomin. Chodziło o 2,8 mln zł.
Prokuratura twierdziła, że podczas starania się o pieniądze artysta przedstawił nierzetelne informacje o swoich dochodach. W pierwszej instancji został skazany na półtora roku pozbawienia wolności oraz 80 tys. zł grzywny.
Wiśniewski od początku nie przyznawał się do winy. Jego obrońcy złożyli apelację, a w maju 2026 roku Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie uniewinnił wokalistę.
Sprawa karna dotycząca SKOK Wołomin była odrębna od postępowania upadłościowego i opisywanego przez muzyka zadłużenia wobec urzędu skarbowego.
Michał Wiśniewski musiał zbudować wszystko od nowa
Upadek finansowy przypadł na okres, gdy Ich Troje miało już za sobą największy komercyjny sukces. Zespół nie zniknął jednak ze sceny. Nadal koncertował, wydawał kolejne nagrania i korzystał z popularności swoich największych przebojów.
Dla Wiśniewskiego oznaczało to możliwość stopniowego odbudowywania zawodowej i finansowej stabilności. Artysta regularnie wraca do historii swojego bankructwa, przedstawiając ją jako ostrzeżenie przed życiem ponad stan i ignorowaniem narastających zobowiązań.










