Nowe problemy Seana "Diddy'ego" Combsa. Prokuratura bada kolejną sprawę
Odbywający karę 50 miesięcy pozbawienia wolności Sean "Diddy" Combs znów mierzy się z wymiarem sprawiedliwości. Amerykański serwis TMZ donosi, że prokuratura w Los Angeles weryfikuje dowody w sprawie kolejnego wykorzystywania, którego miał dopuścić się raper.

Organy ścigania w Kalifornii rozpatrują właśnie obszerny materiał dowodowy, który może doprowadzić do kolejnego procesu wytoczonego 56-letniemu gigantowi branży muzycznej, Seanowi "Diddu'emu" Combsowi. Rzeczniczka prokuratury, Venusse Dunn, potwierdziła, że po kilku miesiącach pracy detektywów z policji w Los Angeles, akta sprawy trafiły na biurka śledczych, którzy zdecydują teraz o ewentualnych nowych zarzutach.
Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki Jonathanowi Hayowi. Publicysta początkowo, we wrześniu 2025 roku, poinformował o napaści funkcjonariuszy w swoim rodzinnym mieście Largo na Florydzie. Ponieważ jednak do opisywanych czynów miało dojść na Zachodnim Wybrzeżu, dochodzenie przejęły służby z Los Angeles. Zeznania mężczyzny rzucają wyjątkowo mroczne światło na zachowanie muzyka.
Kulisy współpracy Diddy'ego i Haya
Koszmar miał rozpocząć się w 2020 roku. Hay zajmował się wówczas pracą nad nową wersją utworu Christophera "Biggiego" Wallace'a, ściśle współpracując z synem zmarłej legendy rapu, CJ-em Wallacem. Na sesjach nagraniowych regularnie pojawiał się również Diddy - dawny mentor i przyjaciel Biggiego. Z relacji publicysty wynika, że podczas dwóch z takich spotkań został on wykorzystany przez gwiazdora.
Combs obecnie przebywa za kratkami
Dla Diddy'ego widmo nowego aktu oskarżenia to potężny problem, zważywszy na jego aktualną sytuację prawną. W zeszłym roku amerykański sąd federalny uznał go za winnego złamania tzw. Mann Act, bezwzględnie zakazującego przewożenia ludzi przez granice stanowe w celu prostytucji.
Choć najcięższe zarzuty zostały ostatecznie oddalone, muzyk trafił do więzienia federalnego. Obecnie odsiaduje tam wyrok 50 miesięcy pozbawienia wolności, a ewentualne potwierdzenie oskarżeń ze strony Jonathana Haya może ten czas wydłużyć.









